Księga Urantii

Ciekawe strony internetowe, linki do nagrań na YouTube itd. o różnej tematyce NIE ZWIĄZANEJ z Biblią i religią

Moderatorzy: kansyheniek, Bobo, booris, Junior Admin, Moderatorzy

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

wuka pisze:
24 sie 2021, 12:12
Za długi tekst.
Dziwne jest to, że całe mnóstwo tych historycznych informacji ale odnależć w literaturze naukowej i popularnonaukowej. Budzi to moją wątpliwość, czy są to przekazy "z innej rzeczywistości", czy
po prostu zręcznie ujętbadania naukowców i podane jako prawdy
pdobjawione.
Historycy wcześniej doszli do podobnych informacji (nie mówię o wszystkich, ale o sporej części tu zawartych) i nawet publikowali...
Ja myślę, że jest spis z różnych źródeł. Przecież w kanonie Biblii jest ujęte to, co Rzymski Kościół chciał ujawnić. Małe niejasne skrawki, które wprowadzają też wiele zamętu i niejasności.
Tę Księgę napisali ludzie korzystając z różnych źródeł, do których niewielu ma dostęp. Trudno jest ocenić, co jest prawdą.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

Awatar użytkownika
radek
Posty: 3714
Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
Lokalizacja: Choszczno
Kontakt:

Re: Księga Urantii

Post autor: radek »

wybrana pisze:
24 sie 2021, 13:17
Trudno jest ocenić, co jest prawdą.
Prawdą jest idealny kształt Świata, w którego realizację mamy wierzyć, dzięki czemu możemy poruszać się w światłości i widzimy co i jak wymaga naszej ingerencji

Koran 2:197
Pielgrzymka przypada na miesiące wiadome. A kto się podjął w nich
pielgrzymki, niech się powstrzyma od wszelkich zalotów, od wszelkiej
rozpusty czy sprzeczki w czasie trwania pielgrzymki. Bóg wie, co
czynicie dobrego. Bierzcie na drogę zaopatrzenie dla siebie! Lecz
najlepsze zaopatrzenie na drogę to bojaźń Boża! Przeto bójcie się Mnie,
o wy, którzy posiadacie rozsadek!
Dn 8:14 BT5 "On zaś powiedział do niego: Jeszcze przez dwa tysiące trzysta wieczorów i poranków, następnie świątynia odzyska swoje prawa."

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

radek pisze:
24 sie 2021, 13:53
wybrana pisze:
24 sie 2021, 13:17
Trudno jest ocenić, co jest prawdą.
Prawdą jest idealny kształt Świata, w którego realizację mamy wierzyć, dzięki czemu możemy poruszać się w światłości i widzimy co i jak wymaga naszej ingerencji

Koran 2:197
Pielgrzymka przypada na miesiące wiadome. A kto się podjął w nich
pielgrzymki, niech się powstrzyma od wszelkich zalotów, od wszelkiej
rozpusty czy sprzeczki w czasie trwania pielgrzymki. Bóg wie, co
czynicie dobrego. Bierzcie na drogę zaopatrzenie dla siebie! Lecz
najlepsze zaopatrzenie na drogę to bojaźń Boża! Przeto bójcie się Mnie,
o wy, którzy posiadacie rozsadek!
Bóg nie pragnie naszego strachu, to szatan go pragnie.
Bóg nas kocha i pragnie byśmy my go też kochali. W miłości nie ma strachu, ale jest pragnienie by się podobać i by nie zranić tej miłości.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

Awatar użytkownika
radek
Posty: 3714
Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
Lokalizacja: Choszczno
Kontakt:

Re: Księga Urantii

Post autor: radek »

wybrana pisze:
24 sie 2021, 14:05
Bóg nie pragnie naszego strachu, to szatan go pragnie.
Bóg nas kocha i pragnie byśmy my go też kochali. W miłości nie ma strachu, ale jest pragnienie by się podobać i by nie zranić tej miłości.
Można tak powiedzieć, ale z męskiej strony to trochę trudne. Jezus mówi, że tylko jeden jest Dobry, a więc będąc słabszymi od Boga, powinniśmy z pełnym zaufaniem obawiać się skutków jakich dozna nasza słaba świadomość przy Jego niedoścignienie Dobrej ingerencji. To jest tylko strach matematyczny ale będący fundamentem naszego ostatecznego szczęścia. Gdy ktoś jest lepszy, najmądrzejszą reakcją w dialogu z Nim jest okazanie szacunku, tudzież obawy, bo żadną inną reakcją człowiek nie wykaże sprawiedliwie swojej wartości

Hi 40:5 BT5 "Raz przemówiłem i nie odpowiem, i drugi raz, a niczego nie dodam."

J 17:3 BT5 "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa."

Więc tylko w takiej postawie mamy nadzieję na sycącą miarę sprawiedliwości w pomocy Bożej

Ps 25:14 BT5 "Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją, i powierza im swoje przymierze."
Dn 8:14 BT5 "On zaś powiedział do niego: Jeszcze przez dwa tysiące trzysta wieczorów i poranków, następnie świątynia odzyska swoje prawa."

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

wuka pisze:
24 sie 2021, 12:12
Za długi tekst.
Dziwne jest to, że całe mnóstwo tych historycznych informacji można odnależć w literaturze naukowej i popularnonaukowej. Budzi to moją wątpliwość, czy są to przekazy "z innej rzeczywistości", czy po prostu zręcznie ujętbadania naukowców i podane jako prawdy objawione.
Historycy wcześniej doszli do podobnych informacji (nie mówię o wszystkich, ale o sporej części tu zawartych) i nawet publikowali...
Owszem długi, ale ciekawy.

Gdy otworzyłam na forum katolickim temat- Księga Urantii i ten tekst zacytowałam, to, gdy rozpoczęła się dyskusja, to zablokowano mój dostęp do tego forum przez logowanie w telefonie. Dziś się zalogowałam przez laptop i widziałam, że ten temat dalej istnieje. Ja nie dostałam żadnego ostrzeżenia i żadnego bana. Jednak po południu zablokowano również mój dostęp do tego forum przez komputer.
Inwigilacja istnieje i to w sposób tajemniczy, by inni użytkownicy się nie zorientowali.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

wybrana pisze:
24 sie 2021, 18:57
wuka pisze:
24 sie 2021, 12:12
Za długi tekst.
Dziwne jest to, że całe mnóstwo tych historycznych informacji można odnależć w literaturze naukowej i popularnonaukowej. Budzi to moją wątpliwość, czy są to przekazy "z innej rzeczywistości", czy po prostu zręcznie ujętbadania naukowców i podane jako prawdy objawione.
Historycy wcześniej doszli do podobnych informacji (nie mówię o wszystkich, ale o sporej części tu zawartych) i nawet publikowali...
Owszem długi, ale ciekawy.

Gdy otworzyłam na forum katolickim temat- Księga Urantii i ten tekst zacytowałam, to, gdy rozpoczęła się dyskusja, to zablokowano mój dostęp do tego forum przez logowanie w telefonie. Dziś się zalogowałam przez laptop i widziałam, że ten temat dalej istnieje. Ja nie dostałam żadnego ostrzeżenia i żadnego bana. Jednak po południu zablokowano również mój dostęp do tego forum przez komputer.
Inwigilacja istnieje i to w sposób tajemniczy, by inni użytkownicy się nie zorientowali.
Skandal. Tak działa ukryta cenzura. A niektórzy się dziwią i oburzają twierdząc, że teorie spiskowe nie istnieją. Są i mają się dobrze, a większość z tzw. Teorii spiskowych okazała się PRAWDĄ.
Przykro mi, wybrana, że tak cię potraktowano. Widać z tego działania, że "prawda w oczy kole".
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

Dzieje Adama i Ewy według Ks.Urantii
https://www.youtube.com/watch?v=6VQ02QcgvdU
Kilkanaście minut do posłuchania. Mówi autor tłumaczenia Księgi na nasz język.
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

Przekaz 194 Obdarzenie Duchem Świętym- Duchem Prawdy

194:3.7 (2063.5) Religia Jezusa popiera najwyższy rodzaj cywilizacji ludzkiej w tym, że tworzy najwyższy rodzaj duchowej osobowości i głosi świętość tej osoby.

194:3.8 (2063.6) Przybycie Ducha Prawdy w Święto Tygodni umożliwiło powstanie takiej religii, która nie jest ani radykalna ani też konserwatywna; nie jest ani nowa ani stara; religii, która nie będzie zdominowana ani przez starych ani przez młodych. Fakt ziemskiego życia Jezusa dostarcza stałego punktu oparcia dla kotwicy czasu, podczas gdy obdarzenie Duchem Prawdy przynosi wieczne szerzenie się i nieskończony rozwój tej religii, którą żył i tej ewangelii, którą głosił. Duch prowadzi do całej prawdy, jest nauczycielem religii poszerzającej się i wciąż rozwijającej się, religii nie kończącego się postępu i boskiego ujawnienia. Ten nowy nauczyciel zawsze będzie roztaczał przed szukającym prawdy wierzącym to, co było bosko spowite w osobie i naturze Syna Człowieczego.

194:3.9 (2064.1) Zjawiska towarzyszące obdarzeniu „nowym nauczycielem”, jak również przyjęcie kazań apostolskich przez ludzi różnych ras i narodów zgromadzonych w Jerozolimie, wszystko to ukazuje uniwersalność religii Jezusa. Ewangelia królestwa nie utożsamiała się specyficznie z żadną rasą, kulturą czy językiem. Dzień Zesłania Ducha oznaczał wielki wysiłek ducha aby wyzwolić religię Jezusa z żydowskich więzów, jakie niosła w swym dziedzictwie. Nawet po tym pokazie wylania ducha na wszystkich w ciele, apostołowie z początku próbowali narzucić nawróconym zasady judaizmu. Nawet Paweł miał problemy ze swymi jerozolimskimi braćmi, ponieważ nie chciał podporządkować nie-Żydów żydowskim zwyczajom. Żadna religia objawiona nie może się szerzyć na całym świecie jeżeli robi poważne błędy przesiąkając jakąś kulturą narodową, czy związując się z ustalonymi zwyczajami narodowymi, społecznymi czy ekonomicznymi.

194:3.10 (2064.2) Obdarzenie Duchem Prawdy było niezależne od wszelkich formalności, obrzędów, świętych miejsc i specjalnego postępowania tych, którzy otrzymali pełnię jego przejawu. Kiedy duch zstąpił na zgromadzonych w górnej izbie, oni po prostu tam siedzieli i po cichu się modlili. Duch został nadany tak samo wsi jak i miastu. Nie trzeba było, aby apostołowie rozeszli się w odludne miejsca na lata samotnej medytacji żeby mogli otrzymać ducha. Zesłanie Ducha na zawsze oddziela ideę duchowego przeżycia od jego związku ze szczególnie sprzyjającym otoczeniem.

194:3.11 (2064.3) Zesłanie Ducha, z jego duchową mocą, tak było planowane żeby na zawsze uwolnić religię Mistrza od wszystkich zależności od sił materialnych; nauczyciele tej nowej religii są teraz wyposażeni w duchową broń. Mają iść i podbijać świat niewyczerpanym przebaczaniem, niezrównaną życzliwością i obfitą miłością. Są tak wyposażeni aby pokonywać zło dobrem, zwyciężać nienawiść miłością, niweczyć strach odważną i żywą wiarą w prawdę. Wcześniej Jezus nauczał swoich wyznawców, że jego religia nigdy nie jest bierna; jego uczniowie zawsze mieli być aktywni i stanowczy w swej służbie miłosierdzia i w swych przejawach miłości. Ci wierzący nie uznawali już Jahwe za „Pana Zastępów”. Uważali teraz wieczne Bóstwo za „Boga i Ojca Pana Jezusa Chrystusa”. W końcu zrobili taki krok naprzód, nawet, jeśli w pewnej mierze nie udało się im pojąć tej prawdy, że Bóg jest również duchowym Ojcem każdej jednostki.

194:3.12 (2064.4) Zesłanie Ducha dało śmiertelnemu człowiekowi siłę wybaczania krzywd osobistych, możliwość zachowania pogody ducha w obliczu największej niesprawiedliwości, możliwość pozostawania niewzruszonym w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa, jak również możliwość rzucenia wyzwania złu, nienawiści i gniewowi poprzez nieustraszone akty miłości i wyrozumiałości. W swojej historii Urantia przeszła dewastacje wielkich i niszczących wojen. Wszyscy uczestnicy tych strasznych zmagań doznali porażki. Jeden był tylko zwycięzca; był tylko jeden, który wyszedł z tych przepełnionych goryczą zmagań z wiekopomną sławą – to był Jezus z Nazaretu i jego ewangelia, pokonująca zło dobrem. Tajemnica lepszej cywilizacji związana jest z nauką Mistrza o braterstwie człowieka, o dobrej woli, o miłości i wzajemnym zaufaniu.

194:3.13 (2065.1) Do czasu Zesłania Ducha, religia ukazywała tylko człowieka szukającego Boga; od czasu Zesłania Ducha człowiek nadal poszukuje Boga, ale nad światem promienieje także widok Boga szukającego człowieka i zsyłającego swego ducha aby zamieszkał w człowieku, kiedy ten go znajdzie.

194:3.14 (2065.2) Przed naukami Jezusa, które osiągnęły swój punkt kulminacyjny w Zesłaniu Ducha, kobiety zajmowały niską lub wręcz żadną pozycję w doktrynach starej religii. Po Zesłaniu Ducha, kobieta stanęła przed Bogiem na równi z mężczyzną w braterstwie królestwa. Pośród stu dwudziestu osób, które otrzymały tę specjalną łaskę ducha, znajdowało się wiele kobiet uczennic i dzieliły one to błogosławieństwo na równi z wierzącymi mężczyznami. Mężczyzna już nie może uważać, że ma monopol na działalność w służbie religijnej. Faryzeusz nadal mógł dziękować Bogu, że „nie narodził się kobietą, trędowatym, czy innowiercą”, ale pośród wyznawców Jezusa kobieta została na zawsze uwolniona od wszelkich dyskryminacji religijnych, opartych na płci. Zesłanie Ducha znosi wszelkie religijne dyskryminacje oparte na różnicach rasowych i kulturowych, klasach społecznych czy uprzedzeniach wobec płci. Nic dziwnego, że wierzący w nową religię mogli wołać: „Gdzie jest duch Pana, tam jest wolność”.

194:3.15 (2065.3) Zarówno matka jak i brat Jezusa byli pośród stu dwudziestu wierzących i jako członkowie tej grupy uczniów oni także otrzymali wylanego ducha. Nie dostali więcej tego dobrego daru niż inni wyznawcy. Członkowie ziemskiej rodziny Jezusa nie zostali obdarzeni żadnym specjalnym darem. Zesłanie Ducha oznaczało koniec specjalnego kapłaństwa i wszystkich wierzeń w święte rodziny.

194:3.16 (2065.4) Przed Zesłaniem Ducha apostołowie poświęcili wiele dla Jezusa. Wyrzekli się swoich domów, rodzin, przyjaciół, ziemskich dóbr i pozycji. Podczas Zesłania Ducha oddali siebie Bogu a Ojciec i Syn odpowiedzieli na to, dając siebie człowiekowi – zsyłając swe duchy aby żyły w ludziach. To przeżycie utraty własnego „ja” i znalezienie ducha nie powstało na skutek emocji; było aktem inteligentnej rezygnacji z własnego „ja” i niekwestionowanego poświecenia.

194:3.17 (2065.5) Zesłanie Ducha było wezwaniem do duchowej jedności pośród wierzących w ewangelię. Kiedy duch zstąpił na uczniów w Jerozolimie, to samo się zdarzyło w Filadelfii, Aleksandrii i wszystkich innych miejscach, gdzie mieszkali prawdziwie wierzący. Było dosłowną prawdą, że „jedno było serce i dusza pośród tłumów wierzących”. Religia Jezusa jest najpotężniejszym czynnikiem jednoczącym jaki świat kiedykolwiek widział.

194:3.18 (2065.6) Zesłanie Ducha było tak zaplanowane, aby zmniejszyć apodyktyczność u jednostek, grup, narodów i ras. Kiedy natężenie ducha apodyktyczności się zwiększa, wyłamuje się on okresowo w niszczycielskich wojnach. Ludzkość może się zjednoczyć tylko poprzez zbliżenie duchowe a Duch Prawdy jest tym światowym czynnikiem, który jest uniwersalny.

194:3.19 (2065.7) Przybycie Ducha Prawdy oczyszcza serca ludzkie i skłania tych, którzy go dostają, do formułowania celu, aby żyć tylko zgodnie z wolą Boga i dla pomyślności ludzi. Materialny duch samolubstwa zatonął w tym nowym, duchowym obdarzeniu altruizmem. Zesłanie Ducha oznacza, tak wtedy jak i teraz, że historyczny Jezus stał się Boskim Synem żywego doświadczenia. Radość z tego, wylanego ducha, kiedy jest świadomie przeżywana w ludzkim życiu, jest środkiem tonizującym dla zdrowia, bodźcem dla umysłu i niezawodną energią dla duszy.

194:3.20 (2065.8) W dniu Zesłania Ducha modlitwa nie przyniosła ducha, ale miała wiele do czynienia z określeniem możliwości jego przyjęcia przez indywidualnych wiernych. Modlitwa nie porusza Boskiego serca aby było szczodre w obdarzaniu, ale często kopie większe i głębsze kanały, którymi Boskie dary mogą spływać w serca tych, co poprzez szczerą modlitwę i prawdziwe czczenie pamiętają o utrzymaniu nieprzerwanej wspólnoty ze swym Stwórcą.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

Powyższe, na ogół, zgadza się z tym, co pisze PS i z wnioskami/naukami głoszonymi przez różne Kościoły.
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

@wybrana
Oglądałas? :-) : "Księga Urantii 8. Lata nieznane Jezusa"
https://www.youtube.com/watch?v=5gp3Kde_0PE
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

Nie oglądałam-dzięki zaraz obejrzę.
Natomiast czytałam opis od narodzin przez całe dzieciństwo , lata młodzieńcze aż do rozpoczęcia misji nauczania i dalej.
Bardzo piękne i szczegółowe opisy.
Warto przeczytać.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

wybrana pisze:
26 wrz 2021, 12:10
Nie oglądałam-dzięki zaraz obejrzę.
Natomiast czytałam opis od narodzin przez całe dzieciństwo , lata młodzieńcze aż do rozpoczęcia misji nauczania i dalej.
Bardzo piękne i szczegółowe opisy.
Warto przeczytać.
To pewnie z filmiku niewiele skorzystasz, bo właśnie o tym jest. Na pewno w wielkim skrócie. Jednak czytanie to czytanie :-)
Ja jestem wprost zawalona książkami do natychmiastowego wchłonięcia i kilka jest jeszcze w drodze :roll: :mrgreen:
Ks.Urantii tylko z doskoku i to na kompie podczytuję. Mam tyły wielkie, ale obiecałam sobie kupić drukowaną. Na kompie toleruję krótkie teksty. Zobaczymy, jak "bozia" da ;-)
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wuka
Posty: 7561
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Re: Księga Urantii

Post autor: wuka »

Nowy odcinek o kobietach sporo. A Pawlowi sie slusznie oberwalo. https://m.youtube.com/watch?v=lkpR-3jlXoo&t=3s
"Można czytać Biblię albo na poważnie, albo dosłownie"
Carl F.vonWeizsacker

wybrana
Posty: 3847
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Re: Księga Urantii

Post autor: wybrana »

To jest część przekazu 93, który myślę że jest cenną informacją dla naszej wiary.
Wyjaśnia przymierze z Abrahamem.

2. Mędrzec z Salemu

93:2.1 (1015.1) Działo się to 1.973 lata przed narodzeniem Jezusa, kiedy gatunek ludzki Urantii został obdarzony Machiventą. Jego przybycie nie było spektakularne, jego materializacji nie oglądały oczy ludzkie. Człowiek śmiertelny pierwszy raz zobaczył go tego, pamiętnego dnia, kiedy Melchizedek wszedł do namiotu Amdona, pasterza chaldejskiego sumeryjskiego pochodzenia. Ogłoszenie jego misji zawarte zostało w prostym oświadczeniu, które przekazał pasterzowi: „Jestem Melchizedek, kapłan El Eljon, Najwyższego, jednego i jedynego Boga”.

93:2.2 (1015.2) Kiedy zaskoczony pasterz doszedł do siebie i po tym, jak zasypał obcego wieloma pytaniami, poprosił Melchizedeka, aby zjadł z nim kolację; i po raz pierwszy w swej długiej, wszechświatowej działalności, Machiventa jadł materialne pożywienie, pokarm, którym miał się żywić przez dziewięćdziesiąt cztery lata swego życia, jako istoty materialnej.

93:2.3 (1015.3) Tej nocy, gdy rozmawiali pod gwiazdami, Melchizedek zaczął swą misję objawiania prawdy o rzeczywistości Boga. Zakreśliwszy szeroko ręką, zwrócił się do Amdona i powiedział: „El Eljon, Najwyższy, jest Boskim stwórcą gwiazd na firmamencie i tej właśnie Ziemi, na której żyjemy a jest on także najwyższym Bogiem nieba”.

93:2.4 (1015.4) W ciągu kilku lat Melchizedek zebrał wokół siebie grupę uczniów, zwolenników i wierzących, którzy stanowili zaczątek późniejszej społeczności Salemu. Wkrótce stał się znany na terenie Palestyny jako kapłan El Eljon, Najwyższego Ojca i jako mędrzec z Salemu. Wśród kilku najbliższych plemion częstokroć zwany był szejkiem, albo królem, Salemu. Salem było tym miejscem, które po tym, jak zniknął Melchizedek, stało się miastem Jebus, nazwanym później Jerozolimą.

93:2.5 (1015.5) Swym wyglądem Machiventa przypominał zmieszane wtedy ludy nodyckie i sumeryjskie, miał prawie metr osiemdziesiąt wzrostu i władczą postawę. Mówił po chaldejsku a władał także pół tuzinem innych języków. Ubierał się podobnie jak kapłani kananejscy, z tym wyjątkiem, że na piersi nosił symbol trzech współśrodkowych okręgów, satanijski symbol Rajskiej Trójcy. W okresie jego duszpasterstwa, insygnia trzech współśrodkowych okręgów zostały uznane przez jego wyznawców za tak święte, że nigdy nie ośmielili się ich używać i zostały niebawem, w ciągu kilku pokoleń, zapomniane.

93:2.6 (1015.6) Chociaż Machiventa żył tak jak inni ludzie tego świata, nigdy się nie ożenił, ani też nie pozostawił po sobie potomstwa na Ziemi. Jego ciało fizyczne, z wyglądu mężczyzna gatunku ludzkiego, w rzeczywistości należało do klasy tych specjalnie wytworzonych ciał, jakie były używane przez stu zmaterializowanych członków personelu Księcia Caligastii, oprócz tego, że nie zawierało plazmy życiowej żadnej rasy ludzkiej. Na Urantii nie było też drzewa życia. Gdyby Machiventa pozostał na Ziemi dłużej, mechanizm jego organizmu mógłby się stopniowo degenerować; faktycznie zakończył on swą misję obdarzającą w wieku dziewięćdziesięciu czterech lat, na długo przedtem, nim jego materialne ciało zaczęło niszczeć.

93:2.7 (1016.1) Wcielony Melchizedek otrzymał Dostrajacza Myśli, który zamieszkał w jego nadludzkiej osobowości jako monitor czasu i mentor ciała, zdobywając tym samym doświadczenie i zapoznając się praktycznie z problemami Urantii, jak i ze sposobem zamieszkiwania wcielonego Syna, co umożliwiło temu duchowi Ojca tak mężne działanie w ludzkim umyśle kolejnego Syna Bożego, Michała, kiedy zjawił się na Ziemi w formie ciała materialnego. I to jest jedyny Dostrajacz Myśli, jaki kiedykolwiek działał w dwu umysłach na Urantii, jednak oba te umysły były tak boskie jak i ludzkie.

93:2.8 (1016.2) Podczas inkarnacji w ludzkie ciało, Machiventa cały czas kontaktował się ze swoimi jedenastoma braćmi z korpusu opiekunów planetarnych, nie mógł się jednak komunikować z innymi klasami osobowości niebiańskich. Poza zarządcami komisarycznymi, Melchizedekami, nie miał on więcej kontaktów z inteligencjami nadludzkimi niż ludzka istota.

3. Nauki Melchizedeka

93:3.1 (1016.3) W przeciągu dekady, Melchizedek zorganizował swoje szkoły w Salemie, wzorując je na starszym systemie, który został zaprowadzony przez dawnych kapłanów setyckich z drugiego Edenu. Nawet idea dziesięciny, wprowadzona przez nawróconego później Abrahama, także wywodziła się z przetrwałych tradycji o metodach pracy dawnych Setytów.

93:3.2 (1016.4) Melchizedek nauczał idei jednego Boga, uniwersalnego Bóstwa, ale pozwalał ludziom kojarzyć te nauki z Ojcem Konstelacji Norlatiadek, którego nazywał El Eljon – Najwyższy Ojciec. Melchizedek praktycznie przemilczał sprawę statusu Lucyfera i tego, jak się sprawy mają na Jerusem. Lanaforge, Władca Systemu, niewiele miał do czynienia z Urantią przed zakończeniem obdarzenia dokonanego przez Michała. Dla większości uczniów Salemu Edentia była niebem a Najwyższy Ojciec był Bogiem.

93:3.3 (1016.5) Symbol trzech współśrodkowych okręgów, który Melchizedek przyjął za insygnia swego obdarzenia, większość ludzi uznawała za oznaczenie trzech królestw: ludzi, aniołów i Boga. I pozwolono im trwać w tych wierzeniach; niewielu wyznawców kiedykolwiek się dowiedziało, że te trzy okręgi symbolizują nieskończoność, wieczność i uniwersalność Rajskiej Trójcy, bosko podtrzymującej i ukierunkowującej; nawet Abraham uznawał ten symbol raczej za oznaczenie trzech Najwyższych Ojców z Edentii, ponieważ się dowiedział, iż trzech Najwyższych Ojców działa jako jedność. Tak dalece, jak Melchizedek nauczał idei Trójcy, symbolizowanej przez te insygnia, kojarzył ją zazwyczaj z trzema władcami Vorondadekami z konstelacji Norlatiadek.

93:3.4 (1016.6) Melchizedek nie chciał przedkładać ogółowi swych wyznawców nauk wybiegających poza władzę Najwyższych Ojców z Edentii – Bogów Urantii. Niektórych jednak nauczał zaawansowanej prawdy, obejmującej zarządzanie i organizację wszechświata lokalnego, podczas gdy błyskotliwego wyznawcę, Nordana, Kenitę i jego zespół gorliwych uczniów, nauczał prawd o superwszechświecie a nawet o Havonie.

93:3.5 (1016.7) Członkowie rodziny Katro, u których Melchizedek mieszkał ponad trzydzieści lat, znali wiele takich wyższych prawd i długo zachowali je w swojej rodzinie, aż do czasów ich słynnego potomka, Mojżesza, który tym samym wszedł w posiadanie ważnych tradycji z czasów Melchizedeka, przekazanych jemu przez rodzinę ze strony ojca, jak również przez inne źródła ze strony matki.

93:3.6 (1016.8) Melchizedek nauczał swoich wyznawców wszystkiego tego, co potrafili zrozumieć i przyswoić. Nawet wiele współczesnych idei religijnych, o niebie i ziemi, człowieku, Bogu i aniołach, nie odbiega zbytnio od nauk Melchizedeka. Tym niemniej ten wielki nauczyciel podporządkowywał wszystko doktrynie jednego Boga, wszechświatowego Bóstwa, niebiańskiego Stwórcy i boskiego Ojca. Kładł szczególny nacisk na takie nauczanie, aby nakłonić ludzi do uwielbienia Ojca i aby przygotować drogę dla późniejszego pojawienia się Michała, jako Syna tego właśnie Ojca Uniwersalnego.

93:3.7 (1017.1) Melchizedek nauczał, że kiedyś, w przyszłości, przybędzie w ciele inny Syn Boga, tak jak i on przybył, ale będzie zrodzony z kobiety; i dlatego liczni późniejsi nauczyciele utrzymywali, że Jezus był kapłanem czy duszpasterzem, „według porządku Melchizedeka na wieki”.

93:3.8 (1017.2) W ten oto sposób Melchizedek szykował grunt i kształtował monoteistyczne stadium światowych zapatrywań dla obdarzenia rzeczywistym, Rajskim Synem jednego Boga, którego tak jasno przedstawiał jako Ojca wszystkich i którego zobrazował Abrahamowi jako Boga, mogącego zaakceptować człowieka na prostych warunkach osobistej wiary. Kiedy Michał zjawił się na Ziemi, potwierdził wszystko to, czego nauczał Melchizedek odnośnie Rajskiego Ojca.

4. Religia salemska

93:4.1 (1017.3) Obrzędy religijne w Salemie były bardzo proste. Każdy, kto podpisał lub parafował listę na glinianej tabliczce Kościoła Melchizedekowego, zapamiętywał i akceptował następujące wierzenie:

93:4.2 (1017.4) 1. Wierzę w El Eljon, Najwyższego Boga, jedynego Ojca Uniwersalnego i Stworzyciela wszystkich rzeczy.

93:4.3 (1017.5) 2. Uznaję przymierze Melchizedeka z Najwyższym Ojcem, które daje mi łaskę Bożą za moją wiarę, a nie za ofiarowania i ofiary całopalne.

93:4.4 (1017.6) 3. Przyrzekam przestrzegać siedmiu przykazań Melchizedeka i głosić wszystkim ludziom dobrą nowinę tego przymierza z Najwyższym Ojcem.

93:4.5 (1017.7) I to była cała doktryna kolonii w Salemie. Ale nawet tak krótkie i proste wyznanie wiary było, ogółem mówiąc, zbyt wielkie i zbyt zaawansowane dla ludzi z tamtych dni. Po prostu nie mogli oni zrozumieć idei otrzymania Boskiej łaski za nic – poprzez wiarę. Zbyt mocno byli utwierdzeni w wierze, że człowiek zrodził się dłużnikiem bogów. Zbyt długo i zbyt gorliwie ludzie składali ofiary i dary kapłanom, aby mogli zrozumieć tę dobrą nowinę, że zbawienie, Boska łaska, jest darem darmowym dla wszystkich tych, którzy uwierzą w przymierze Melchizedeka. Abraham wierzył, chociaż niezdecydowanie i nawet to było „uznane za prawość”.

93:4.6 (1017.8) Siedem przykazań, głoszonych przez Melchizedeka, wzorowane było na pradawnych, najwyższych prawach dalamatyńskich i bardzo było podobne do siedmiu przykazań, nauczanych w pierwszym i drugim Edenie. Przykazania religii salemskiej były następujące:

93:4.7 (1017.9) 1. Nie będziesz służył żadnemu Bogu poza Najwyższym Ojcem, Stwórcą nieba i ziemi.

93:4.8 (1017.10) 2. Nie będziesz wątpił w to, że tylko wiara jest potrzebna do wiecznego zbawienia.

93:4.9 (1017.11) 3. Nie będziesz świadczył fałszywie.

93:4.10 (1017.12) 4. Nie będziesz zabijał.

93:4.11 (1017.13) 5. Nie będziesz kradł.

93:4.12 (1018.1) 6. Nie będziesz cudzołożył.

93:4.13 (1018.2) 7. Nie będziesz okazywał braku szacunku rodzicom i starszym.

93:4.14 (1018.3) Chociaż nie pozwalano składać ofiar w granicach kolonii, Melchizedek dobrze wiedział, jak trudno jest nagle wykorzenić długo utrwalone obyczaje i w związku z tym zaproponował ludziom substytut, w postaci sakramentu chleba i wina, w miejsce starszych ofiar z ciała i krwi. Jest zapisane, że „Melchizedek, król Salemu, wyniósł chleb i wino”. Ale nawet takie, ostrożne innowacje, nie przyjęły się w pełni; wszystkie plemiona miały swe pomocnicze punkty czczenia na peryferiach Salemu, gdzie składały ofiarowania i ofiary całopalne. Nawet Abraham uciekł się do tej barbarzyńskiej praktyki po swym zwycięstwie nad Kedorlaomerem; po prostu nie mógł zaznać spokoju, zanim nie złożył tradycyjnej ofiary. I Melchizedek nigdy nie wykorzenił zupełnie tendencji do składania ofiar z religijnych praktyk swoich wyznawców, nawet u Abrahama.

93:4.15 (1018.4) Podobnie jak Jezus, Melchizedek skoncentrował się wyłącznie na wypełnieniu misji swego obdarzenia. Nie próbował reformować obyczajów, zmieniać zwyczajów świata ani szerzyć zaawansowanych praktyk sanitarnych czy prawd naukowych. Przybył, aby wykonać dwa zadania: utrzymać na Ziemi żywą prawdę o jednym Bogu i przygotować grunt dla kolejnego obdarzenia w formie śmiertelnika, Rajskiego Syna tego właśnie Ojca Uniwersalnego.

93:4.16 (1018.5) Przez dziewięćdziesiąt cztery lata Melchizedek nauczał w Salemie podstawowych prawd objawionych i w tym czasie Abraham uczęszczał do szkół Salemu trzy razy, w różnych okresach. W końcu nawrócił się na nauki salemskie, został jednym z czołowych uczniów Melchizedeka i jego główną podporą.

5. Wybór Abrahama

93:5.1 (1018.6) Chociaż błędne może być mówienie o „narodzie wybranym”, nie jest pomyłką nawiązywanie do Abrahama jako do jednostki wybranej. Melchizedek oddał w ręce Abrahama odpowiedzialność za utrzymanie żywej prawdy o jednym Bogu, jako odmiennej od panujących wierzeń w wiele bóstw.

93:5.2 (1018.7) Wybór Palestyny na miejsce działalności Machiventy, opierał się po części na chęci nawiązania kontaktu z jakąś rodziną ludzką, uosabiającą potencjały przywódcze. W momencie wcielenia Melchizedeka, było na Ziemi wiele rodzin tak samo gotowych na przyjęcie doktryny salemskiej, jak rodzina Abrahama. Tak samo istniały uzdolnione rodziny u ludzi czerwonych, żółtych jak również u potomków Anditów, na zachodzie i północy. Jednak żadne z tych miejsc nie było tak korzystnie usytuowane pod względem późniejszego pojawienia się na Ziemi Michała, jak wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego. Misja Melchizedeka w Palestynie i późniejsze pojawienie się Michała pośród narodu hebrajskiego były w niemałym stopniu zdeterminowane geografią, tym, że Palestyna była centralnie zlokalizowana w stosunku do istniejącego wtedy handlu, podróży oraz cywilizacji światowych.

93:5.3 (1018.8) Zarządcy komisaryczni, Melchizedecy, obserwowali przez jakiś czas przodków Abrahama i byli pewni, że w jakimś pokoleniu pojawi się pośród nich potomstwo, które będzie się charakteryzować inteligencją, inicjatywą, bystrością i szczerością. Dzieci Teracha, ojca Abrahama, pod każdym względem spełniały te oczekiwania. Właśnie możliwość nawiązania kontaktu z tak wszechstronnymi dziećmi Teracha wpłynęła w znacznym stopniu na to, że Machiventa pojawił się raczej w Salemie niż w Egipcie, Chinach, Indiach, czy pośród plemion północnych.

93:5.4 (1019.1) Terach i cała jego rodzina byli tylko częściowo nawróceni na religię Salemu, którą głoszono w Chaldei; o Melchizedeku dowiedzieli się z kazań Ovida, nauczyciela fenickiego, który głosił doktryny Salemu w Ur. Wyruszyli z Ur i chcieli iść wprost do Salemu, ale Nachor, brat Abrahama, który nie widział Melchizedeka, był obojętny na jego nauki i ich przekonał, aby zostali w Haran. I dużo czasu upłynęło, po tym jak przybyli do Palestyny, zanim zdecydowali się zniszczyć wszystkich bogów domowych, jakich przynieśli z sobą; nie było im spieszno porzucić wielu bogów Mezopotamii dla jednego Boga z Salemu.

93:5.5 (1019.2) W kilka tygodni po śmierci Teracha, ojca Abrahama, Melchizedek posłał jednego ze swoich uczniów, Jarama, Hetytę, aby rozszerzyć zaproszenie zarówno na Abrahama jak i Nachora: „Przyjdźcie do Salemu, gdzie usłyszycie nasze nauczanie prawdy o wiecznym Stwórcy, a w waszym oświeconym potomstwie cały świat znajdzie błogosławieństwo”. Otóż, Nachor niezupełnie przyjął ewangelię Melchizedeka, pozostał z tyłu i zbudował silne miasto-państwo, które nosiło jego imię; jednak Lot, siostrzeniec Abrahama, postanowił iść wraz ze swym wujem do Salemu.

93:5.6 (1019.3) Po przybyciu do Salemu, Abraham i Lot osiedlili się w bastionach na wzgórzach, w pobliżu miasta, gdzie mogli się bronić przed wieloma niespodziewanymi atakami najeźdźców z północy. W tamtym czasie plemiona centralnej i południowej Palestyny wciąż najeżdżali Hetyci, Asyryjczycy, Filistyni i inni. Ze swej fortecy na wzgórzach, Abraham i Lot odbywali częste pielgrzymki do Salemu.

93:5.7 (1019.4) Niedługo po tym, jak się osiedlili w pobliżu Salemu, Abraham i Lot poszli do doliny Nilu nabyć zapasy żywności, ponieważ susza panowała wtedy w Palestynie. Podczas krótkiego pobytu w Egipcie, Abraham zastał swego dalekiego krewnego na tronie egipskim i służył królowi jako dowódca w dwu bardzo udanych wyprawach wojennych. Pod koniec swego pobytu nad Nilem, zarówno on jak i jego żona, Sara, żyli na dworze a gdy opuszczali Egipt, Abraham otrzymał swój udział w łupach z kampanii wojennych.

93:5.8 (1019.5) Trzeba było wielkiej determinacji Abrahama, aby zrzec się zaszczytów egipskiego dworu i wrócić do bardziej duchowej pracy pod nadzorem Machiventy. Ale Melchizedeka szanowano nawet w Egipcie i kiedy cała sprawa została przedłożona faraonowi, usilnie ponaglał on Abrahama do powrotu, do wypełnienia swoich ślubów dla sprawy Salemu.

93:5.9 (1019.6) Abraham miał królewskie ambicje i w drodze powrotnej z Egiptu przedłożył Lotowi swoje plany podbicia całego Kanaanu i podporządkowania jego ludu rządom Salemu. Lota bardziej pociągały interesy; więc w wyniku różnicy zdań poszedł do Sodomy zająć się handlem i hodowlą. Lot nie lubił ani życia wojskowego ani pasterskiego.

93:5.10 (1019.7) Kiedy Abraham wrócił z rodziną do Salemu, zaczął realizować swoje plany wojenne. Wkrótce został uznany za władcę terytorium Salemu i przyłączył do niego, pod swoim przywództwem, siedem pobliskich plemion. Z wielką doprawdy trudnością Melchizedek powstrzymywał Abrahama, aby ten nie poszedł i nie spędził mieczem sąsiednich plemion, aby się szybciej dowiedziały o prawdach Salemu.

93:5.11 (1019.8) Melchizedek utrzymywał pokojowe stosunki ze wszystkimi otaczającymi plemionami; nie był militarystą i nigdy nie był atakowany przez żadne wojska, gdy przechodziły w jedną czy w drugą stronę. Chciał tylko tego, aby Abraham zorganizował pewną taktykę obronną dla Salemu, taką, jaką później zaprowadzono, nie chciał jednak zaaprobować ambitnych planów podbojów swego ucznia; tak więc nastąpiło przyjazne zerwanie stosunków, Abraham poszedł do Hebronu, aby tam założyć swą wojskową stolicę.

93:5.12 (1020.1) Abraham, ze względu na bliskie związki ze słynnym Melchizedekiem, posiadał znaczną przewagę nad otaczającymi go, drobnymi królami; wszyscy oni szanowali Melchizedeka i bardzo się bali Abrahama. Abraham wiedział o tym i tylko czekał odpowiedniej okazji, aby zaatakować swoich sąsiadów a pretekst do tego pojawił się wtedy, kiedy niektórzy z tych władców ośmielili się najechać posiadłość jego siostrzeńca, Lota, który mieszkał w Sodomie. Kiedy Abraham się o tym dowiedział, ruszył na wroga, na czele swych siedmiu skonfederowanych plemion. Jego własna straż osobista, licząca 318 ludzi, dowodziła wojskiem w sile ponad 4.000 ludzi, które wtedy zaatakowało.

93:5.13 (1020.2) Gdy Melchizedek usłyszał, że Abraham wypowiedział wojnę, wyruszył, aby mu to wyperswadować, ale spotkał swego byłego ucznia gdy ten wracał zwycięski po bitwie. Abraham się upierał, że to Bóg Salemu dał mu zwycięstwo nad wrogami i obstawał przy oddaniu dziesiątej części swych łupów do skarbca Salemu. Pozostałe dziewięćdziesiąt procent zabrał do swej stolicy w Hebronie.

93:5.14 (1020.3) Po bitwie pod Siddim Abraham został przywódcą drugiej konfederacji, złożonej z jedenastu plemion i nie tylko płacił dziesięcinę Melchizedekowi, ale również pilnował, aby wszyscy inni w pobliżu to robili. Jego dyplomatyczne posunięcia w stosunku do króla Sodomy oraz strach, jaki powszechnie otaczał Abrahama, sprawiły, że król Sodomy oraz inni przyłączyli się do wojskowej konfederacji w Hebronie; Abraham był rzeczywiście na dobrej drodze do założenia silnego państwa w Palestynie.

6. Przymierze Melchizedeka z Abrahamem

93:6.1 (1020.4) Abraham planował podbój całego Kanaanu. Jego determinację hamowało tylko to, że Melchizedek nie zgodziłby się na takie przedsięwzięcie. Abraham już prawie miał zacząć podbój, kiedy zaczęła go niepokoić myśl, że nie ma syna, który by odziedziczył po nim władzę w planowanym królestwie. Zaaranżował kolejne spotkanie z Melchizedekiem; to właśnie w trakcie tego spotkania kapłan Salemu, widzialny Syn Boga, przekonał Abrahama, żeby porzucił swe plany materialnych podbojów i władzy doczesnej, na rzecz duchowej koncepcji królestwa nieba.

93:6.2 (1020.5) Melchizedek wytłumaczył Abrahamowi niecelowość walki z konfederacją Amorytów i wyjaśnił mu również, że te opóźnione klany z pewnością ściągną na siebie zagładę na skutek swoich niemądrych zwyczajów, tak, że w kilku pokoleniach zostaną do tego stopnia osłabione, iż potomkowie Abrahama, w międzyczasie znacznie pomnożeni, pokonają ich z łatwością.

93:6.3 (1020.6) I Melchizedek zawarł formalne przymierze z Abrahamem w Salemie. Powiedział Abrahamowi: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć; tak liczne będzie potomstwo twoje”. I Abraham uwierzył Melchizedekowi „i poczytano mu to za zasługę”. I wtedy Melchizedek opowiedział Abrahamowi historię przyszłego zajęcia Kanaanu przez jego potomstwo, po wyjściu z Egiptu.

93:6.4 (1020.7) Przymierze Melchizedeka z Abrahamem stanowi wspaniałą umowę, zawartą na Urantii między boskością a człowieczeństwem, w której Bóg godzi się zrobić wszystko; człowiek godzi się wierzyć obietnicom Boga i wypełniać jego zalecenia. Dotychczas wierzono, że zbawienie można zapewnić sobie tylko przez czyny – przez ofiary i dary; teraz Melchizedek przyniósł Urantii dobrą nowinę, że zbawienie, łaskę Bożą, można zdobyć przez wiarę. Jednak ta ewangelia prostej wiary w Boga była zbyt zaawansowana; ludzie z plemion semickich woleli później wrócić do dawniejszych ofiar i pokuty za grzechy przez przelanie krwi.

93:6.5 (1021.1) Niedługo po tym przymierzu urodził się Izaak, syn Abrahama, tak jak Melchizedek obiecał. Po narodzinach Izaaka Abraham zaczął bardzo poważnie traktować swoje przymierze z Melchizedekiem, poszedł do Salemu i wyraził je na piśmie. Właśnie w czasie tej publicznej i formalnej akceptacji przymierza, zmienił swe imię z Abrama na Abrahama.

93:6.6 (1021.2) Większość wiernych w Salemie praktykowała obrzezanie, choć Melchizedek tego nigdy nie nakazywał. Teraz Abraham, który zawsze był przeciwny obrzezaniu, przy tej okazji postanowił uroczyście sformalizować to zdarzenie i uznać formalnie rytuał obrzezania za symbol ratyfikacji przymierza salemskiego.

93:6.7 (1021.3) W wyniku tej autentycznej, publicznej rezygnacji z osobistych ambicji na rzecz szerszych planów Melchizedeka, trzy niebiańskie istoty ukazały się Abrahamowi na równinie Mamre. To ukazanie się miało miejsce naprawdę, pomimo jego powiązania ze zmyśloną później opowieścią, nawiązującą do naturalnego zniszczenia Sodomy i Gomory. I te legendy, o wydarzeniach z tamtych dni, ukazują, jak zapóźniona była moralność i etyka nawet w stosunkowo niedawnych czasach.

93:6.8 (1021.4) Po dopełnieniu uroczystego przymierza, pojednanie pomiędzy Abrahamem a Melchizedekiem było zupełne. Znowu Abraham przejął władzę cywilną i wojskową nad kolonią Salem, która w okresie największego swego rozkwitu miała ponad sto tysięcy regularnych płatników dziesięciny na listach bractwa melchizedekowego. Abraham znacznie rozbudował świątynię w Salemie i dostarczył nowych namiotów dla całej szkoły. Nie tylko rozszerzył system płacenia dziesięciny, ale udoskonalił także wiele metod prowadzenia szkół, ponadto przyczynił się znacznie do poprawy funkcjonowania działu propagandy misjonarskiej. Zrobił też sporo dla poprawy gospodarki pasterskiej i reorganizacji planów mleczarskich Salemu. Abraham był sprytnym i operatywnym człowiekiem interesu, człowiekiem bogatym jak na swój czas; nie był zbyt pobożny, ale był dogłębnie szczery i wierzył w Machiventę Melchizedeka.

7. Misjonarze Melchizedeka

93:7.1 (1021.5) Kilka lat prowadził Melchizedek szkolenie swoich uczniów i nauczanie misjonarzy salemskich, którzy przenikali do wszystkich otaczających plemion, zwłaszcza do Egiptu, Mezopotamii i Azji Mniejszej. Jak upływały dekady, misjonarze ci szli coraz dalej od Salemu, niosąc z sobą ewangelię Machiventy o zaufaniu i wierze w Boga.

93:7.2 (1021.6) Potomkowie Adamsona, rozrzuceni wokół brzegów jeziora Wan, chętnie słuchali hetyckich nauczycieli kultu salemskiego. Z tego, niegdyś andickiego centrum, wysyłano nauczycieli do odległych regionów zarówno Europy jak i Azji. Misjonarze salemscy przemierzali całą Europę, dotarli nawet do Wysp Brytyjskich. Jedna ich grupa popłynęła do Andonitów z Islandii, przez Wyspy Owcze, podczas gdy inna przeszła Chiny i dotarła do Japończyków z wysp wschodnich. Życie i doświadczenia tych mężczyzn i kobiet, którzy wyszli z Salemu, Mezopotamii i znad jeziora Wan, żeby oświecać plemiona półkuli wschodniej, stanowią heroiczny rozdział w historii gatunku ludzkiego.

93:7.3 (1022.1) Zadanie jednak było tak ogromne a plemiona ludzkie tak bardzo zacofane, że jego rezultaty były niewyraźne i niezbyt konkretne. Z pokolenia na pokolenie, ewangelia Salemu znalazła tu i ówdzie punkt zaczepienia, jednak za wyjątkiem Palestyny, idea jednego Boga nigdzie nie zdołała zapewnić sobie trwałej wierności całego plemienia czy narodu. Na długo przed przybyciem Jezusa, nauki wczesnych misjonarzy Salemu pogrążyły się w starszych i bardziej rozpowszechnionych przesądach i wierzeniach. Pierwotną ewangelię Melchizedeka prawie zupełnie wchłonęły religie wielkiej matki, słońca i inne pradawne kulty.

93:7.4 (1022.2) Wam, którzy dziś korzystacie z dobrodziejstw sztuki drukarskiej, trudno jest zrozumieć, ile wysiłku kosztowało zachowanie prawdy w tamtych, odległych czasach; jak łatwo można było stracić wizję nowej doktryny z pokolenia na pokolenie. Zawsze istniała tendencja wchłaniania nowej doktryny przez starsze nauki religijne i praktyki magiczne. Nowe objawienie zawsze jest zanieczyszczone starszymi wierzeniami ewolucyjnymi.

8. Odejście Melchizedeka

93:8.1 (1022.3) Było to krótko po zburzeniu Sodomy i Gomory, gdy Machiventa postanowił zakończyć swe nadzwyczajne obdarzenie Urantii. Decyzja Melchizedeka, aby zakończyć swój pobyt tutaj, w ciele, była rezultatem wielu okoliczności, z których główną była narastająca tendencja pobliskich plemion a nawet jego najbliższych towarzyszy, do traktowania go za półboga, uznawania go za istotę nadprzyrodzoną, którą w rzeczywistości był; jednak ludzie niepotrzebnie zaczynali go czcić i to z bardzo zabobonnym lękiem. Dodatkowo, Melchizedek chciał zejść ze sceny swej ziemskiej działalności odpowiednio długo przed śmiercią Abrahama, aby mieć pewność, że prawda o jednym i jedynym Bogu mocno się utrwali w umysłach jego wyznawców. Dlatego też Machiventa udał się pewnej nocy na spoczynek, do swego namiotu w Salemie, powiedziawszy dobranoc swym ludzkim towarzyszom, a kiedy rano poszli go budzić, już go nie zastali, gdyż jego towarzysze go zabrali.

9. Po odejściu Melchizedeka

93:9.1 (1022.4) Tak nagłe odejście Melchizedeka stanowiło wielką próbę dla Abrahama. Chociaż Melchizedek wyraźnie ostrzegał swych uczniów, że kiedyś musi odejść tak samo jak przyszedł, nie mogli się oni pogodzić ze stratą swego cudownego przywódcy. Wielka organizacja stworzona w Salemie nieomal się rozpadła, chociaż to właśnie na tradycjach tych dni opierał się Mojżesz, kiedy wyprowadzał z Egiptu hebrajskich niewolników.

93:9.2 (1022.5) Utrata Melchizedeka zasmuciła serce Abrahama, który nigdy w pełni nie zapanował nad tym smutkiem. Kiedy zrzekł się ambicji tworzenia królestwa materialnego, opuścił Hebron, a teraz, z powodu utraty swego druha, z którym tworzył królestwo duchowe, opuścił Salem i poszedł na południe mieszkać w pobliżu Gerar, gdzie prowadził interesy.

93:9.3 (1022.6) Zaraz po zniknięciu Melchizedeka, Abraham stał się lękliwy i nieśmiały. Po przyjeździe do Gerar nie mówił kim jest, tak więc Abimelech przywłaszczył sobie jego żonę. (Krótko po swym małżeństwie z Sarą, pewnej nocy, Abraham podsłuchał o spisku na swoje życie, aby zdobyć jego piękną żonę. Strach ten paraliżował odważnego i śmiałego skądinąd przywódcę; przez całe swoje życie bał się, że ktoś może go potajemnie zabić, aby wziąć sobie Sarę. I to wyjaśnia, dlaczego w trzech różnych okolicznościach, ten dzielny mężczyzna wykazał prawdziwe tchórzostwo).

93:9.4 (1023.1) Jednak Abraham niezbyt długo się ociągał z wypełnieniem swojej misji, jako następcy Melchizedeka. Wkrótce pozyskał neofitów wśród Filistynów i ludu Abimelecha, wchodząc z nimi w układy i przejmując z kolei wiele ich przesądów, zwłaszcza ich zwyczaj ofiarowania pierworodnych synów. W ten sposób Abraham znowu stał się wielkim przywódcą w Palestynie. Szanowany był przez wszystkie grupy ludzkie i honorowany przez wszystkich królów. Był duchowym przywódcą wszystkich otaczających plemion a jego wpływ utrzymywał się jeszcze jakiś czas po jego śmierci. W ostatnich latach swego życia raz jeszcze wrócił do Hebronu, na miejsce swej dawnej działalności i tam gdzie pracował z Melchizedekiem. Ostatnim posunięciem Abrahama było posłanie zaufanych służących do miasta jego brata, Nachor, na granicy z Mezopotamią, aby znaleźli kobietę z jego własnego narodu na żonę dla syna Izaaka. Zawieranie małżeństw między kuzynami dawno już było zwyczajem ludu Abrahama. I Abraham umarł, ufając tej wierze w Boga, której się nauczył od Melchizedeka, w zanikających teraz szkołach Salemu.

93:9.5 (1023.2) Następnemu pokoleniu trudno było zrozumieć historię o Melchizedeku; po pięciuset latach wielu uważało całą tę opowieść za mit. Izaak zachował całkiem dobrze nauki swego ojca i podtrzymywał ewangelię kolonii Salemu, ale Jakubowi trudniej było pojąć znaczenie tych tradycji. Józef głęboko wierzył w Melchizedeka i z tego zasadniczo powodu był uważany przez swych braci za marzyciela. Józefa szanowano w Egipcie głównie ze względu na pamięć jego pradziadka, Abrahama. Józefowi proponowano dowództwo wojsk egipskich, ale on, będąc głęboko wierzącym w tradycje Melchizedeka i późniejsze nauki Abrahama i Izaaka, wybrał służbę administratora państwowego, uważając, że w ten sposób może lepiej pracować dla rozwoju królestwa nieba.

93:9.6 (1023.3) Nauki Melchizedeka były dokładne i obszerne, jednak zapisy z tamtych dni wydawały się późniejszym kapłanom hebrajskim nieprawdopodobne i fantastyczne, chociaż wielu z nich rozumiało je co nieco, przynajmniej do czasu kompletnego zredagowania zapisów Starego Testamentu w Babilonii.

93:9.7 (1023.4) To, co zapisy Starego Testamentu określają jako rozmowy Abrahama a Bogiem, w rzeczywistości było dyskusjami pomiędzy Abrahamem a Melchizedekiem. Późniejsi uczeni w Piśmie traktowali określenie Melchizedek jako równoznaczne z Bogiem. Zapis o wielu spotkaniach Abrahama i Sary z „aniołem Pańskim” odnosi się do ich licznych spotkań z Melchizedekiem.

93:9.8 (1023.5) Hebrajska opowieść o Izaaku, Jakubie i Józefie jest znacznie bardziej rzetelna niż ta o Abrahamie, choć zawiera ona również sporo wypaczonych faktów, przeróbek, zrobionych umyślnie i nieumyślnie, podczas kompilacji tych zapisów przez kapłanów hebrajskich w babilońskiej niewoli. Ketura nie była żoną Abrahama, podobnie jak Hagar była tylko konkubiną. Cała własność Abrahama przeszła na Izaaka, syna Sary, prawowitej żony. Abraham nie był taki stary, jak to określają zapisy, jego żona była znacznie młodsza. Ich wiek został celowo zmieniony, aby późniejsze narodziny Izaaka wydawały się cudowne.

93:9.9 (1023.6) Narodowe ego Żydów było straszliwie stłamszone przez niewolę babilońską. W swej reakcji przeciwko narodowemu poniżeniu zwrócili się oni w kierunku innego ekstremum, narodowego i rasowego egotyzmu, w którym zniekształcili i wypaczyli swoje tradycje, usiłując wywyższyć siebie ponad wszystkie narody, jako wybrany lud Boży; dlatego też dokładnie przeredagowali wszystkie swoje zapisy, aby wynieść Abrahama i innych swoich narodowych przywódców wysoko ponad wszystkich, nie wyłączając samego Melchizedeka. Hebrajscy uczeni w Piśmie zniszczyli każdy zapis, jaki znaleźli o tych doniosłych czasach, zostawiając tylko opowieść o spotkaniu Abrahama z Melchizedekiem po bitwie pod Siddim, co jak uważali, było wyrazem wielkiego szacunku dla Abrahama.

93:9.10 (1024.1) I tak, straciwszy z pola widzenia Melchizedeka, stracili także z oczu naukę tego Syna od sytuacji krytycznych, dotyczącą duchowej misji obiecanego Syna obdarzającego; stracili z oczu naturę tej misji tak całkowicie i tak zupełnie, że tylko niewielu ich potomków mogło rozpoznać i zaakceptować Michała, kiedy się zjawił na Ziemi w ciele, tak jak przepowiadał Machiventa.

93:9.11 (1024.2) Jeden z autorów Listu do Hebrajczyków rozumiał jednak misję Melchizedeka, gdyż znajdujemy tam zapis: „Ten to Melchizedek, kapłan Najwyższego, był także królem pokoju; bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni ani końca życia, lecz stworzony podobnie do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze”. Piszący to określał Melchizedeka jako wzór dla późniejszego obdarzenia Michała, utrzymując, że Jezus jest „kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka”. Choć porównanie takie nie jest zbyt fortunne, literalną prawdą jest to, że Chrystus otrzymał tymczasowy tytuł do Urantii „według porządku dwunastu zarządców komisarycznych Melchizedeków”, pełniących swe obowiązki w tym czasie, gdy Jezus obdarzał sobą ten świat.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 15600
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Re: Księga Urantii

Post autor: Bobo »

Konia z rzędem temu, kto przeczytał tak długi post. Wybrana, masz zamiar przepisać całą książkę tu na forum? 🤕
Oszołomstwu mówię NIE!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ciekawe linki”