Czy świadkowie Jehowy to ekstremiści?

Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy, Świecki Ruch Epifania i inne grupy wyznaniowe zapoczątkowane przez naukę Ch.T.Russella

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy wg. Polaków Świadkowie Jehowy to ekstremiści?

NIE, to religia pokojowo nastawiona
14
61%
TAK, są ekstremistami
9
39%
 
Liczba głosów: 23

Robertus
Posty: 120
Rejestracja: 05 paź 2013, 13:06

Post autor: Robertus »

Manna z nieba pisze:Zwalczają ateistów, zwalczają agnostyków i deistów.
Chodzą po domach i rozdają ulotki, czasopisma z treściami które krytykują wszystko co na tym świecie, bo to szatańskie, diabelskie.
Witaj Manno z Nieba!
Moje spostrzeżenie jest takie. Świadkowie owszem, zwalczają ateizm, ale nie ateistów, agnostycyzm, ale nie agnostyków, deizm, ale nie deistów. Dlaczego tak napisałem?
Róznica jest zasadnicza. Człowiek, dla nich, to ktoś, kogo chcą pozyskać, dlatego taki świadek stanie u twoich drzwi z uśmiechem na twarzy, miło przywita, zagai o Biblii. Nawet jak mu powiesz, że jesteś ateistką, to usmiech nie znika, a sam świadek nie chwyta za kamienie.
A jak sie przyznasz, że jesteś byłym świadkiem, to zapewne spokojnie sobie pójdzie. Nie wróci z taczką kamieni. Z tego co wiem, to zaznaczą sobie w kajecie twój adres, aby więcej tu nie wracać.
Zwalczanie takiej osoby wyobrażałbym sobie jednak inaczej.
To tak w kontekście tematu czy są ekstremistami.

Awatar użytkownika
Manna z nieba
Posty: 3454
Rejestracja: 28 mar 2013, 21:43

Post autor: Manna z nieba »

Robertus pisze:
Manna z nieba pisze:Zwalczają ateistów, zwalczają agnostyków i deistów.
Chodzą po domach i rozdają ulotki, czasopisma z treściami które krytykują wszystko co na tym świecie, bo to szatańskie, diabelskie.
Witaj Manno z Nieba!
Moje spostrzeżenie jest takie. Świadkowie owszem, zwalczają ateizm, ale nie ateistów, agnostycyzm, ale nie agnostyków, deizm, ale nie deistów. Dlaczego tak napisałem?
Róznica jest zasadnicza. Człowiek, dla nich, to ktoś, kogo chcą pozyskać, dlatego taki świadek stanie u twoich drzwi z uśmiechem na twarzy, miło przywita, zagai o Biblii. Nawet jak mu powiesz, że jesteś ateistką, to usmiech nie znika, a sam świadek nie chwyta za kamienie.
A jak sie przyznasz, że jesteś byłym świadkiem, to zapewne spokojnie sobie pójdzie. Nie wróci z taczką kamieni. Z tego co wiem, to zaznaczą sobie w kajecie twój adres, aby więcej tu nie wracać.
Zwalczanie takiej osoby wyobrażałbym sobie jednak inaczej.
To tak w kontekście tematu czy są ekstremistami.
Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi Robercie.
Wnikliwy zarzucił osobom, które opuszczają organizację SJ, że walczą ze SJ.
Ja napisałam, że jeżeli to byłaby prawda, to w taki sam sposób SJ walczą ze wszystkimi.

My ex SJ z nikim nie walczymy.
Nikomu krzywdy nie robimy.
Mówimy dlaczego odeszliśmy z organizacji.
Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające.

Awatar użytkownika
booris
Posty: 4219
Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona

Post autor: booris »

Robertus pisze:Moje spostrzeżenie jest takie. Świadkowie owszem, zwalczają ateizm, ale nie ateistów, agnostycyzm, ale nie agnostyków, deizm, ale nie deistów.
Moje spostrzezenie natomiast jest takie:Swiadkowie maja glosic Ewangelie,a nie zwalczac cokolwiek.To czlowiek ktoremu glosza decyduje,czy ich slowa sa interesujace,czy tez nie.

EMET
Posty: 11487
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Post autor: EMET »

Robertus pisze:
.Cyprian. pisze:Dlaczego jednak tak wybuchowo reagują, gdy Ci wykluczeni ludzie zaczynają mówić?
Napiszę o moich spostrzeżeniach. Choć nie jestem Świadkiem Jehowy ale znam ich od wielu lat.
EMET:
Odnoszę się jedynie do treści pomieszczonej w Twoim post, Userze o nicku ‘Robertus’. :->

Rzecz jasna, że - wobec otwartej formuły &#8216;Forum dyskusyjnego&#8217; [tego tutaj] - wypowiedzieć się może każdy z Zalogowanych tutaj. Osobiście jednak, co niejednokrotnie pisywałem: najlepiej bez odskoków ad personam i uogólniających odnoszeń typu ad institutio: skoro dany Ktoś, to >ten a ten wyznawca<, to &#8216;huzia&#8217; na Wyznanie, do którego ów wyznawca przynależy, bądź z Którym się ideowo utożsamia&#8230;

Nie tylko ochrzczeni świadkowie Jehowy [tudzież np. ich bliskie rodziny] wiedzą /i 'co za tym idzie'/ o &#8216;instytucji&#8217; WYKLUCZEŃ ze Społeczności [ŚJ]. Powody owych wykluczeń bywają rozmaite, w tym i za \\poglądy odmienne// [eufemizm] od oficjalnych poglądów w Społeczność ŚJ.
Dla wielu, jednak, bardzo frapującym i ochoczo podchwytywanym &#8222;wątkiem&#8221; są wykluczenia za &#8211; właśnie - >nieaprobowanie [ogólnie rozumiane] poglądów<: czy to w &#8216;wąskim obszarze&#8217;, czy to w &#8216;szerszym aspekcie&#8217;.
Należy nadto dodać, iż dla śJ nie ma znaczenia, czy: dany Ktoś sam opuszcza Społeczność ŚJ [niekiedy czyni to ostentacyjnie], czy zostaje &#8216;wg procedury&#8217; [że tak napiszę] pozbawiony Społeczności [i tutaj jakieś niuanse]. Zbór, do którego przynależał [ew. Zbory pobliskie] zostaje/ą/ powiadomiony/e/ poprzez komunikat: &#8222;Ten a Ten /ew.: Ta lub Ta/ nie jest już świadkiem Jehowy&#8221;. Żadnych dalszych szczegółów się nie wyłuszcza.
Stąd też mamy pozbawianie Kogoś Społeczności ŚJ [tym samym już nie &#8222;brat&#8221; lub nie &#8222;siostra&#8221;] z rozmaitych powodów: nie tylko tyczących &#8222;przekonań...&#8221; [i szczegóły; jak wyżej], ale również za uchybienia moralne, np. Nie ma również - poza oficjalną możliwością odwoływania się [co jest danemu komuś/danej którejś oznajmiane, iż jest taka możliwość drogą procedury oficjalnej] - jakiegoś rozpatrywania i uszczegóławiania, głosowań, dysput: w obliczu całego zboru czy tp.

Wielokrotnie na Forum pisywałem, iż sam [ja, user Stephanos, ps. EMET] nie traktuję ufnie [tak też unikam samemu takowych referowania] poglądów nieweryfikowalnych takich, gdzie dany ktoś/dana któraś dzieli się swoimi subiektywnymi odczuciami, opisuje swoje przeżycia, przedkłada jakieś swoje inne wnioski: czy to z realu, czy są to jakieś przemyślenia własne na bazie owych /jej znanych/ sytuacji, że tak napiszę. Bardziej odnoszę się do wniosków takich, gdzie mamy rozważania wg idei, wg poglądów: tutaj zwłaszcza - wobec biblijnego Forum - poprzez przytoczenia tekstów z Biblii, tudzież interpretację oraz wykładnię: taką lub inną, jako, że Forum te nie jest zawarowane jeno dla wierzących, lecz jak to i mamy w &#8216;Regulaminie&#8217; --
1. Forum jest stroną prywatną i nie jest oficjalnym głosem żadnego Kościoła (wyznania).
2. Udział w rozmowach może brać każdy bez względu na wyznanie bądź brak wyznania.
3. Głównym celem Forum jest wymienienie poglądów na temat Biblii i wiary.


Dlatego też unikam polemik z treściami, które wymagałyby uprzedniej weryfikacji - właśnie: zamiast - jak ktoś by chciał - ufnemu potraktowaniu czyichś opisów [ogólnie pisząc]. Mawia się często >obiektywna prawda &#8211; subiektywne spojrzenie<. Czy - poprzez post/y/ na Forum - da się ustalić OBIEKTYWNĄ PRAWDĘ [i do owego kontekstu sytuacyjnego się odnosić] - czy bardziej mielibyśmy polegać na 100% [ponoć?] wiarogodności czyjegoś wpisu i na owej bazować przy replikowaniu?
Tak też reakcja typu: &#8222;Co mnie będziesz pisał!? Ja byłem/am/, ja widziałem/am/, ja przeżyłem/am/, ja znam Was, ja znam kilku takich...&#8221; itp. itd.
Najczęściej - referujący poglądy kontraŚJ [ogólnie pisząc] - jedynie trąca [ew. w ogóle nie wyłuszcza] o pozytywach, natomiast jakże epatuje negatywami: rzecz jasna, jak dany ktoś to widzi i jak chciałby, żeby to było widziane.

Dlaczego np. ja, Stephanos, b. często potrafię przytaczać z materiałów z &#8216;obszaru KrzK&#8217;, natomiast Oponenci&#8230; Prędzej by pogłaskali po głowie nibykobrę australijską ew. tulili się do kostko-meduzy; choćby takie zobrazowanie...
Jeden z oponentów ŚJ napisał do mnie na innym Forum: &#8222;A, co: mam propagować literaturę Brooklynu, iż piszesz, abym w również w sensie pozytywnym przedkładał treści z literatury ŚJ!?&#8221;.
Jednak czyż ja, E. - przytaczając z literatury pod auspicjami KrzK - afirmuję tym samym KrzK i szerzej rozumiane? Czy jednak cytuję, nie wyrywając z kontekstu [jak trzeba, to zaznaczam obszary niecytowane /[&#8230;]/] tak, iżby nie uchybić podejściu naukowemu wręcz.

A oponenci zachowują się w stylu nieraz takim: >>Pisze w Biblii: &#8222;Nie ma Boga&#8221; [Psalm 14:1; 53:2; &#8216;BW&#8217;] tyle, że ową frazę poprzedza: &#8222;Głupi rzekł w sercu swoim:&#8221;&#8230; Tak też wypowiedź: &#8222;Niech Jezus będzie przeklęty!&#8221; [1Kor 12:3, &#8216;BW&#8217;], lecz co czytamy w całym tym wersecie: &#8222;Dlatego oznajmiam wam, że nikt, przemawiając w Duchu Bożym, nie powie: Niech Jezus będzie przeklęty! I nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba tylko w Duchu Świętym.&#8221;<<.
Rzecz jasna, że zobrazowanie nieco jako przerysowane, lecz oddaje &#8222;klimat&#8221; [że tak określę].
Stąd też zdawkowości typu: &#8222;znam kilku śJ &#8211; to fajni ludzie; wiem, że dużo pozytywów jest w ich [śJ] postawie i naukach, są pokojowo usposobieni&#8221; itp. Ale już wytwarzanie dysonansu poprzez czynienie wstrętnym [eufemizm] CK ŚJ [&#8222;dziadki z Brooklynu&#8221;], poprzez czynienie - śJ - fanatykami, ekstremistami, przez epatowanie kwestią transfuzji krwi [zwłaszcza, kiedy chodzi o dzieci], przez prawienie o aspołeczności, przez podsycanie atmosfery w kwestii podejścia - ŚJ, śJ - do wykluczonych itp. itd. :-(
Jak to się mawia: &#8222;Jak się chce psa uderzyć, to i kij się znajdzie&#8221;...

I jednak, jak w każdej sytuacji: Dlaczego zakładają Oponenci ŚJ, że obowiązkowo słuszne są jeno Ich przedłożenia, natomiast reakcja śJ jest - po prostu - &#8216;zachowaczo-lojalnościowa&#8217;?
Jak pisałem kiedyś w post: &#8222;Jam szczęśliwy i radosny w Społeczności, a tu mnie ktoś chce wmówić...&#8221;. &#8222;Czytam Biblię oraz literaturę ŚJ, tudzież [o ile nie jestem chory] chodzę na zebrania, a tu mnie ktoś wmawia coś zgoła innego, niźli sam postrzegam i czego doświadczam.&#8221;.

Jakże często owi exśJ - poprzez styl pisania na Forum [Owych bowiem nie znam/y/ poprzez real, nie wiedząc, jakimi faktycznie są&#8230;] - przejawiają postawy typu: odreagowanie, notoryczne poruszanie jeno tematyki kontraŚJ, nobilitowanie swoich wyborów, swojej &#8216;filozofii życia&#8217;, a jeno zdawkowo wtrącą jakieś pozytywy typu: &#8222;Znam kilku ze śJ...&#8221;, ale zaraz - w obrębie kontekstowym: &#8222;Gdyby nie to ich CK ŚJ, gdyby nie...&#8221;. JEDNAK: >gdyby nie...<, to raczej byliby jeno tzw. &#8222;świadko-podobni&#8221;, nie zaś świadkowie Jehowy &#8222;pełną gębą&#8221;.

Polemika wobec poglądów ideowo-religijnych, filozoficznych - zwłaszcza w kwestii rozumienia jakiegoś tekstu Biblii, jakiejś doktryny czy tp. - to zgoła coś innego, niż polemika z - kto wie, czy prawdziwym [?] po zweryfikowaniu - czyimś opisem [ogólnie formułując]&#8230;

Kiedyś - jakoś nieaktywna teraz - Adminka Właścicielka tego Forum [kto wie, czy nie z powodu poważnej choroby?] napisała, iż niejako >próbowała zweryfikować zasadność czy bezpodstawność wykluczenia< konkretnie Jej znanego-byłego śJ. Starała się - wg idei obiektywizacji - być niejako tzw. &#8216;dziennikarką śledczą&#8217;.
Należy też dodać, że wobec braku możliwości weryfikacji [bo i jak?]: niemal każdy podałby jako przedłożenie wobec Publiki [tutaj: Społeczności Forum] pogląd: >wykluczenie &#8222;za poglądy&#8221;<, chociaż, kto wie, jak to dokładnie wygląda/wyglądało??? Bywa, że można próbować legitymizować niejako &#8216;stanie się&#8217; poza Społecznością, gdy mamy dobudowanie wg motywacji >za poglądy< [i tutaj: jakie?], o co nietrudno, gdyż zawsze jakiś 'pretekst' się znajdzie: a to &#8222;rok 1914&#8221;, a to &#8222;zmienność nauk&#8221;, a to&#8230;, a tamto&#8230; Podczas, gdy ktoś uchybił np. w kwestiach moralnych [sic!]
Poprzez Forum, jak to dociec[?]: samo tylko poleganie na czyimś oznajmieniu -- to... daleko posunięta subiektywizacja. :-/

Ciekawe jest też wtedy, kiedy - na dany Kogoś post - re:post/ują/ ideowi zwolennicy Piszącego, a są to najczęściej niechętni [eufemizm] wobec śJ, ŚJ i szersze spectrum. To "żadna filozofia", ani "żadne osiągnięcie", kiedy do jakiegoś - wg opcji ukierunkowanego - dołączają tacy, dla których mamy - przysłowiową - &#8222;wodę na młyn&#8221;. Dosyć często bezkrytycyzm, o ile &#8216;pasi&#8217; wg postawy wobec kogoś anty&#8230;
Ileż razy we &#8222;wdzięcznych&#8221; tematach: jak &#8216;grzyby po deszczu wyrastali&#8217; wówczas&#8230;
Obrazowo - wg zasady - mamy taki opis w Ks. Habakuka: &#8222;jego rumaki przybywają z daleka: lecą jak orzeł śpieszący do żeru.&#8221; [Hab 1:8c, d; &#8216;PNŚ&#8217;], ew., wg słów Jezusa: &#8222;bo gdzie jest padlina, tam zlatują się sępy.&#8221; [Mat 24:28, &#8216;BW&#8217;].
Jakże często perorowano do mnie - i innych śJ - na Forum: &#8222;Tyś [Wyście] zniewolony/eni/, Tyś nieszczęśliwy, Tyś&#8230;&#8221;. To tak, jakby ktoś... &#8216;wmawiał zdrowemu chorobę&#8217; lub na odwrót. Ew., jakby ktoś spoza&#8230; wiedział lepiej od tego, kto aktualnie jest: w aspekcie dotyczącym również aktualnego nauczania [że tak ogólnie napiszę].

Wielu razi podejście ŚJ/śJ do tych, którzy mają &#8216;status&#8217; wykluczonych ze Społeczności ŚJ; dotyczy to zwłaszcza sytuacji przy bliskich powiązaniach rodzinnych, kontaktach pracodawca-pracownik, bliskie sąsiedztwo i inne.
Ileż to razy z kolei doświadczałem demonstracyjnego mówienia mnie &#8222;Dzień dobry&#8221;, kiedy szedłem chodnikiem i szedł też exśJ; np. takie sytuacyjne podejście.
Reperkusje związane z wykluczeniem -- są jednak znane: tak aktualnie będącemu/cej/ śJ, jak i exśJ: jakież zdziwienie? :aaa:

O innych sprawach nie piszę, bo w Twoim, Userze, post są prawie wystarczająco wyłuszczone.

Bywaj, &#8216;Robertus/ie/&#8217;. ;-)

Stephanos, ps. EMET; świadek Jehowy od wielu lat: z własnego wyboru, sam tylko z fizycznej rodziny przynależny do Społeczności ŚJ; były - nietuzinkowy - katolik [KRzK].
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ-2018’, Przypis.

Awatar użytkownika
.Cyprian.
Posty: 1475
Rejestracja: 26 lut 2012, 18:19

Post autor: .Cyprian. »

Wnikliwy pisze:Jak widać dość poważnie błądzisz.
Jest jeden zbór, albo twój albo mój.
To wcale nie takie trudne do pojęcia, PRAWDA!!!
Hm, no tak - albo, albo - tzw. jedynozbawczość, o której już pisano na forum.
Ja takich "alternatyw rozłącznych" stosować nie będę.

Nie stosują też takiego "albo ... albo" odnośnie tej, poruszanej tu "materii" bracia z mojego zboru - zatem jest to dla mnie zupełnie obce.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Robertus pisze:
.Cyprian. pisze:Dlaczego jednak tak wybuchowo reagują, gdy Ci wykluczeni ludzie zaczynają mówić?
Napiszę o moich spostrzeżeniach. Choć nie jestem Świadkiem Jehowy ale znam ich od wielu lat.
Czy świadkowie reagują wybuchowo? Myślę, że nie bardziej niż inni.
Witaj Robertus.

W życiu realnym, w rozmowie, tej tzw. "od drzwi do drzwi" nie reagują wybuchowo. Sam o tym napisałem:
.Cyprian. pisze: ...
Mieszkam w bloku. Jestem jedyną osobą w mojej klatce, która rozmawia ze ŚJ, gdy Ci głoszą. Rozmowy przebiegają w przyjaznej atmosferze, choć zawsze zaznaczam, że z naukami organizacji ŚJ się nie zgadzam.
Choć prawdą też jest, że tzw. exów i w realu "różne rzeczy" potrafią spotkać, czym się dzielą na blogach, forach. Tu jednak nie generalizuję, bo wszystko zależy od człowieka. Wydaje mi się (mam nadzieję), że takie niepoprawne zachowania w stosunku do exów, już po ich wyjściu, ze strony społeczności ŚJ nie są normą i nie są nad-reprezentowane. Zresztą, sami tzw. ex opowiadają też o ludzkich, przyjaznych momentach ze strony pozostających w organizacji ŚJ.

No, ale w internecie - to już bywa "hulaj dusza". Przykład: w jednym z tematów jeden użytkownik podał wywiad z byłymi ŚJ - od razu wybuchowa reakcja, w tym przykładzie - w moją stronę - sugerowanie niskich pobudek przy wyborze zboru, itp., bo pochyliłem się nad tym wywiadem. Czy chocby w tym tu, Twoim, temacie sugerowanie widzeń:
Wnikliwy, [url=http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?p=421821#421821]wcześniej[/url] pisze: Cyprian a ty przypadkiem nie zabłądziłeś, tylko nie wyskocz, ze masz widzenia.
Ja unikałem tego działu "Wyznań postrusselowskich", bo wiedziałem, że tu zawsze skończy się kłótnią. Do czasu jednak. Gdy zobaczyłem, że ostro atakuje się exów, nie wytrzymałem. Taki moment był tutaj. Co tam się nie działo! Przeczytaj, jesli Cię to interesuje. W pewnym momencie, jeden ze ŚJ napisał mi tak:
EMET [url=http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?p=395891#395891]tam[/url] pisze: ...
Tylko jedno zapytam Ciebie, Userze: Czy Ty byłeś kiedyś śJ czy nie? O ile byłeś, to od tej chwili potraktuj mnie jako byłego dyskutanta. O ile zaś inaczej, to wtedy wedle mojego uznania będę reagował; o ile będę.

Stephanos, ps. EMET
Robertus, czy czujesz absurd tej sytuacji? Ja według tej osoby miałem jej odpowiedzieć, czy byłem ŚJ czy nie, żeby ta osoba mogła się (w zależności od mojej odpowiedzi) do mnie odzywać lub nie! I tak jeszcze zaznaczyła, że nawet jak odpowiem, że nie, to i tak może się nie odezwać. Tak jakby to dla mnie miało być jakimś wyróżnieniem - tej osoby forumowa reakcja na moje posty. Do tej pory nie rozumiem, jak coś takiego można napisać. Znaczy, napisać można, coś, nawet takiego, ale potem należy się zreflektować. Nie doczekałem się. Nie piszę tego ku mojemu własnemu rozpamiętywaniu (a jeśli nawet, to w niewielkim stopniu, na nowo podczas pisania w tym temacie), czy jakiegoś żalu do tej osoby (którego dziś naprawdę nie mam), ale pewne rzeczy, które się stały, a raczej pewne postawy, które dalej się dzieją, które mają jakieś konkretne źródło, przyczynę - należy przypominać. Nie należy tylko nimi żyć.

Trafnie, moim zdaniem, napisał wtedy Eutychus:
Eutychus pisze:Naszła mnie taka refleksja.
Największymi wrogami Św są jej internetowi "głosiciele".
...


- sam mający "swoje przejścia" z Emetem, któremu nie podobało się min., że ten używa, dozwolonej co prawda - na forum - "funkcji wołającej", ale zdaniem Emeta - prowokacyjnie.
Robertus pisze: Jest jednak pewna różnica. O tym za chwilę.
Zauważ, że gdy ktoś z katolików zostaje świadkiem J. to najczęściej spotyka się właśnie z nieprzyjemną reakcją otoczenia. Z rozmów z setkami świadków, praktycznie każdy, z kilkoma wyjątkami, stawał się świadkiem w tzw. 'bólach', a to sprzeciw małzonka, rodzina się puka w czoło, a to koledzy w pracy nie akceptują zmian itd. itp. nierzadko wioska uprzykrza życie. Świadkowie mają tysiące takich historii.
Tak, znam takie historie z własnego doświadczenia. Takie same mają teraz tzw. exy - gdy odchodzą od organizacji ŚJ z powodu tego, że nie mogą uznawać dalej nauk organizacji. Jeśli jedna osoba z małżeństwa odchodzi, a druga zostaje, to naprawdę jest ciężko dla tej odchodzącej osoby. Też pewnie bywają takie sytuacje, gdy osoba odchodząca dokucza pozostającej.

Jest jedna sytuacja nie do pozazdroszczenia. Jeżeli ktoś urodził się w rodzinie ŚJ, a chce odejść z powodu - jego zdaniem - błędnych nauk, to jest mu niezwykle ciężko. Wiele takich rodzin całkowicie odtrąca taką osobę. I o tym można przeczytać, posłuchać. Jeśli taka osoba pójdzie do zboru chrześcijańskiego, to otrzymuje wsparcie, ale jeśli nie - naprawdę może się załamać.
Robertus pisze: Czasem sprzeciw maleje czasem nie, róznie. Jednak nie zauważam aż takiej nietolerancji, gdy ktoś chciałby zostać buddystą, ewangelikiem czy kimkolwiek. Jakoś to już tak jest, że bez większych problemów zostaje się każdym, ale nie świadkiem.
Trzeba by takie sytuacje prześledzić, by wyrobić sobie ostateczne zdanie.
Robertus pisze: Natomiast z drugiej strony jest pewna róznica. Jak otoczenie na ogół daje w kość świadkowi, tak świadek raczej stając się nim, nie daje i zapewne nie da w kość otoczeniu.
Tak, tylko w przypadku odchodzącego od organizacji ŚJ, takim otoczeniem jest właśnie organizacja, i jak już powiedziałem - potrafią się dziać nieciekawe rzeczy, o których mamy świadectwa.
Robertus pisze: Jakoś nie słyszę o manifestacjach świadków, którzy z plakatami weszliby pod kościół i demonstrowali przeciw np. księżom.
Nie przypominam sobie sytuacji, żeby zrzeszeni w jakimkolwiek kościele, zbiorowo, szli z plakatami pod tzw. salę Królestwa. Natomiast prawdą jest, że część exów podejmuje takie działania, np. w obrębie większych zgromadzeń ŚJ. Ja nie popieram takich działań, myślę, że to nie jest potrzebne - chociaż rozumiem ich, po tym, co przeszli. Nasze prawo jednak pozwala na manifestacje - o ile są zgodne z prawem.
Robertus pisze: Nie zakładają for mających na celu karmić pikantnymi szczegółami jak to się 'dzieje za kulisami' ich byłego kościoła.
W swojej literaturze, skierowanej do swoich, nie ukrywają przecież tego, co myślą o tych innych kościołach. A ta literatura przecież trafia w którymś momencie do tzw. zainteresowanych.
Robertus pisze: Takie są moje spostrzeżenia. Piszesz, że świadkowie najlepiej by chcieli, aby ex milczeli. Nie zauważam z ich strony jakich działań w tym kierunku.
A ja zauważam.
Robertus pisze: Oni po prostu, zauważ, nic nie robią.
Jak nic nie robią? Cały czas, jeśli ex wypowiada się krytycznie o organizacji (nie o nich samych), reagują, choćby tu na forum. Ktoś zapoda wywiad z exami, jest reakcja. Niech będzie, byleby bez inwektyw w ich stronę, które się zdarzyły. Nie mówię, że wszyscy, którzy odeszli od tej organizacji zachowują się wzorowo. Nie należy jednak wrzucać wszystkich do jednego worka.
Robertus pisze: Kompletnie nic. Na ile ich znam, to nawet nie wypuszczą żadnego sprostowania, gdyby ktoś wystąpił przed kamerą i w żywe oczy nakłamał coś na nich.
W odwecie nie będzie programu 'korygującego'.
Tak więc zauważam, że ogół świadkow Jehowy jako społeczność, raczej nie reaguje wybuchowo na swoich byłych członków. Może masz na myśli jakieś jednostki, ale to zapewne zachowania, których generalnie ich zbór też pewnie nie pochwala.
No nie do końca tak jest, bo samo to już, że mają instytucję rzecznika prasowego - świadczy, że na ewentualne sprostowania są nastawieni. Oglądałem również przedstawiciela CK ŚJ, który mówił o - jego zdaniem - kłamstwach na ich temat - teraz nie znajdę, ale pamiętam, że to było na tv.jw.org.

Ponadto, w sprawach sądowych przedstawiają swoje zdanie będące w opozycji do zdania pozywającego, do czego mają pełne prawo.

Od pewnych spraw, przypisywanym im, też się zdecydowanie odcinają. Nie można zatem powiedzieć, że kompletnie nic nie prostują. Ale, tak im, jak i wszystkim - wolno.
Robertus pisze: Trochę szkoda, że tutaj takie przepychanki się robią.
Niektórzy, mam wrażenie, wpadają tu tylko na chwilkę, nawrzucają, nawrzucają i znikają.
Nie w takim celu załozyłem temat. Proszę o sensowne wypowiedzi.
Pozdrawiam Robertus
Robertus, ja na przykład nie biorę udziału w Twojej ankiecie. Ci ŚJ, których w realu spotkałem - nic mi nie zrobili. Miłuję tych ludzi jako bliźnich, choć bardzo się nie zgadzam z naukami ich organizacji. Wiem też, że ta organizacja pozyskała wielu ludzi naprawdę szukających Boga.

Wiem, co przeżywają ludzie odchodzący od tej organizacji, i kiedy się ich wrzuca do jednego wora - postanowiłem reagować, i to robię. Są oni bardzo bliscy mojemu sercu, zwłaszcza Ci, którzy odchodzą od organizacji, a idą do Chrystusa. To są moi bracia. Czekałem na nich, ... ćwierć wieku.

Pozdrawiam
---------------------------------------------------------------------
Teraz odniosę się do dwóch tu spraw:
EMET pisze:
Robertus pisze:
.Cyprian. pisze:Dlaczego jednak tak wybuchowo reagują, gdy Ci wykluczeni ludzie zaczynają mówić?
Napiszę o moich spostrzeżeniach. Choć nie jestem Świadkiem Jehowy ale znam ich od wielu lat.
EMET:
Odnoszę się jedynie do treści pomieszczonej w Twoim post, Userze o nicku &#8216;Robertus&#8217;. :->

Rzecz jasna, że - wobec otwartej formuły &#8216;Forum dyskusyjnego&#8217; [tego tutaj] - wypowiedzieć się może każdy z Zalogowanych tutaj. Osobiście jednak, co niejednokrotnie pisywałem: najlepiej bez odskoków ad personam i uogólniających odnoszeń typu ad institutio: skoro dany Ktoś, to >ten a ten wyznawca<, to &#8216;huzia&#8217; na Wyznanie, do którego ów wyznawca przynależy, bądź z Którym się ideowo utożsamia&#8230;
Wykolorowanie - moje. Jeżeli ktoś chce odnieść się krytycznie do samej organizacji - co wolno mu czynić (sprawa nauk, traktowania byłych zrzeszonych, itp.), to nie ma umocowania wówczas zarzut, że ktoś robi to w sposób taki, że uogólnia z jednostki na instytucję, w której jednostka się znajduje. On po prostu odnosi się wprost do instytucji (organizacji).
EMET pisze: Należy też dodać, że wobec braku możliwości weryfikacji [bo i jak?]: niemal każdy podałby jako przedłożenie wobec Publiki [tutaj: Społeczności Forum] pogląd: >wykluczenie &#8222;za poglądy&#8221;<, chociaż, kto wie, jak to dokładnie wygląda/wyglądało??? Bywa, że można próbować legitymizować niejako &#8216;stanie się&#8217; poza Społecznością, gdy mamy dobudowanie wg motywacji >za poglądy< [i tutaj: jakie?], o co nietrudno, gdyż zawsze jakiś 'pretekst' się znajdzie: a to &#8222;rok 1914&#8221;, a to &#8222;zmienność nauk&#8221;, a to&#8230;, a tamto&#8230; Podczas, gdy ktoś uchybił np. w kwestiach moralnych [sic!]
To jest wręcz "wzorcowa" reakcja na wiadomość o świadectwie tzw. exa: A wiadomo czy "za poglądy"? A może za "niemoralność", a tylko tak mówi, że za poglądy? Kto to sprawdzi?

Moim zdaniem mamy dwie skrajności. Tak to nazywam, skrajności. Pierwsza skrajność jest taka, że ktoś naiwnie wierzy wszystkim we wszystko. Druga polega mniej więcej na tym: żebym nie popadł w taką skrajność, że naiwnie będę wszystkim wierzył we wszystko, profilaktycznie nie będę wierzył nikomu. Tak - to druga skrajność.

Zastanówmy się. Człowiek odchodzący z organizacji ŚJ nagrywa film ze swoim świadectwem - dlaczego odszedł (został wykluczony), wrzuca go na YT, pokazuje swoją twarz, przedstawia maila, daje numer telefonu, często adres, podaje zbór chrześcijański, do którego uczęszcza, organizuje konferencje. I ja mam mu profilaktycznie "nie wierzyć"?
Jestem na forum. Nie nauczam, bo jeszcze mało wiem.
Nie nauczam, tylko dyskutuję.

Awatar użytkownika
Manna z nieba
Posty: 3454
Rejestracja: 28 mar 2013, 21:43

Post autor: Manna z nieba »

.Cyprian. pisze:Zastanówmy się. Człowiek odchodzący z organizacji ŚJ nagrywa film ze swoim świadectwem - dlaczego odszedł (został wykluczony), wrzuca go na YT, pokazuje swoją twarz, przedstawia maila, daje numer telefonu, często adres, podaje zbór chrześcijański, do którego uczęszcza, organizuje konferencje. I ja mam mu profilaktycznie "nie wierzyć"?
Weźmy jeszcze pod uwagę fakt, że ci owi odstępcy to nie kilka, kilkanaście osób bredzących od rzeczy.
To setki tysięcy ludzi na całym świecie, w bardzo wielu krajach.
W internecie jest mnóstwo filmów, świadectw, wypowiedzi, forów i grup dyskusyjnych byłych SJ z całego świata.
Tam są wypowiedzi porządnych, przyzwoitych ludzi, byłych nadzorców, starszych zboru, sług pomocniczych, pionierów, którzy nie zgadzali się ze wszystkimi naukami WTS.
W pewnym momencie powiedzieli dość.

Na forach anglojęzycznych są ex SJ, którzy usługiwali wiele lat w Betel.
Warto tam poczytać to co oni piszą.
Ci ludzie już dawno mówili o tym, że nie wolno wyznaczać pokoleń, nie wolno nakazywać braciom podporządkowania w wielu sprawach, które są co najwyżej kwestią sumienia.
Od lat zwracali uwagę na autorytatywną rolę przywódców SJ, która wykracza daleko poza to czego uczy Pismo.

Organizacji zależy na tym, by w swojej literaturze przekazywać obraz odstępcy jak najgorszy.
Wzbudzanie strachu, obrzydzenia do ex braci.
Pijak, cudzołożnik gwałciciel, złodziej, kłamca, a co do odstępców to ci są najgorszej maści, bo nie zgadzały im się nauki CK z Biblią, z logiką, ze zwykłym poczuciem uczciwości.

Dla wątpiących braci w nauki CK bezwzględnie nie ma litości.
Dla badających, zadających niewygodne pytania, wnikliwych jest tylko jedna odpowiedź, porzućcie to jak najszybciej, CK to jest kanał łączności z Bogiem, który ma pokarm na czas słuszny.

Jednak coś z tym kanałem było nie tak już wielokrotnie.
Średnio inteligentny człowiek jest w stanie to zauważyć.
Niestety psychomanipulacja i indokrynacja im dłużej trwają, tym gorzej dla człowieka.

Pięknie napisałeś tutaj Cyprianie o tym, że CK przecież też w pewnym momencie i to wielokrotnie musiało zacząć wątpić w swoje własne nauki skoro te nauki zmieniało i zmienia.
Czy ktoś ich za to wyklucza??
Jak można samemu błądzić w interpretacji, a za to samo wyrzucać ze zborów innych?
To nie jest żadna miłość, bo kierowani miłością do Boga i ludzi wierzący tak nie postępują.

Każdy dzień na forach takich jak to, gdy widzę tam nienawiść SJ do byłych SJ, gdy widzę obrażanie, wrzucanie wszystkich do jednego worka, zamiast normalnej dyskusji personalne ataki pokazuje mi w jeszcze większym świetle, że to sekta.

Tam na górze w tej sekcie przywódcy byli w stanie zasiać w umysłach normalnych, szczerych ludzi strach, panikę, nienawiść.
To od początku świata sprytne metody religiantów wszelkiej maści.
Filmiki nagrywane przez CK jak matka z ojcem wyrzekają się kontaktów z jedynym synem, bo opuścił organizację.
Matka, która nie odbiera nawet telefonów, nie odpisuje na smsy, nie chce, nie może wiedzieć co słychać u syna.
To jest w XXI wieku nie tylko chore, sekciarskie, ale w rzeczywistości psychopatyczne.
Wiele, by można pisać o tej sekcie i jej manipulacjach, jej biznesach, transakcjach finansowych.
I wielu byłych SJ to robi. Nie dla siebie, bo nas tam już nie ma. I mają do tego prawo!
Dla tych, którzy chcą tam wejść, by się zastanowili zanim to zrobią.
Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające.

Awatar użytkownika
Wnikliwy
Posty: 3204
Rejestracja: 23 cze 2013, 19:51

Post autor: Wnikliwy »

Tak ci karze urząd z ta sekta. Bierzesz przykład z Rosji. Czekać aż nazwiesz mnie ekstremista, bo wykluczonemu nie mówię dzieńdoberek. Rozsmieszacie mnie wszyscy z tym, ze poznanie nie może się zmieniać. Wyklucza się za brak pokory a nie za niezgadzanie się z tymczasowym poznaniem. Jak ktoś jest wykluczony za pijaństwo i pije dalej jest pijakiem. Za to niemoralnosc a czyni to nadal to nim jest, złodziej dalej kradnie jest złodziejem itp. Nikt nie mówi że to odnosi się do wszystkich. Manna nie może być w zborze, bi burzy jego pokój. Tylko jakie to ma dla was znaczenie.

BoaDusiciel
Posty: 7099
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Post autor: BoaDusiciel »

Ty się ciesz, że nie ma wykluczenia za błędy ortograficzne, bo już by cię bracia i siostry nie poznawali :lol:
Co to jest? - Nie świeci i nie mieści się w d.upie? ..... Ruski przyrząd do świecenia w d.upie :mrgreen:
***** ***
Слава Україні !

Awatar użytkownika
Wnikliwy
Posty: 3204
Rejestracja: 23 cze 2013, 19:51

Post autor: Wnikliwy »

Spróbuj pisać szybko z komórki, a jakby trzeba było mnie wykluczyć to mam świadomość co i jak.

BoaDusiciel
Posty: 7099
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Post autor: BoaDusiciel »

Z komórki łatwiej jest napisać "z" niż "rz".
To czemu piszesz "rz", w dodatku tam gdzie powinno być "ż" ? :lol:
Co to jest? - Nie świeci i nie mieści się w d.upie? ..... Ruski przyrząd do świecenia w d.upie :mrgreen:
***** ***
Слава Україні !

Awatar użytkownika
Manna z nieba
Posty: 3454
Rejestracja: 28 mar 2013, 21:43

Post autor: Manna z nieba »

Wnikliwy pisze:Wyklucza się za brak pokory a nie za niezgadzanie się z tymczasowym poznaniem.
Kłamstwo!
Gdy brat lub siostra mają wątpliwości co do interpretacji Pisma przez CK to nazywane jest to brakiem pokory!
Brak pokory jest wówczas gdy się nie zgadzasz!!! To jest Wasz brak pokory.
Gdy uczciwie mówisz o tym, bo gdy z nikim się tym nie dzielisz i odpowiadasz na pytania Strażnicy w niedzielę jak należy to wszystko jest ok. Liczy się poprawność, a nie szczerość.

Jest rok np 1985 , nie zgadzasz się z wyliczankami CK odnośnie pokolenia, uważasz, że to błąd, że to nie jest żadna obietnica Boża, iż ludzie pamiętający rok 1914 zobaczą koniec tego systemu rzeczy.
Dzielisz się tym z braćmi, czeka Ciebie wizyta starszych. Jedna, druga, trzecia.
W pierwszej fazie wyjaśniają, że organizacja tak uczy i takie rozumienie jest prawidłowe, że Bóg posługuje się CK i nie możesz podważać ich prawd.
Nie możesz podważać nauk kanału łączności z Bogiem.
Na różne zarzuty bracia odpowiadają, a jeśli nie wiedzą co odpowiedzieć, to zazwyczaj mówią, że trzeba czekać na Jehowę, a CK ma z pewnością rację.

W następnej fazie, gdy nie zaprzestaniesz mówić o tym, że inaczej myślisz, zostajesz napomniany.
Jesteś uznawany za odstępcę, osobę mało gorliwą.
W końcu bracia Ciebie żegnają....lub odchodzisz sam, bo nie chcesz głosić czegoś czego nie uważasz za obietnice Boga.

Ogłaszają Twoje wykluczenie lub odłączenie i nie istniejesz dla zboru.
Żyj sobie sam. Tracisz przyjaciół, rodzinę.
Mija kilka lat i nauki CK się zmieniają.
Nikt nie przeprosi za zmiany, jedynie rzuci kilka kłamstw, że to Ty źle rozumiałeś dane kwestie...

To czego naucza CK na dany czas ma być przyjmowane i przekazywane innym ludziom podczas głoszenia. Nie każdy chce głosić wątpliwe nauki. Nie każdy chce milczeć kiedy wszystko mówi, że to nie jest prawda.

Potem taki Wnikliwy i jemu podobni opowiadają, że ktoś pił zapewne, był złodziejem, rozpustnikiem dlatego go nie ma w zborze.
To jest Wasza uczciwość.
Zniesławiacie ludzi, oczerniacie ich, czytacie to o czym przekonuje Was CK, że to odstępcy dla których nie ma zbawienia.

Człowiek się nie liczy, jego uczucia, to co z nim będzie dalej.
Organizację czci się jak Boga. To ona ma zawsze rację.
Nie zgadzasz się, wnikasz, badasz, jesteś dla nich wstrętnym odstępcą.
Tylko jednomyślność zapewnia zbawienie w jedynej prawdziwej arce.
Tak więc głoś co ci mówią, nawet gdybyś miał wyjść na idiotę.
Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające.

Awatar użytkownika
Wnikliwy
Posty: 3204
Rejestracja: 23 cze 2013, 19:51

Post autor: Wnikliwy »

Jest rok np 1985 , nie zgadzasz się z wyliczankami CK odnośnie pokolenia, uważasz, że to błąd, że to nie jest żadna obietnica Boża, iż ludzie pamiętający rok 1914 zobaczą koniec tego systemu rzeczy.
Mogę mieć wątpliwości, ale nie muszę na gremium zborowym tego rozgłaszać. Mogę pokornie poczekać na zmianę.
Na różne zarzuty bracia odpowiadają, a jeśli nie wiedzą co odpowiedzieć, to zazwyczaj mówią, że trzeba czekać na Jehowę, a CK ma z pewnością rację.
Zgadzam się z tym i czekam.
W następnej fazie, gdy nie zaprzestaniesz mówić o tym, że inaczej myślisz, zostajesz napomniany.
Jesteś uznawany za odstępcę, osobę mało gorliwą.
W końcu bracia Ciebie żegnają....lub odchodzisz sam, bo nie chcesz głosić czegoś czego nie uważasz za obietnice Boga.
Chyba nie myślisz, że takie działanie nie jest tworzeniem swar i podziałów? Ja myślę że jest.
Nikt nie przeprosi za zmiany, jedynie rzuci kilka kłamstw, że to Ty źle rozumiałeś dane kwestie...
Nie lepiej cierpliwie poczekać?
To czego naucza CK na dany czas ma być przyjmowane i przekazywane innym ludziom podczas głoszenia. Nie każdy chce głosić wątpliwe nauki. Nie każdy chce milczeć kiedy wszystko mówi, że to nie jest prawda.
Czasem nie zdąrzysz powiedzieć nic na powitanie, a gdzie mowa o szczegółach.
Ja w takich kwestiach zawsze mówię, że na dzień dzisiejszy jest takie zrozumienie. Może się jednak ono zmienić.
Potem taki Wnikliwy i jemu podobni opowiadają, że ktoś pił zapewne, był złodziejem, rozpustnikiem dlatego go nie ma w zborze.
To jest Wasza uczciwość.
Ja nie wypowiadam się na temat osób których nie znam. Proszę mnie w ten swój słowotok nie angażować.
Człowiek się nie liczy, jego uczucia, to co z nim będzie dalej.
Organizację czci się jak Boga. To ona ma zawsze rację.
Nie zgadzasz się, wnikasz, badasz, jesteś dla nich wstrętnym odstępcą.
Tylko jednomyślność zapewnia zbawienie w jedynej prawdziwej arce.
Twoje badanie jak widać doprowadziło cię dziś do stanu gdzie Bóg i Biblia stały cię mitem.

Awatar użytkownika
David77
Posty: 3719
Rejestracja: 19 mar 2011, 11:07
Lokalizacja: MÜNCHEN

Post autor: David77 »

Kłamstwo!
Gdy brat lub siostra mają wątpliwości co do interpretacji Pisma przez CK to nazywane jest to brakiem pokory!
Brak pokory jest wówczas gdy się nie zgadzasz!!! To jest Wasz brak pokory.
Gdy uczciwie mówisz o tym, bo gdy z nikim się tym nie dzielisz i odpowiadasz na pytania Strażnicy w niedzielę jak należy to wszystko jest ok. Liczy się poprawność, a nie szczerość.


Zgadzam się całkowicie z Userką , nie ma czegoś takiego u ŚJ jak posiadanie w pewnych kwestiach własnego poglądu , jeżeli już ktoś ze ŚJ nie zgadza się ,załóżmy z pewną nauką to nie ma wybory albo sam odejdzie z organizacji albo pozostanie i będzie głosił ludziom nauki z którymi sam osobiście się nie zgadza .. Dzisiaj z perspektywy czasu jeżeli kogoś wykluczono bo np uważał że w kwestii pokolenia organizacja się myli i dzielił się ze swoimi wnioskami z innymi ŚJ , dany komitet sądowniczy powinien uderzyć się w pierś i przeprosić takiego człowieka gdyż cała organizacja obecnie wierzy w tek kwestii tak jak uw ex świadek ..

,, Nie którzy bracia tak usilnie starali sie doczekać Królestwa Bożego że spekulowali na podstawie pokolenia '' KTO NALEŻAŁ do tych niektórych braci czy ty Wnikliwy brałeś udział w ustalaniu zrozumienie tej kwestii ?
&#1497;&#1468;&#1461;&#1513;&#1473;&#1493;&#1468;&#1506;&#1463; &#1492;&#1493;&#1468;&#1488; &#1492;&#1464;&#1488;&#1464;&#1491;&#1493;&#1465;&#1503;

Awatar użytkownika
.Cyprian.
Posty: 1475
Rejestracja: 26 lut 2012, 18:19

Post autor: .Cyprian. »

Wnikliwy pisze:..., bo wykluczonemu nie mówię dzieńdoberek
Wnikliwy próbuje sprowadzić to do błahostki, bo niby cóż znaczy ten dzieńdoberek.

Jest też i inna opinia wskazująca na to, że tzw. exy wręcz demonstracyjnie próbują mówić dzień dobry.
EMET pisze: Ileż to razy z kolei doświadczałem demonstracyjnego mówienia mnie &#8222;Dzień dobry&#8221;, kiedy szedłem chodnikiem i szedł też exśJ; np. takie sytuacyjne podejście.
Oczywiście, że są takie sytuacje, że exŚJ mówi ŚJ dzień dobry w sposób demonstracyjny. Są też jednak takie sytuacje, że robi to zwyczajnie, po ludzku, bo tak mu podpowiada kultura osobista. Bo czy jego teraz obowiązują organizacyjne wytyczne? Nie. Nie po to wychodzi ktoś z organizacji i staje się exŚJ, żeby miał nie mówić dzień dobry, jak to czynią, zgodnie z wytycznymi swojej organizacji ŚJ. On, exŚJ nie musi się do tego stosować. Oczywiście, w powyższej opinii nie dowiemy się nic o demonstracyjnym nie-mówieniu dzień dobry i np. demonstracyjnym odwracaniu głowy.

Wydawałoby się, że sprawa jest błahostką, ale chcę Wam pokazać do jakich rozmiarów to potrafi się rozrosnąć.

Poniżej film o tym, jak siostra Renata została potraktowana przez niektórych zrzeszonych w dwu zborach ŚJ, w Belfaście i Tomaszowie Mazowieckim. Jej mąż odszedł z organizacji, ona w niej pozostała. Chcę tu podkreślić, ona pozostała - tylko jej mąż odszedł. Można się było spodziewać, że ten cały, tak szeroko opisywany ostracyzm dotknie tylko jej męża. Cóż się stało? Dotknął ją oraz jej córkę. Stała się niejako naznaczona, a nawet próbowano na nią znaleźć tzw. "haka". Odwróciły się od niej osoby, które się z nią przyjaźniły, którym nawet pomagała. Teraz od niej zaczęto odwracać głowy, zaczęto nie-pozdrawiać. Działo się to wtedy, gdy jeszcze w organizacji formalnie była, kiedy jeszcze w zborze nikt nie wydał ogłoszenia o odłączeniu. Dopiero tym filmem siostra Renata ostatecznie zrywa z organizacją. Obejrzyjcie, bo bardzo ciekawe i pouczające:

[center][video]https://www.youtube.com/watch?v=LhqOAWyOc-k[/video] [/center]


Wnikliwy pisze:..., a jakby trzeba było mnie wykluczyć to mam świadomość co i jak.
EMET pisze: Reperkusje związane z wykluczeniem -- są jednak znane: tak aktualnie będącemu/cej/ śJ, jak i exśJ: jakież zdziwienie? :aaa:
Czy rzeczywiście ten, który wchodzi do organizacji ŚJ naprawdę wie, co go dotknie, gdy samowolnie ją opuści?


A czy siostra Renata wiedziała, że takie reperkusje związane z nie-wykluczeniem mogą ją spotkać, o jakich dowiedzieliśmy się z tego filmu?
Jestem na forum. Nie nauczam, bo jeszcze mało wiem.
Nie nauczam, tylko dyskutuję.

Awatar użytkownika
Wnikliwy
Posty: 3204
Rejestracja: 23 cze 2013, 19:51

Post autor: Wnikliwy »

Kurcze facet skąd ty tą wiedzę bierzesz, tak sobie improwizujesz czy masz takie chody u exów że mówią ci wszystko w najmniejszych szczególikach.
Oczywiście, że są tacy którzy specjalnie będą do ciebie podchodzić, a nawet wrzeszczeć w niebo że ten o to pan zapewne nie odpowie.

Poniżej film o tym, jak siostra Renata została potraktowana przez niektórych zrzeszonych w dwu zborach ŚJ, w Belfaście i Tomaszowie Mazowieckim. Jej mąż odszedł z organizacji, ona w niej pozostała. Chcę tu podkreślić, ona pozostała - tylko jej mąż odszedł. Można się było spodziewać, że ten cały, tak szeroko opisywany ostracyzm dotknie tylko jej męża. Cóż się stało? Dotknął ją oraz jej córkę. Stała się niejako naznaczona, a nawet próbowano na nią znaleźć tzw. "haka". Odwróciły się od niej osoby, które się z nią przyjaźniły, którym nawet pomagała. Teraz od niej zaczęto odwracać głowy, zaczęto nie-pozdrawiać. Działo się to wtedy, gdy jeszcze w organizacji formalnie była, kiedy jeszcze w zborze nikt nie wydał ogłoszenia o odłączeniu. Dopiero tym filmem siostra Renata ostatecznie zrywa z organizacją. Obejrzyjcie, bo bardzo ciekawe i pouczające:
Paś dalej swój uroczy mózg takimi bredniami, nawet w wersji TV. Łatwo kogoś takiego jak ty sobie zjednać. Tak po prawdzie coś się tak wziął ostatnio za oglądanie bzdur. Takich pseudo opowieści to znam dużo, a nawet wiem jak były tworzone i przez kogo. Komiczne.

Oczywiście, że każdy śJ wie. Tylko wy i cała otoczka robi z tego stek bzdur i nonsensów. Taki pic możesz tutaj jakimś laikom wstawiać, ale nie mi.


Daj sobie spokój z powielaniem thrillerów. :-D :-D :-D :-D :-D :-D

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wyznania i ruchy postrussellowskie”