Strona 1 z 6

Wiara - komu i po co to potrzebne

: 09 gru 2013, 12:23
autor: nesto
Po co wierzyć w cokolwiek?
Jaki to ma sens?
Czy coś owa wiara zmienia?

: 09 gru 2013, 13:07
autor: Bob

: 09 gru 2013, 14:52
autor: Manna z nieba
Czuję się rozczarowana po tym teście :mrgreen:

: 09 gru 2013, 15:06
autor: Bob
Manna z nieba pisze:Czuję się rozczarowana po tym teście :mrgreen:
Dlatego był adresowany do nesto, a nie do Ciebie :-D

: 09 gru 2013, 16:10
autor: Eliot
nesto pisze:Czy coś owa wiara zmienia?
U niektórych zmienia nastawienie do życia i pomaga też przetrwać trudne chwile.

: 09 gru 2013, 16:40
autor: Żyd
AEliot pisze:
nesto pisze:Czy coś owa wiara zmienia?
U niektórych zmienia nastawienie do życia i pomaga też przetrwać trudne chwile.
Mój "psychoanalityk" podobnie zmienia i pomaga w trudnych chwilach...
i wiary w to nie miesza ;-)

: 09 gru 2013, 18:13
autor: Manna z nieba
"Za ateiz­mem prze­mawia wiele ar­gu­mentów. Więcej niż za re­ligią. W grun­cie rzeczy to lo­giczne, żeby być ateistą.
Tak jak lo­giczne i ro­zum­ne jest to, żeby się nie za­kochać...
A prze­cież ludzie nie są w tym wy­pad­ku lo­giczni. Na szczęście."

J.S.Tischner

: 09 gru 2013, 18:27
autor: Żyd
Manna z nieba pisze:Tak jak lo­giczne i ro­zum­ne jest to, żeby się nie za­kochać...
No nie Manno, tego nie ogarniam... jam zakochany i szczęśliwy

mam Pieszczocha :-D

http://www.youtube.com/watch?v=Bvrnn6j_vc8

: 09 gru 2013, 20:19
autor: chryzolit
Nesto.
Tak wiara zmienia.
Jan Kalwin napisał: ”żywot wieczny jest nam obiecany, ale po śmierci, mamy powiedziane o chwalebnym zmartwychwstaniu, lecz w międzyczasie ulegamy rozkładowi. Obiecaną mamy sprawiedliwość, a jednak grzech mieszka w nas. Nazwani jesteśmy błogosławionymi, a jednak podlegamy ustawicznym utrapieniom. Obiecany mamy wpływ nad wszystkimi dobrymi rzeczami, ale we wszystkich dniach naszych znajdujemy się w głodzie i pragnieniu. Bóg obiecał śpieszyć nam zawsze z pomocą, a zdaje się być głuchy na nasze wołania. Co stałoby się z nami, gdybyśmy nie opierali się na nadziei, gdyby umysły nasze prowadzone słowem i duchem Bożym nie miały się wznosić ponad te cienie, ponad ten doczesny świat. To jest wiara nasza!”.
Ciekawie to ujął.
Pozdrawiam.

: 09 gru 2013, 21:21
autor: Manna z nieba
Żyd pisze:
Manna z nieba pisze:Tak jak lo­giczne i ro­zum­ne jest to, żeby się nie za­kochać...
No nie Manno, tego nie ogarniam... jam zakochany i szczęśliwy

mam Pieszczocha :-D

http://www.youtube.com/watch?v=Bvrnn6j_vc8
Wiara jest łaską, darem Bożym, szczęściem dla człowieka, który ten dar otrzymał.
Jest odpowiedzialnością i pewnym powołaniem.

Najważniejsze są wiara, nadzieja, miłość.
Właściwie chodzi przecież tylko o miłość, bo miłość prawdziwa jest i wiarą, i nadzieją.
Jeżeli ktoś naprawdę kocha, to i wierzy temu, kogo kocha.
Jeżeli kocha, to ma i nadzieję na to, w czym pokłada tęsknoty i pragnienia.

Wierząc w Boga, wierzymy Mu i pokładamy nadzieję w Jego obietnicach.

: 09 gru 2013, 21:57
autor: Anna01
Manna z nieba pisze:Wiara jest łaską, darem Bożym, szczęściem dla człowieka, który ten dar otrzymał.
Jest odpowiedzialnością i pewnym powołaniem.

Najważniejsze są wiara, nadzieja, miłość.
Właściwie chodzi przecież tylko o miłość, bo miłość prawdziwa jest i wiarą, i nadzieją.
Jeżeli ktoś naprawdę kocha, to i wierzy temu, kogo kocha.
Jeżeli kocha, to ma i nadzieję na to, w czym pokłada tęsknoty i pragnienia.

Wierząc w Boga, wierzymy Mu i pokładamy nadzieję w Jego obietnicach.
Atooooooooo333 !!! Choć tu szybciutkoooooooo !!!!!

: 09 gru 2013, 22:21
autor: Eliot
Żyd pisze:
AEliot pisze:
nesto pisze:Czy coś owa wiara zmienia?
U niektórych zmienia nastawienie do życia i pomaga też przetrwać trudne chwile.
Mój "psychoanalityk" podobnie zmienia i pomaga w trudnych chwilach...
i wiary w to nie miesza ;-)
U niektórych psychoanalityk zastępuje wiarę jak widać :-P
Wszystko zleży od naszej własnej konstrukcji psychicznej

: 09 gru 2013, 22:25
autor: Eliot
Anna01 pisze:
Atooooooooo333 !!! Choć tu szybciutkoooooooo !!!!!
Spokojnie, spokojnie...
Po co te krzyki? :-P
Większość userów uważa podobnie jak Manna to przedstawiła... ja również tak twierdzę :-D
Jednak jest to zupełnie coś innego niż stan upojenia miłością, który prezentują pewne jednostki :-P

: 09 gru 2013, 22:49
autor: Manna z nieba
AEliot pisze:U niektórych psychoanalityk zastępuje wiarę jak widać
Wszystko zleży od naszej własnej konstrukcji psychicznej
Nie wiem jak psychoanalityk może zastępować wiarę.
Psychoanalityk pomaga w rozwiązywaniu problemów psychicznych.
Człowiek wierzący jest przekonany o istnieniu Stwórcy, ale nie ma to nic wspólnego z jakąś namiastką psychoanalityka.
Człowiek z wiary może czerpać nadzieję, ale nie dlatego wierzy.
Wierzę w Boga, to jest normalna sprawa dla mnie, naturalna.
Jestem przekonana o tym, że istnieje Bóg.
Nazywam to darem, bo to przekonanie mam od zawsze i nie mogłabym się tego pozbyć, taką mam świadomość.
Doznałam również w swoim życiu, w bardzo ważnych sprawach Bożej pomocy.
Nie wierzy się po coś, albo w jakimś celu.

Siłę daje mi rodzina.
Radosny pyszczek synka, ciepłe, tulące się łapki, to jest taki dopalacz, że chyba nie ma mocniejszego.
Żaden psychoanalityk nie jest potrzebny.
Wczoraj na przykład, prawie dorosły syn dzwoni i mówi do mnie, jesteś idealna, mówię mu nie ma ludzi idealnych, na co on, nie wiem, nie znam się jeszcze na tym, dla mnie to ty jesteś idealna :-D
Uczucie nie do opisania :-)
Żaden psycho coś tam nie jest potrzebny :-P

: 10 gru 2013, 0:38
autor: ata333
Anna01 pisze:Atooooooooo333 !!! Choć tu szybciutkoooooooo !!!!!
jestem..jestem Aniu... :-P

bardzo mi sie podoba co napisala Manna..bo napisala PRAWDE... ;-)

zywa wiara opiera sie na Milosci...tam gdzie jej nie ma..wiara jest martwa... ;-)

AEliocie...nie upajam sie miloscia..aczkolwiek dostrzegam ..jaka ma wartosc..i staram sie ja DOWARTOSCIOWAC ...gdyz niestety jest niedoceniana..

a wystarczy porownac swiat zbudowany na Madrosci i ten zbudowany na Milosci... :-D
madrosc nie ma mocy zmiany serca ..a milosc jak najbardziej..
. ;-)

pozdrawiam Manno... :-P