ata333 pisze:
no to jestes tym deista czy nie...

TAK 
. Ale moje poglądy są bliższe deizmowi niechrześcijańskiemu, bo jest ponad religiami i tym samym wydaje się być ponad podziałami. Poza tym takim deizmem daje się w miarę sensownie wytłumaczyć dzieje ludzkości od samego początku istnienia.
Religie zinstytucjonalizowane powstawały w czasie istnienia świata i kiedy układano ich doktryny, raczej nie miano pojęcia o ludach prehistorycznych, dlatego ich nie uwzględniano.
Prawdziwy deizm, to wiara, że;
BÓG JEST DLA WSZYSTKICH LUDÓW NIEZALEŻNIE OD CZASU, MIEJSCA ZAMIESZKANIA CZY KOLORU SKÓRY I JEST TO WIARA OPARTA NA ROZUMIE I DOŚWIADCZENIU, A NIE NA TZW. ŚWIETYCH KSIĘGACH POWSTAWAŁYCH Z RZEKOMEGO NATCHNIENIA BOGA.
Warto tu jeszcze dodać, że w dysputach toczących się między pierwszymi ( 18 wiecznymi) deistami, a ortodoksją chrzescijańską i żydami, deiści chętnie udowadniali swoje racje przytaczając ogromne (liczebnie) ludy wschodniej Azji - głównie Chińczyków - którym w ogóle nie było dane poznać Chrystusa i Jego nauk. Skoro Bóg jest stworzycielem wszystkich ludzi, to dlaczego miałby pominąć ludność zamieszkałą na tamtych obszarach - pytano

Do tego jeszcze porównywano liczbę ludności Chin z Izraelem

co było już nokautem.
Należy też zaznaczyć, że przykładowy człowiek prehistoryczny nie mógł wiedzieć o tym, że jego religia to deizm. Deizm z końcówką
- izm oznacza, że jest to jakiś prąd filozoficzny. Natomiast Deus oznacza z łac. tylko Boga. To co tych ludzi doświadczało i dawało im zrozumienie można nazwać
DEUS.
Jeśli chodzi o
deizm chrześcijański to nic tak specjalnie do niego nie mam, poza tym, że ich optymistyczna wersja jakoby Jezus był posłany przez Boga jako prorok natury, nie do końca mnie przekonuje. Chodzi o to, że są mizerne powody, aby przypuszczać, że sam Jezus tak o sobie myślał.
On raczej czuł się Bożym posłańcem na czasy ostateczne dla
narodu żydowskiego.
Niechętnie ''uzdrawiał'' innych poza swoimi, bo przecież został ''posłany'' do zaginionych owiec Izraela itp.
ata333 pisze:powiem,,Ci,,
RN-ku drogi..z e ze S.T wciaz mam problem...i na dzien dzisiejszy nie potrafie go skutecznie rozwiazac...
natomiast uwazam,, ze N.T jest przekazem praw uniwersalnych..ktore i na pozioie litery...przemawiaja efektywnie do kazdego pokolenia...
Ja natomiast mam poważne wątpliwości czy w ogóle Bogu zależało, aby powstał NT.
Kilka przykładów;
1. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus pisał jakieś listy czy ewangelie
2. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus kazał komukolwiek spisywać swoje nauki
3. Pierwsze księgi NT. powstają dopiero 20 lat po ukrzyżowaniu Jezusa.
4. Jedna z najważniejszych ewangelii (Jana) na którą często się powołują chrześcijanie w swoich przykładach, powstała aż 60 - 70 lat po śmierci Jezusa i rzekomo jej autorem miał być jeden z Jego uczniów. Czy po tak długim czasie i w takim wieku piszącego, można wiernie odtworzyć nauki Jezusa

Tymczasem chrześcijanie (zwłaszcza strona protestancka) toczy spory niemal o każdą literę.
ata333 pisze:dzis jednak dysponujac coraz to wieksza wiedza..a moze raczej swiadomoscia naszej nieiwedzy..

powinnismy sie zdystansowac do tych zagadnien..i pozostawic je osobistym przekonaniom kazdego wierzacego...
Całkowicie się zgadzam.
ata333 pisze:a nasze dyskusje dotyczace tych spraw..powinny sie opierac nie na fundamencie agresywnego przekonywania do wlasnego widzenia tych rzeczy.. a raczej do pokazywania slusznosci ROWNIEZ wlasnych zapatrywan..
Całkowicie się zgadzam.
ata333 pisze:tutaj podoba mi sie wlasnie deizm...
(chociaz wypunktowales go chyba troche niefortunnie..:))
Wypunktowanie było na podstawie mojej subiektywnej oceny.
Które punkty należałoby bezwzględnie odrzucić

A, które ostatecznie mogłyby pozostać.
ata333 pisze:no wlasnie..ale deizm odrzuca N.T jako slowo Boga ..

Deizm chrześcijański nie odrzuca, tylko jedynie trakuje wybiórczo.
Deizm niechrześcijański też NT się nie brzydzi

, ale nie uważa go za nieomylne, podyktowane słowo Boże.