Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Dział, który przyczynia się do naszego duchowego rozwoju oraz prowadzi do refleksji nad tekstem biblijnym

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
DonCicio
Posty: 2569
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:04
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: DonCicio »

booris pisze: ↑
03 sie 2025, 17:28
(23)  Wiem, Panie, że nie człowiek wyznacza swą drogę, i nie w jego mocy leży kierować swoimi krokami, gdy idzie.
(Ksiega Jeremiasza 30:23)
Weźmy pod lupę pierwszy z brzegu cytat. Jak rozumiesz ten werset?
"Nabywaj mądrości, nabywaj zrozumienia. Nie zapominaj o tym, co mówię, i się od tego nie odwracaj" Przysłów 4:5

Awatar użytkownika
booris
Posty: 4220
Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: booris »

DonCicio,ten werset moge zinterpretowac na kilka sposobow,ale chyba nie w tym rzecz.Albo bierzemy slowa Bibli na serio,albo bawimy sie w rozwazania "co poeta mial na mysli.Czesto w postach na forum pojawia sie biblijne stwierdzenie,ze w Pismie nie nalezy niczego zmieniac,po czym zaczyna sie slowna zonglerka interpretacyjna.Zacytowany przeze mnie tekst jest wyrazny,jednoznaczny i nie wymaga specjalnego wyjasniania.Odbieram go zatem tak,jak zostal napisany.

Awatar użytkownika
DonCicio
Posty: 2569
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:04
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: DonCicio »

booris pisze: ↑
04 sie 2025, 0:32
DonCicio,ten werset moge zinterpretowac na kilka sposobow,ale chyba nie w tym rzecz.Albo bierzemy slowa Bibli na serio,albo bawimy sie w rozwazania "co poeta mial na mysli.Czesto w postach na forum pojawia sie biblijne stwierdzenie,ze w Pismie nie nalezy niczego zmieniac,po czym zaczyna sie slowna zonglerka interpretacyjna.Zacytowany przeze mnie tekst jest wyrazny,jednoznaczny i nie wymaga specjalnego wyjasniania.Odbieram go zatem tak,jak zostal napisany.
Zatem, jak odbierasz werset z Jeremiasza 10:23 w konfrontacji z dwoma innymi wersetami? Może się okazać, że Twoje dotychczasowe zrozumienie ulegnie pewnej modyfikacji?
"Jehowo, dobrze wiem, że do człowieka nie należy wyznaczanie sobie drogi. Do człowieka, który idzie, nie należy nawet kierowanie swoim krokiem" (Jer 10:23)

"Jehowa kieruje krokami człowieka, którego postępowanie Mu się podoba" (Ps 37:23)

"Niech Twoje wypowiedzi bezpiecznie kierują moimi krokami. Niech nie zawładnie mną nic niegodziwego" (Ps 119:133)
"Nabywaj mądrości, nabywaj zrozumienia. Nie zapominaj o tym, co mówię, i się od tego nie odwracaj" Przysłów 4:5

Awatar użytkownika
booris
Posty: 4220
Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: booris »

DonCicio pisze:Może się okazać, że Twoje dotychczasowe zrozumienie ulegnie pewnej modyfikacji?
Coz,nie zmienilo sie.Jezeli ktos mna kieruje i dokonuje za mnie wyborow,to nie jestem wolnym czlowiekiem.

Awatar użytkownika
DonCicio
Posty: 2569
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:04
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: DonCicio »

booris pisze: ↑
04 sie 2025, 18:19
DonCicio pisze:Może się okazać, że Twoje dotychczasowe zrozumienie ulegnie pewnej modyfikacji?
Coz,nie zmienilo sie.Jezeli ktos mna kieruje i dokonuje za mnie wyborow,to nie jestem wolnym czlowiekiem.
Ależ, człowiek wolny dokonuje wyborów na podstawie faktów o których się dowiaduje. Albo je akceptuje i koryguje swoje dotychczasowe poglądy, albo uznaje nowe fakty ale niczego nie zmienia w swoim życiu ... taki stan można nazwać zacietrzewieniem.
"Nabywaj mądrości, nabywaj zrozumienia. Nie zapominaj o tym, co mówię, i się od tego nie odwracaj" Przysłów 4:5

Awatar użytkownika
booris
Posty: 4220
Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: booris »

DonCicio pisze:Ależ, człowiek wolny dokonuje wyborów na podstawie faktów o których się dowiaduje. Albo je akceptuje i koryguje swoje dotychczasowe poglądy, albo uznaje nowe fakty ale niczego nie zmienia w swoim życiu ... taki stan można nazwać zacietrzewieniem.
Troche przesadzasz z tym zacietrzewieniem.Samo uznanie nowych faktow jest zmiana.Niemniej zgadzam sie z Toba,ze czlowiek wolny decyduje sam za siebie.Teraz nalezaloby zdefiniowac,czym ta wolnosc jest,bo to co jest wolnoscia dla Ciebie,wcale nie musi byc taka dla mnie.

teska
Posty: 400
Rejestracja: 14 maja 2021, 21:49

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: teska »

Teraz nalezaloby zdefiniowac,czym ta wolnosc jest,bo to co jest wolnoscia dla Ciebie,wcale nie musi byc taka dla mnie.
Dziewiętnastowieczny pisarz angielski Charles Kingsley słusznie napisał:
„Istnieją dwa rodzaje wolności — fałszywa, gdy ktoś może robić to, co chce, i prawdziwa, gdy ma możność robienia tego, co powinien”.
Człowiek zdobędzie prawdziwą wolność tylko wtedy, gdy będzie wykonywał, „co powinien”. A w takim razie co powinien robić?
Kiedy Jezus przebywał na ziemi, oświadczył po prostu, że istnieją dwa wielkie przykazania; pierwsze: miłować Boga całym sercem, duszą, umysłem i siłą, oraz drugie: miłować bliźniego jak samego siebie Marka 12:29-31. Prawdziwą wolność mogą osiągnąć jedynie ci, którzy faktycznie okazują taką szczerą miłość — miłość do Boga i bliźnich .
Jana 8:31, 32
31 Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami
32 i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».
'' Twoje słowo jest prawdą. Dałem im poznać Twoje imię i dalej będę to robił, żeby przejawiali taką miłość, jaką Ty darzysz mnie, i żebym dzięki temu pozostawał z nimi w jedności.  Obdarzyłem ich chwałą, jaką Ty obdarzyłeś mnie, żeby stanowili jedno, tak jak my stanowimy jedno."

Awatar użytkownika
DonCicio
Posty: 2569
Rejestracja: 16 sty 2021, 19:04
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: DonCicio »

booris pisze: ↑
07 sie 2025, 21:50
Teraz nalezaloby zdefiniowac,czym ta wolnosc jest,bo to co jest wolnoscia dla Ciebie,wcale nie musi byc taka dla mnie.
Wystarczy sprawdzić, czym kiedyś była prawdziwa "wolność", którą Bóg zagwarantował pierwszym ludziom. Czytając dwa pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju, dostrzegamy, że Adam i Ewa cieszyli się wolnością, o jakiej dzisiaj możemy jedynie pomarzyć. Mieli wszystko, co było im potrzebne, niczego się nie bali ani nie doznawali niesprawiedliwości. Nie martwili się, co będą jeść, czy będą mieć pracę, czy nie zachorują ani czy nie umrą (Rodz 1:27-29; Rodz 2:8,9,15). Byli naprawdę wolni!

Ale czy mieli wolność absolutną? Nie!

Wielu uważa, że prawdziwa wolność oznacza robienie wszystkiego, na co ma się ochotę, bez względu na konsekwencje. W pewnym czasopiśmie czytamy: "Z prawnego punktu widzenia ludzie są wolni, gdy społeczeństwo nie narzuca im niesłusznych, niepotrzebnych i nierozsądnych ograniczeń" (The World Book Encyclopedia)

I co z tego wynika? W praktyce oznacza to, że aby każdy w społeczeństwie miał zapewnioną wolność, pewne granice są niezbędne. Więc, kto ma prawo ustalać, jakie ograniczenia są słuszne, potrzebne i rozsądne? Tylko Stwórca człowieka, Dlaczego? Ponieważ stworzył cały wszechświat i ma nad nim pełną władzę (1 Tym 1:17; Obj 4:11). On najlepiej wie, które ograniczenia są dla naszego dobra. Takie ograniczenia otrzymali Adam i Ewa (Rodz 2:16,17), ale czy były dla nich zniewalająco uciążliwe? Nie! Prawdziwą wolność gwarantowało przestrzeganie ich, lecz dana im wolność wyboru, źle rozumiana, sprawiła, że stali się niewolnikami ... niewolnikami grzechu.
"Nabywaj mądrości, nabywaj zrozumienia. Nie zapominaj o tym, co mówię, i się od tego nie odwracaj" Przysłów 4:5

Awatar użytkownika
Felek
Posty: 115
Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Felek »

Prawdopodobieństwo powstania Adama i Ewy

Pytanie o prawdopodobieństwo powstania Adama i Ewy zawiera pewną pułapkę. Zakłada bowiem, że gdzieś w historii życia na Ziemi istniał moment, w którym nagle pojawiło się dwoje pierwszych ludzi: mężczyzna i kobieta. Biologia nie opisuje jednak powstania człowieka w taki sposób.

Współczesna nauka wskazuje, że ludzie i współczesne małpy człekokształtne nie pochodzą jedni od drugich. Zarówno człowiek, jak i szympans mają natomiast wspólnego przodka, który żył kilka milionów lat temu. Od tego wspólnego przodka stopniowo wyewoluowały różne linie rozwojowe.

To oznacza, że nie było jednego pokolenia, w którym urodził się „pierwszy człowiek”. Każde dziecko było bardzo podobne do swoich rodziców, a zmiany zachodziły powoli, przez ogromną liczbę pokoleń. Gdybyśmy mogli obserwować ten proces z bliska, nie potrafilibyśmy wskazać chwili, w której nagle pojawia się człowiek. Byłoby to równie trudne, jak wskazanie dokładnego dnia, w którym noc przechodzi w dzień podczas świtu.

Można oczywiście wyobrazić sobie uproszczony model matematyczny. W dużej populacji osobników co pewien czas pojawiają się niewielkie zmiany genetyczne. Większość z nich nie ma większego znaczenia, ale niektóre okazują się korzystne i są przekazywane następnym pokoleniom. Pojedyncza taka zmiana ma zwykle bardzo małą szansę wystąpienia. Jednak populacje liczą tysiące lub miliony osobników, a ewolucja działa przez setki tysięcy, a nawet miliony lat.

To trochę tak, jakbyśmy wielokrotnie losowali tę sam los. Szansa wygranej w jednym losowaniu może być niewielka, ale jeśli losowań są miliardy, w końcu wygrana staje się niemal pewna.
Dlatego z punktu widzenia matematyki nie należy pytać o prawdopodobieństwo pojawienia się jednej wyjątkowej pary „Adama i Ewy”. Znacznie trafniej jest mówić o ogromnej liczbie prób podejmowanych przez naturę w wielkich populacjach przez niewyobrażalnie długi czas. W takich warunkach nawet bardzo mało prawdopodobne zmiany mają szansę się pojawić, utrwalić i stopniowo przekształcić całą populację.
Najważniejszy wniosek jest więc taki, że człowiek nie powstał jako nagle stworzona para odróżniająca się od wszystkich pozostałych istot. Był wynikiem długiego procesu ewolucyjnego, który rozpoczął się od wspólnego przodka ludzi i współczesnych małp człekokształtnych. To właśnie ogrom czasu i liczba kolejnych pokoleń sprawiają, że zdarzenia pojedynczo bardzo mało prawdopodobne stają się w końcu niemal nieuniknione.

Przeemek
Posty: 107
Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Przeemek »

Felek pisze: ↑
25 cze 2026, 7:00
Prawdopodobieństwo powstania Adama i Ewy

Pytanie o prawdopodobieństwo powstania Adama i Ewy zawiera pewną pułapkę. Zakłada bowiem, że gdzieś w historii życia na Ziemi istniał moment, w którym nagle pojawiło się dwoje pierwszych ludzi: mężczyzna i kobieta. Biologia nie opisuje jednak powstania człowieka w taki sposób.

Współczesna nauka wskazuje, że ludzie i współczesne małpy człekokształtne nie pochodzą jedni od drugich. Zarówno człowiek, jak i szympans mają natomiast wspólnego przodka, który żył kilka milionów lat temu. Od tego wspólnego przodka stopniowo wyewoluowały różne linie rozwojowe.

To oznacza, że nie było jednego pokolenia, w którym urodził się „pierwszy człowiek”. Każde dziecko było bardzo podobne do swoich rodziców, a zmiany zachodziły powoli, przez ogromną liczbę pokoleń. Gdybyśmy mogli obserwować ten proces z bliska, nie potrafilibyśmy wskazać chwili, w której nagle pojawia się człowiek. Byłoby to równie trudne, jak wskazanie dokładnego dnia, w którym noc przechodzi w dzień podczas świtu.

Można oczywiście wyobrazić sobie uproszczony model matematyczny. W dużej populacji osobników co pewien czas pojawiają się niewielkie zmiany genetyczne. Większość z nich nie ma większego znaczenia, ale niektóre okazują się korzystne i są przekazywane następnym pokoleniom. Pojedyncza taka zmiana ma zwykle bardzo małą szansę wystąpienia. Jednak populacje liczą tysiące lub miliony osobników, a ewolucja działa przez setki tysięcy, a nawet miliony lat.

To trochę tak, jakbyśmy wielokrotnie losowali tę sam los. Szansa wygranej w jednym losowaniu może być niewielka, ale jeśli losowań są miliardy, w końcu wygrana staje się niemal pewna.
Dlatego z punktu widzenia matematyki nie należy pytać o prawdopodobieństwo pojawienia się jednej wyjątkowej pary „Adama i Ewy”. Znacznie trafniej jest mówić o ogromnej liczbie prób podejmowanych przez naturę w wielkich populacjach przez niewyobrażalnie długi czas. W takich warunkach nawet bardzo mało prawdopodobne zmiany mają szansę się pojawić, utrwalić i stopniowo przekształcić całą populację.
Najważniejszy wniosek jest więc taki, że człowiek nie powstał jako nagle stworzona para odróżniająca się od wszystkich pozostałych istot. Był wynikiem długiego procesu ewolucyjnego, który rozpoczął się od wspólnego przodka ludzi i współczesnych małp człekokształtnych. To właśnie ogrom czasu i liczba kolejnych pokoleń sprawiają, że zdarzenia pojedynczo bardzo mało prawdopodobne stają się w końcu niemal nieuniknione.
Felku, twoja wypowiedź jest starannie sformułowana, ale zawiera jedno kluczowe nieporozumienie - coś co ewolucjoniści po prostu "z automatu" zawsze omijają w swoim "dowodzeniu" ewolucji...... często bo tak zostali nauczeni.....


Opisujesz mikroewolucję – obserwowalne zmiany w obrębie populacji przez długi czas. To jest dobrze udokumentowane i nikt rozsądny tego nie kwestionuje.

Ale następnie bez ostrzeżenia przeskakujesz do makroewolucji – twierdzenia, że z jednego wspólnego przodka powstały jakościowo różne typy organizmów, w tym człowiek. I tu właśnie jest problem - ta ekstrapolacja nigdy nie została empirycznie potwierdzona.

Nie ma ani jednego udokumentowanego przypadku obserwowanego w czasie rzeczywistym, gdzie mutacje wygenerowałyby nowe, złożone struktury odpowiadające za jakościowo nowy typ organizmu. Mamy dowody na zmiany wewnątrz rodzaju – nie na transformację między typami.

Twoja analogia z nocą przechodzącą w dzień jest literacko piękna, ale naukowo myląca. Noc i dzień to continuum tego samego zjawiska. Człowiek natomiast różni się od swoich rzekomych przodków nie stopniem, ale rodzajem - mową symboliczną, świadomością moralną, abstrakcyjnym myśleniem.

Żaden model probabilistyczny, absolutnie żaden! nie wyjaśnia, jak selekcja naturalna mogłaby faworyzować coś, czego jeszcze nie ma.
Dlatego mikroewolucja to nauka - ale Makroewolucja jako wyjaśnienie pochodzenia człowieka to filozoficzna ekstrapolacja, nie fakt empiryczny. Ewolucjoniści często to ignorują - i dlatego możemy spokojnie mówi tu zjawisku jak w religii - więc ewolucjoniści też mają swoją religię - to bardzo religijni ludzie ;-) .


I właśnie dlatego wolę zaufać Biblii i poczekać na twarde dowody.


P.S. (Dla katolików)
A przypomnę tylko w co wierzył Kościół Katolicki - KRK przez ostanie 1900 lat:

Oficjalna, broniona doktryna Kościoła katolickiego przez ponad 1900 lat, potwierdzona na najwyższym poziomie. Papieska Komisja Biblijna – 30 czerwca 1909 (zatwierdzona przez św. Piusa X):
"Pytanie III:
Czy można podważać sens dosłowny i historyczny tych fragmentów, które dotyczą podstaw chrześcijańskiej religii: stworzenie wszystkich rzeczy przez Boga na początku czasu, szczególne stworzenie człowieka, uformowanie pierwszej kobiety z mężczyzny, jedność rodzaju ludzkiego, pierwotne szczęście pierwszych rodziców w stanie sprawiedliwości, integralności i nieśmiertelności; pierwotna szczęśliwość, rozkaz Boży, upadek przez pokusę szatana, utrata stanu niewinności itd..... (.....)

Odpowiedź: Nie....(...)
"
[tłm. z łaciny] Nie wolno Podważać!!!

Dokument dostępny w Watykanie, można sprawdzić: https://www.vatican.va/roman_curia/cong ... si_it.html

I nigdy potem żadna formalna klauzula abrogacyjna nie została wydana - dokument ma doktrynalną ważność. Owszem, w KRK w progresywnych nurtach i modernistycznych pojawiają się głosy zmian i proby "dopasowania" tekstu Biblii do nowoczesnej "nauki", ale nie zmienia to faktu, że przez ponad 1900 lat Kościół trzymał jedną linię. Potem ją zmienił, ale nie odwołując formalnie poprzedniej.

Ja jako wierzący wybieram tę starszą, potwierdzoną przez wieki tradycję i dekret z 1909 roku, i na tej podstawie mówię - makroewolucja jako wyjaśnienie pochodzenia człowieka jest nie do pogodzenia z historycznym nauczaniem Kościoła.

Awatar użytkownika
Felek
Posty: 115
Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Felek »

Odpowiedź Przeemekowi.

Mikroewolucja i makroewolucja – gdzie naprawdę leży nieporozumienie?

W dyskusjach o ewolucji bardzo często pojawia się rozróżnienie na „mikroewolucję” i „makroewolucję”, przedstawiane tak, jakby były to dwa różne zjawiska o zupełnie innej naturze. W rzeczywistości to rozróżnienie jest głównie opisowe, a nie fundamentalne biologicznie.

1. Mikroewolucja nie jest „inną kategorią” niż makroewolucja

Mikroewolucja oznacza zmiany częstości genów w populacjach: mutacje, dobór naturalny, dryf genetyczny. To faktycznie obserwujemy bezpośrednio – np. u bakterii, wirusów, owadów czy roślin. Makroewolucja nie jest jednak „innym mechanizmem”. To po prostu mikroewolucja rozciągnięta w czasie + proces specjacji (powstawania gatunków). Nie istnieje dodatkowy, odrębny mechanizm biologiczny, który trzeba by „udowodnić osobno”.
Innymi słowy: makroewolucja to nie „skok poza mikroewolucję”, tylko jej długoterminowy efekt.

2. „Nie zaobserwowano powstawania nowych struktur” – to nieprawda

Twierdzenie, że nie obserwujemy powstawania nowych cech czy struktur, jest niezgodne z danymi biologicznymi. Obserwowano m.in.: powstawanie nowych funkcji enzymatycznych w populacjach bakterii, ewolucję odporności na antybiotyki (wraz z nowymi szlakami metabolicznymi), sksperymenty długoterminowe (np. bakterie E. coli), gdzie pojawiły się nowe zdolności wykorzystania substancji jako źródła energii, wielokrotną specjację obserwowaną w naturze i w warunkach laboratoryjnych. To nie są „małe zmiany bez znaczenia”, ale realne nowe funkcje biologiczne.

3. „Brak przejścia między typami organizmów” – problem definicji „typu”

Pojęcie „typ organizmu” nie jest kategorią biologiczną w sensie naukowym. Biologia operuje na: populacjach, gatunkach, rodzajach i wyższych taksonach. Granice między nimi są umowne i rozmyte, ponieważ ewolucja działa ciągle. W zapisie kopalnym mamy ogromną liczbę form przejściowych – od ryb do płazów, od gadów do ptaków, od wczesnych naczelnych do człowieka. Nie są to „dziury w łańcuchu”, lecz raczej gęsta sieć powiązań rozłożona w czasie geologicznym.

4. Człowiek nie jest „wyjątkiem jakościowym”

Argument, że człowiek różni się „rodzajem, nie stopniem”, jest filozoficzny, ale nie biologiczny. Cecha taka jak: język, abstrakcyjne myślenie,
moralność, nie pojawia się nagle jako pojedynczy „przełącznik”. Mamy szerokie spektrum tych zdolności u innych naczelnych: szympansy i bonobo używają narzędzi i mają złożone relacje społeczne, kruki planują działania, delfiny rozpoznają siebie w lustrze, wiele gatunków wykazuje empatię i uczenie społeczne. Różnica między człowiekiem a innymi gatunkami jest więc ilościowa (stopień złożoności), a nie „ontologicznie odrębna”.

5. „Selekcja nie może faworyzować czegoś, czego nie ma” – to błąd logiczny

Selekcja naturalna nie „projektuje przyszłości”. Ona działa lokalnie: małe zmiany, które dają przewagę tu i teraz, są utrwalane, kumulacja takich zmian prowadzi do dużych efektów w długim czasie. To nie wymaga „planowania z góry”. Wystarczy, że każda drobna zmiana zwiększa przeżywalność lub sukces reprodukcyjny.

6. Czy makroewolucja to „filozofia, nie nauka”?

Makroewolucja nie jest osobną filozofią, tylko wnioskiem wynikającym z: genetyki (wspólne sekwencje DNA), embriologii, paleontologii,
obserwowanej specjacji, modelowania populacyjnego. To spójna, wielopoziomowo potwierdzona rama wyjaśniająca różnorodność życia.

7. Podsumowanie

Najważniejsze nieporozumienie w takich argumentach polega na traktowaniu „mikro” i „makro” jako dwóch oddzielnych światów. W biologii ewolucyjnej nie ma takiej granicy. Jest jeden proces: zmiany genetyczne + selekcja + czas + izolacja populacji. A różnice między „małą zmianą” a „wielką różnicą” są wyłącznie kwestią skali i czasu, nie odrębnego mechanizmu.

Przeemek
Posty: 107
Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Przeemek »

Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
Odpowiedź Przeemekowi.
Nie wiem Felek z jakich źródeł korzystasz, można się tlyko domyślać...ale ja by nie obstawał tylko przy jednym.....szczególnie jeśli jest ono stronnicze albo podatne na błędy i halucynacje.

Chodzi o to, żeby to, co się wkleja, najpierw "przepuścić przez własną głowę". Inaczej dyskusja zamienia się w wymianę cudzych tekstów, a nie w rozmowę między nami.
Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
Mikroewolucja i makroewolucja – gdzie naprawdę leży nieporozumienie?

W dyskusjach o ewolucji bardzo często pojawia się rozróżnienie na „mikroewolucję” i „makroewolucję”, przedstawiane tak, jakby były to dwa różne zjawiska o zupełnie innej naturze. W rzeczywistości to rozróżnienie jest głównie opisowe, a nie fundamentalne biologicznie.
I takie powtarzanie klasycznego "dogmatu" ewolucyjnego, bezrefleksyjnie, naprawdę nie wiele wnosi, nie uważasz?

Czy rzeczywiście przemyślałeś ten paragraf? To brzmi tak, jakby było rozstrzygnięciem sporu, a w rzeczywistości jest stanowiskiem w sporze - i to właśnie tym, o które się spieram.

Nie widzisz, że tutaj zakładasz z góry, że makroewolucja to po prostu mikroewolucja razy czas, więc nie ma czego osobno dowodzić - a to jest klasyczne zakładanie w punkcie wyjścia to, co dopiero miałeś wykazać?

Pomyśl, albo poczytaj o Teorii Ewolucji? Ja pytałem konkretnie - gdzie jest empiryczna obserwacja przejścia jakościowego, a nie ilościowego? Twoja odpowiedź to coś w rodzaju: "takiego przejścia nie ma, bo wszystko to ten sam proces" - ale to nie jest odpowiedź - to jest powtórzenie tezy innymi słowami.
Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
1. Mikroewolucja nie jest „inną kategorią” niż makroewolucja

Mikroewolucja oznacza zmiany częstości genów w populacjach: mutacje, dobór naturalny, dryf genetyczny. To faktycznie obserwujemy bezpośrednio – np. u bakterii, wirusów, owadów czy roślin. Makroewolucja nie jest jednak „innym mechanizmem”. To po prostu mikroewolucja rozciągnięta w czasie + proces specjacji (powstawania gatunków). Nie istnieje dodatkowy, odrębny mechanizm biologiczny, który trzeba by „udowodnić osobno”.
Innymi słowy: makroewolucja to nie „skok poza mikroewolucję”, tylko jej długoterminowy efekt.
Punkt 1 właściwie już omówiłem wyżej - to jest dokładnie to samo założenie "mikro + czas = makro" w tym zdaniu: " po prostu mikroewolucja rozciągnięta w czasie + proces specjacji (powstawania gatunków)", tylko rozpisane w trzech zdaniach zamiast w jednym.

Powtórzenie tezy to nie jej uzasadnienie. Dopóki nie pokażesz obserwacji, a nie modelu, w którym kumulacja drobnych zmian wyprodukowała jakościowo nową strukturę - ten akapit nie wnosi nic ponad to, co było w nagłówku.

I żeby nie było, że rzucam słowa na wiatr:
Obrazek
Mogę ci przesłać książkę w PDF?


W mojej biblioteczce dawno już przerobiłem te podstawy, jak np. Jodkowskiego Spór ewolucjonizmu z kreacjonizmem. Podstawowe pojęcia i poglądy (Wyd. MEGAS, Warszawa 2007). To nie jest pastor ani publicysta - to filozof nauki, prof. UZ, redaktor Filozoficznych Aspektów Genezy. I pisze tam dokładnie to, co ja napisałem wyżej własnymi słowami.
Pozwól, że zacytuję - Rozdział 1, podrozdział c. Mikro- i makroewolucja, s. 34:
"Istnieją gigantyczne nieporozumienia na temat faktu ewolucji. Pisze się o ewolucji bakterii, fakcie wielokrotnie potwierdzonym eksperymentalnie, o obserwacyjnie potwierdzonej ewolucji dziobów zięb na Galapagos czy ćmy pieprzowej w dziewiętnastowiecznej i dwudziestowiecznej Anglii. Czym innym jednak od podanych zmian jest powstawanie nowych planów budowy ciała. Tu o fakcie ewolucji mówić (jeszcze) nie można."

I dalej, Jodkowski cytując podręcznik akademicki (Solomon, Berg, Martin, Villee, Biologia, Multico, Warszawa 1996, s. 445) - a przypomnę tylko, że to nie jest źródło kreacjonistyczne, tylko standardowy podręcznik biologii!:
"Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin, pozostała w zasadzie nieudowodniona."

To jest dokładnie to, co napisałem ci wcześniej, mikro - tak, to obserwacja. Makro jako wyjaśnienie planów budowy ciała - to ekstrapolacja, nie fakt.
Więc, Felek, kiedy twoje AI pisze, że "rozróżnienie jest głównie opisowe, a nie fundamentalne biologicznie" i że "nie istnieje dodatkowy mechanizm, który trzeba by udowodnić osobno" - to ono po prostu zajmuje jedno stanowisko w sporze i przedstawia ci je jako jedyny pogląd nauki.
Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
2. „Nie zaobserwowano powstawania nowych struktur” – to nieprawda

Twierdzenie, że nie obserwujemy powstawania nowych cech czy struktur, jest niezgodne z danymi biologicznymi. Obserwowano m.in.: powstawanie nowych funkcji enzymatycznych w populacjach bakterii, ewolucję odporności na antybiotyki (wraz z nowymi szlakami metabolicznymi), sksperymenty długoterminowe (np. bakterie E. coli), gdzie pojawiły się nowe zdolności wykorzystania substancji jako źródła energii, wielokrotną specjację obserwowaną w naturze i w warunkach laboratoryjnych. To nie są „małe zmiany bez znaczenia”, ale realne nowe funkcje biologiczne.
Jak na ironię, na ten przykład najczęściej powołuje się AI, bardzo zresztą ewolucyjne poglądowo.........

Mółgbym ci tu "sypnąć" conajmniej kilkowa naukowymi badaniami z artykułów kreajconistów - również specjalistów, doktorów biologii...jak np: "Analysis of Barry Hall’s Research of the E. coli ebg Operon", Understanding the Implications for Bacterial Adaptation to Adverse Environments" dwóch doktrów: "by Dr. Georgia Purdom and Dr. Kevin Anderson on June 3, 2009" na stronie: https://answersingenesis.org/genetics/m ... YwJGwwJGgw . Gdzie autorzy dowodzą wprost, że mutacje ta zachodzące (te co badali) nie są przykładem ewolucji, ale mutacji i selekcji naturalnej pozwalającej na adaptację do środowiska. Nie ma tu "gain of completely new functions" (przyrostu nowej funkcji), które wymagają "przyrostu nowej infmoacji" – tylko zmiana, utrata specyficzności lub rearanżacja tego, co już było.

Ale zacytuję ci oficjalne stanowisko naukowe..........................
Artykuł: "Rapid Evolution of Citrate Utilization by Escherichia coli by Direct Selection Requires citT and dctA" / Szybka ewolucja zdolności do wykorzystywania cytrynianu przez *Escherichia coli* w drodze bezpośredniej selekcji wymaga genów *citT* i *dctA*" [ Van Hofwegen, D. J., Hovde, C. J., & Minnich, S. A. (2016). Rapid Evolution of Citrate Utilization by Escherichia coli by Direct Selection Requires citT and dctA. Journal of Bacteriology, 198(7), 1022–1034. ] https://journals.asm.org/doi/10.1128/jb.00831-15

Już na samym początku w Abstract czytamy:
"We conclude that the rarity of the LTEE mutant was an artifact of the experimental conditions and not a unique evolutionary event. No new genetic information (novel gene function) evolved." / tłm: " Dochodzimy do wniosku, że rzadkie występowanie mutanta z eksperymentu LTEE było artefaktem wynikającym z warunków doświadczalnych, a nie unikalnym zdarzeniem ewolucyjnym. Nie doszło do powstania nowej informacji genetycznej (nowej funkcji genu)."

I w zasadzie zacytuję jeszcze dyskusję, w sekcji DISCUSSION:
"Because this adaptation did not generate any new genetic information and required expanded expression of only two existing transporters (citT and dctA), generation of E. coli Cit+ phenotypes in our estimation does not warrant consideration as a speciation event." tłm:" Ponieważ adaptacja ta nie doprowadziła do powstania nowej informacji genetycznej i wymagała jedynie zwiększonej ekspresji dwóch już istniejących transporterów (citT oraz dctA), w naszej ocenie powstanie fenotypów Cit+ u *E. coli* nie uzasadnia traktowania tego zjawiska jako procesu specjacji."

I dalej:
"W obu przypadkach geny zaangażowane w ten proces zachowują swoją funkcję, lecz wykazują zwiększoną ekspresję na skutek deregulacji. Dlatego też uważamy, że nie jest to specjacja – w takim samym stopniu, w jakim nie jest nią powstanie jakiegokolwiek innego mutanta *E. coli* z zaburzoną regulacją."


Polecam zapoznanie się z artykułem.........
Za nim zaczniesz znowu cytować niesprawdzone źródła, ktróe powtórzyły ci argumenty obalone już w 2009 r. przez kraacjonistów, a nawet przez główny naukowy nurt, jak ten artykuł z 2016r...co mówi samo za siebie.....

Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
3. „Brak przejścia między typami organizmów” – problem definicji „typu”

Pojęcie „typ organizmu” nie jest kategorią biologiczną w sensie naukowym. Biologia operuje na: populacjach, gatunkach, rodzajach i wyższych taksonach. Granice między nimi są umowne i rozmyte, ponieważ ewolucja działa ciągle. W zapisie kopalnym mamy ogromną liczbę form przejściowych – od ryb do płazów, od gadów do ptaków, od wczesnych naczelnych do człowieka. Nie są to „dziury w łańcuchu”, lecz raczej gęsta sieć powiązań rozłożona w czasie geologicznym.
Felek, tu znowu mamy stanowisko podane jako fakt. "gęsta sieć powiązań" brzmi pięknie, tylko że paleontolodzy - i to nie kreacjoniści, ale czołowi ewolucjoniści - od dziesięcioleci piszą coś dokładnie odwrotnego o tym, co realnie jest w skałach.

Już Stephen Jay Gould, jeden z najważniejszych paleontologów XX wieku (Harvard), którego książkę: "Wonderful Life: The Burgess Shale and the Nature of History by Stephen Jay Gould" / "Wspaniałe życie: Łupki z Burgess i natura historii – Stephen Jay Gould" znajdziesz: https://archive.org/details/wonderfullifebur0000step wydaną już 1990 r.!!!! - którą cytowano wielokrotnie, jak w tym popularnonaukowym artykule - magazynie Natural History, "Showdown on the Burgess Shale by Simon Conway Morris and Stephen Jay Gould" https://web.archive.org/web/20101210200 ... brian.html, piszą:

"Gould emphasizes, above all, the apparent weirdness and diversity of the Burgess fossils. How, he asks, was such an extraordinary range of anatomies produced, and all apparently in a blink of geological time? He hints at a special mechanism at work—some unusual genetic happenstance gone wild—that might account for the production of so many biological novelties in such a startlingly short period of time, perhaps only a few million years." / tłm: "Gould kładzie szczególny nacisk na uderzającą osobliwość i różnorodność skamieniałości z łupków Burgess. Pyta, w jaki sposób powstała tak niezwykła rozmaitość form anatomicznych – i to, jak się zdaje, w mgnieniu oka w skali czasu geologicznego. Sugeruje istnienie szczególnego mechanizmu – jakiegoś nietypowego, wymykającego się spod kontroli przypadku genetycznego – który mógłby wyjaśnić powstanie tak wielu biologicznych nowości w zadziwiająco krótkim czasie, wynoszącym być może zaledwie kilka milionów lat."

"With the benefit of hindsight, we can see that we had exaggerated the diversity of these supposedly bizarre fossils... Recent discoveries... have provided links that join several of these previously unconnected fossils and establish them in recognizable phyla" tłm: "Z perspektywy czasu widzimy, że wyolbrzymiliśmy różnorodność tych rzekomo dziwacznych skamieniałości… Niedawne odkrycia… dostarczyły powiązań, które łączą kilka z tych wcześniej niepowiązanych skamieniałości i umieszczają je w rozpoznawalnych typach”."

itd. itp...polecam doczytać samemu......

Więc Twój AI mówi: "Gęsta zależność', a światowej klasy doświadczony peleontolog mówi coś przeciwnego, co nawet zostaje powtarzane "miliony" razy i staje się częścią "sławnych quota":
"The extreme rarity of transitional forms in the fossil record persists as the trade secret of paleontology. The evolutionary trees that adorn our text- books have data only at the tips and nodes of their branches; the rest is inference, however reasonable, not the evidence of fossils. Yet Darwin was so wedded to gradualism that he wagered his entire theory on a denial of this literal record:

"The geological record is extremely imperfect and this fact will to a large extent explain why we do not find interminable varieties, connecting together all the extinct and existing forms of life by the finest graduated steps, He who rejects these views on the nature of the geological record, will rightly reject my whole theory.""
tłm:
"Skrajna rzadkość form przejściowych w zapisie kopalnym pozostaje swoistą tajemnicą zawodową paleontologii. Drzewa ewolucyjne zdobiące nasze podręczniki zawierają dane jedynie na końcach i w węzłach swoich gałęzi; reszta to – choćby i uzasadnione – domysły, a nie dowody płynące ze znalezisk kopalnych. Mimo to Darwin był tak silnie przywiązany do idei gradualizmu, że oparł całą swoją teorię na zakwestionowaniu tego dosłownego zapisu:

„Zapis geologiczny jest niezwykle niedoskonały i fakt ten w znacznej mierze wyjaśnia, dlaczego nie znajdujemy niezliczonych odmian łączących wszystkie wymarłe i współczesne formy życia poprzez najdrobniejsze, stopniowe przejścia. Kto odrzuca te poglądy na naturę zapisu geologicznego, słusznie odrzuci również całą moją teorię”."
[ https://www.goodreads.com/quotes/783810 ... sil-record, Stephe Jay Gould ]

I uwaga retoryczna - zwróć uwagę na trik twojego AI. "Pojęcie "typu organizmu" nie jest kategorią biologiczną w sensie naukowym" - czyli kiedy ja mówię o jakościowej różnicy między planami budowy ciała, to odrzuca się samo pojęcie, zamiast odpowiedzieć na argument. Np. przerzucał się na argument "ilościowy". To jest definicyjna ucieczka. A "plan budowy ciała" (Bauplan) to termin używany całkiem normalnie w embriologii i paleontologii - m.in. przez Goulda właśnie.

Znowu.... masz dowód na wysoką stronniczość AI, a nie jego wszechwiedzę i nieomylność...radzę nie polegać tylko na nim i weryfikować.......
Felek pisze: ↑
26 cze 2026, 9:58
4. Człowiek nie jest „wyjątkiem jakościowym”

Argument, że człowiek różni się „rodzajem, nie stopniem”, jest filozoficzny, ale nie biologiczny. Cecha taka jak: język, abstrakcyjne myślenie,
moralność, nie pojawia się nagle jako pojedynczy „przełącznik”. Mamy szerokie spektrum tych zdolności u innych naczelnych: szympansy i bonobo używają narzędzi i mają złożone relacje społeczne, kruki planują działania, delfiny rozpoznają siebie w lustrze, wiele gatunków wykazuje empatię i uczenie społeczne. Różnica między człowiekiem a innymi gatunkami jest więc ilościowa (stopień złożoności), a nie „ontologicznie odrębna”.

5. „Selekcja nie może faworyzować czegoś, czego nie ma” – to błąd logiczny

Selekcja naturalna nie „projektuje przyszłości”. Ona działa lokalnie: małe zmiany, które dają przewagę tu i teraz, są utrwalane, kumulacja takich zmian prowadzi do dużych efektów w długim czasie. To nie wymaga „planowania z góry”. Wystarczy, że każda drobna zmiana zwiększa przeżywalność lub sukces reprodukcyjny.

6. Czy makroewolucja to „filozofia, nie nauka”?

Makroewolucja nie jest osobną filozofią, tylko wnioskiem wynikającym z: genetyki (wspólne sekwencje DNA), embriologii, paleontologii,
obserwowanej specjacji, modelowania populacyjnego. To spójna, wielopoziomowo potwierdzona rama wyjaśniająca różnorodność życia.

7. Podsumowanie

Najważniejsze nieporozumienie w takich argumentach polega na traktowaniu „mikro” i „makro” jako dwóch oddzielnych światów. W biologii ewolucyjnej nie ma takiej granicy. Jest jeden proces: zmiany genetyczne + selekcja + czas + izolacja populacji. A różnice między „małą zmianą” a „wielką różnicą” są wyłącznie kwestią skali i czasu, nie odrębnego mechanizmu.
Felku, czas na szybki finał i domknięcie tych ostatnich punktów, bo Twoje AI znowu serwuje nam piękne definicje, które przy bliższym przyjrzeniu się pękają jak bańka mydlana.

Znowu same założenia...jedno goni kolejne.....

Szympans używający patyka do wyciągania termitów i człowiek budujący teleskop Webba i dyskutujący na forum o pochodzeniu życia, baaa o sensie egzystencjonalnym, tworzący systemy prawne, itd. - i to ma być różnica "ilościowa"?
Kruki mogą planować, gdzie schować orzecha, ale nie piszą poezji ani nie debatują nad pochodzeniem wszechświata. Przeskok między instynktem a samoświadomością i moralnością obiektywną to przepaść jakościowa, nie ilościowa... to nie tylko "więcej neuronów".
Nawet czołowi ewolucjoniści przyznają, że teoria doboru naturalnego nie ma zastosowania w rozwoju umysłu człowieka właśnie dlatego, że selekcja naturalna nie potrafi wyjaśnić zdolności, które nie dają przewagi w przetrwaniu (matematyka wyższa, muzyka, etyka).

I ja nie powiedziałem, że selekcja "projektuje przyszłość" - powiedziałem, że nie potrafi premiować półproduktu, który jeszcze nie działa. Pół oka nie widzi, pół skrzydła nie lata, pół wici bakteryjnej nie kręci się. Michael Behe nazwał to nieredukowalną złożonością, cytować?
Może po czytaj o tym? Kilka tytułów.....https://enarche.pl/ksiegarnia/
W książce: "Zagadka niedokończonej książki Darwina" - Darwin sam planował napisać o tym, dlaczego selekcja naturalna nie wystarcza, i nigdy tego nie skończył.
Już z opisu możesz wyczytać:
"(...)Odkrywa przy tym niewygodną prawdę: Darwin porzucił swój projekt, ponieważ nie zdołał znaleźć wystarczających dowodów empirycznych, które w jednoznaczny sposób potwierdziłyby jego teorię. To, co zaczęło się jako ambitna próba naukowego udowodnienia doboru naturalnego, z czasem przerodziło się w naukowy blef." [ https://enarche.pl/produkt/zagadka-nied ... obietnicy/ ]
Selekcja nie zachowa "w pół drogi" niefunkcjonalnego białka, bo ono nie daje przewagi, a do tego obciąża organizm energetycznie. Ślepy traf nie potrafi przewidzieć, że za tysiąc pokoleń te elementy stworzą działający mechanizm.

Zresztą sam na koniec piszesz: "Makroewolucja nie jest osobną filozofią, tylko wnioskiem ...." ..? Wow?

Dokładnie tak! Jest ekstrapolacją, interpretacją danych z przeszłości, a nie twardym dowodem nauki empirycznej (operacyjnej), którą można powtórzyć w laboratorium. Genetyka pokazuje podobieństwo sekwencji DNA, ale to podobieństwo można równie dobrze i logicznie interpretować jako wspólny projekt jednego Konstruktora (tak jak programista używa tych samych bibliotek kodu w różnych aplikacjach).

Podobieństwo to nie dowód na wspólne pochodzenie.



Zamiast twardej, obserwowalnej nauki, podrzucasz mi podręcznikowe dogmaty, które zręcznie przeskakują nad brakiem mechanizmów i dowodów. Mikroewolucja(my wolimy mówic adaptacja do warunków) to obserwowalny fakt. Makroewolucja to historyczna hipoteza i naturalistyczny paradygmat - system wierzeń, przez który interpretujecie fakty.

Dlatego, jak pisałem na początku - wolę trzymać się faktów w nauce, a w kwestii mojego pochodzenia ufać Księdze Rodzaju i sprawdzonej przez 1900 lat tradycji Kościoła, niż zmieniać zdanie za każdym razem, gdy ewolucyjny paradygmat musi łatać swoje własne dziury.

Awatar użytkownika
Felek
Posty: 115
Rejestracja: 10 cze 2026, 7:30

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Felek »

W biologii nie ma celu ani planu. Ewolucja nie „szuka” świadomie. Działa przez: losowe mutacje genetyczne, dziedziczenie oraz selekcję naturalną.
To sprawia, że organizmy, które lepiej radzą sobie w danym środowisku, mają większą szansę na przetrwanie i rozmnażanie.
Czyli bardziej precyzyjnie: to nie „poszukiwanie najlepszego rozwiązania”, tylko selekcja tego, co przypadkowo działa wystarczająco dobrze w konkretnych warunkach.
Teologia pracuje jako „z góry uporządkowany zestaw”. Tu wchodzimy w inną logikę wyjaśniania. W wielu systemach teologicznych zakłada się, że: świat ma cel, istnieje rozumny porządek, a rzeczywistość jest zaprojektowana lub kierowana przez Boga.
To daje obraz świata jako spójnego, celowego systemu, w którym prawa natury nie są przypadkowe, życie ma sens wpisany „od góry”, a ewolucja (jeśli jest akceptowana) może być narzędziem tego porządku.
Ale warto dodać: teologia nie jest jednorodna. Np.: w klasycznym kreacjonizmie porządek jest bezpośredni, w teistycznym ewolucjonizmie (np. część chrześcijańskiej filozofii) ewolucja jest właśnie metodą realizacji tego porządku, w innych tradycjach (np. deizm) Bóg ustala prawa, ale nie ingeruje na bieżąco.
Główna różnica pomiędzy tymi dwoma kierunkami powstawania rzeczywistości polega na tym, że ewolucja (biologia): nie zakłada celu, tylko mechanizm zmiany i adaptacji. Z kolei teologia zakłada celowość i intencję stojącą za rzeczywistością
To jest różnica nie tyle „faktów”, co ram interpretacyjnych.

Ważne doprecyzowanie.
Częsty błąd w takim porównaniu polega na traktowaniu ich jako konkurencyjnych opisów tego samego poziomu.
A one mogą odpowiadać na różne pytania:
- ewolucja: jak powstały gatunki i dlaczego się zmieniają?
- teologia: czy świat ma sens i skąd się wziął porządek jako całość?

Problem pojawia się wtedy, gdy jedno narzędzie wyjaśniające jest używane do pytań, do których nie zostało zaprojektowane. Czyli: nauka nie odpowiada dobrze na pytania o sens, teologia nie zastępuje mechanizmów biologicznych.

Zatem, drogi Przemku, wygląda na to, że patrzymy na tę sprawę z dwóch różnych perspektyw – materialnej i religijnej. Uszanujmy swoje poglądy i zakończmy ten temat bez dalszej dyskusji. Mimo różnic pozdrawiam Cię serdecznie

Przeemek
Posty: 107
Rejestracja: 16 kwie 2025, 14:54

Re: Zostałeś zaprojektowany, czy powstałeś przypadkiem?

Post autor: Przeemek »

Felek pisze: ↑
01 lip 2026, 7:41
W biologii nie ma celu ani planu. Ewolucja nie „szuka” świadomie. Działa przez: losowe mutacje genetyczne, dziedziczenie oraz selekcję naturalną.
To sprawia, że organizmy, które lepiej radzą sobie w danym środowisku, mają większą szansę na przetrwanie i rozmnażanie.
Czyli bardziej precyzyjnie: to nie „poszukiwanie najlepszego rozwiązania”, tylko selekcja tego, co przypadkowo działa wystarczająco dobrze w konkretnych warunkach.
No..... i?

Losowe mutacje genetyczne to błędy przy kopiowaniu istniejącego już kodu. Wiedziałeś, że w ogromnej większości są szkodliwe lub neutralne. A te "korzystne" - bo tylko te wprowadzają realne zmiany - w określonych warunkach, jak np. brak skrzydeł u owadów na wietrznych wyspach czy utrata wzroku u ryb jaskiniowych - to niemal zawsze utrata lub uszkodzenie istniejącej funkcji, a nie budowanie czegoś od zera. Pokazał to właśnie eksperyment u E. coli.

A "selekcja"? Selekcja może tłumaczyć, dlaczego z istniejących wariantów przetrwał ten lepiej dopasowany. Ale nie tłumaczy, skąd wziął się materiał na jakościowo nowy typ organizmu. Selekcja przesiewa to, co już jest – nie tworzy nowej architektury. I przy tych mutacjach, które obserwujemy, to zawsze modyfikacje, utraty lub przetasowania istniejącej informacji, nie powstawanie nowych, złożonych, funkcjonalnych układów od zera.

Może analogia.............. wyobraź sobie, że masz samochód i możesz w nim majstrować przez pokolenia. Możesz przełożyć reflektor do tyłu, zwęzić szyby, wzmocnić zawieszenie, zmienić kolor, powiększyć silnik, usunąć część, której akurat nie potrzebujesz w danym terenie. Wszystko to robisz na istniejących częściach – modyfikujesz, przestawiasz, wzmacniasz, tracisz to, co zbędne. I faktycznie – auto po tysiącu takich zmian może wyglądać zupełnie inaczej niż pierwowzór, może być lepiej dopasowane do gór albo do pustyni.
To jest mikroewolucja. Zgadzam się, że działa, i to jest obserwowalne.
Ale makroewolucja to twierdzenie, że tym samym procesem – przestawiania i modyfikowania istniejących części – z samochodu powstanie samolot. Nie samochód, który lepiej jeździ, ale maszyna z zupełnie nową zasadą działania - ze skrzydłami o profilu lotniczym, z systemem sterowania w trzech osiach, z napędem generującym ciąg. To nie jest przełożenie istniejącej części w inne miejsce. To jest pojawienie się nowej, złożonej, współzależnej architektury, której wcześniej nie było w żadnej formie. To gdzie obserwujemy, jak proces majstrowania przy istniejących częściach wytwarza taką nową architekturę od zera?


Więc tu wraca moje jedyne pytanie, na które wciąż nie padła odpowiedź - gdzie w tym opisie jest udokumentowane, obserwowalne przejście międzytypowe? Nie mechanizm, który zakładamy, że je kiedyś wykonał – ale zaobserwowane zdarzenie. Bo jeśli takiego nie ma, to makroewolucja pozostaje ekstrapolacją mikroewolucji w głąb milionów lat, a nie faktem empirycznym.

Podtrzymuję więc swój pierwszy wpis w całości - mikroewolucja to nauka, obserwowalna i potwierdzona. Makroewolucja jako wyjaśnienie pochodzenia człowieka to wniosek oparty na założeniu, że skoro działają małe zmiany, to zsumowane dadzą każdą dużą. To założenie – nie obserwacja.
Felek pisze: ↑
01 lip 2026, 7:41
Teologia pracuje jako „z góry uporządkowany zestaw”. Tu wchodzimy w inną logikę wyjaśniania. W wielu systemach teologicznych zakłada się, że: świat ma cel, istnieje rozumny porządek, a rzeczywistość jest zaprojektowana lub kierowana przez Boga.
To daje obraz świata jako spójnego, celowego systemu, w którym prawa natury nie są przypadkowe, życie ma sens wpisany „od góry”, a ewolucja (jeśli jest akceptowana) może być narzędziem tego porządku.
Ale warto dodać: teologia nie jest jednorodna. Np.: w klasycznym kreacjonizmie porządek jest bezpośredni, w teistycznym ewolucjonizmie (np. część chrześcijańskiej filozofii) ewolucja jest właśnie metodą realizacji tego porządku, w innych tradycjach (np. deizm) Bóg ustala prawa, ale nie ingeruje na bieżąco.
Główna różnica pomiędzy tymi dwoma kierunkami powstawania rzeczywistości polega na tym, że ewolucja (biologia): nie zakłada celu, tylko mechanizm zmiany i adaptacji. Z kolei teologia zakłada celowość i intencję stojącą za rzeczywistością
To jest różnica nie tyle „faktów”, co ram interpretacyjnych.

Ważne doprecyzowanie.
Częsty błąd w takim porównaniu polega na traktowaniu ich jako konkurencyjnych opisów tego samego poziomu.
A one mogą odpowiadać na różne pytania:
- ewolucja: jak powstały gatunki i dlaczego się zmieniają?
- teologia: czy świat ma sens i skąd się wziął porządek jako całość?

Problem pojawia się wtedy, gdy jedno narzędzie wyjaśniające jest używane do pytań, do których nie zostało zaprojektowane. Czyli: nauka nie odpowiada dobrze na pytania o sens, teologia nie zastępuje mechanizmów biologicznych.

Zatem, drogi Przemku, wygląda na to, że patrzymy na tę sprawę z dwóch różnych perspektyw – materialnej i religijnej. Uszanujmy swoje poglądy i zakończmy ten temat bez dalszej dyskusji. Mimo różnic pozdrawiam Cię serdecznie
Felek gdzie ja w moim pierwszym poście użyłem argumentu teologicznego jako odpowiedzi? A w drugim poście?

Po merytorycznej odpowiedzi, popartej naukowymi pracami, napisałem jedno podsumowujące zdanie "teologiczne" na sam koniec...... ale odpowiedzi "biologiczne" dostałeś na każdy Twój postulat? Moje argumenty dotyczyły wyłącznie czystej nauki, genetyki i paleontologii.

Tak więc moje odpowiedzi nie były: "patrzymy na tę sprawę z dwóch różnych perspektyw – materialnej i religijnej" - to, że na samym końcu wspomniałem, komu wolę zaufać, nie zmienia faktu, że cała moja argumentacja była oparta na recenzowanych artykułach naukowych i faktach operacyjnych. Twierdzenie, że to kwestia mechanizmów biologicznych kontra teologia to wygodna wymówka, bo nie odpowiedziałeś jeszcze na pytanie, że makroewolucja nie ma bezpośrednich, empirycznych dowodów i sama jest rodzajem materialistycznej wiary (paradygmatu).

Również szanuję Twój pogląd i możemy na tym skończyć, ale miło by było, gdybyś następnym razem zamiast pisaniu okrągłych zdań o "braku celu w biologii", spróbował odpowiedzieć na konkretne, naukowe fakty.

Również pozdrawiam Cię serdecznie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biblijne studium”