DEIZM

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

RM pisze:Dwie wojny światowe, a w szczególności II, spowodowały spustoszenie w dotychczasowej moralności ludzi. Okazało się, że kościoły ( w szczególności KRK i Protestanckie) nie tylko objawiły swoją pozbawioną wartości etykę, nie tylko pozostawały bierne wobec niewyobrażalnych zbrodni, ale i aktywnie wspierały zbrodnicze aktywności. Dlatego narodziło się lub odrodziło z wielką siłą wiele nurtów filozoficznych, które z gruntu zaprzeczają istnieniu Boga, lub tworzą wizerunek Boga niezaangażowanego, lub też dochodzą do rozumienia Boga jako inteligencji, która zapoczątkowała wszystko.
Kiedyś mój promotor, profesor od pedagogiki, powiedział do mnie, że jako naukowiec wierzy w Boga, ale jako członek społeczeństwa katolickiego jest ateistą. Prościej oznaczało to, że wierzy w Boga, ale jeśli ma do wyboru tylko Boga Katolików i ateizm, to z wyboru pozostaje ateistą.
Myślę, że taką filozofią kieruje się deizm. Bóg – tak, ale żaden z tych, których poznaliśmy poprzez religie.
Deizm nowożytny nie powstał na takiej zasadzie, że zebrało się kilku filozofów angielskich i sobie powiedzieli chłopaki założymy deizm.
To był proces stopniowy i co ciekawe samą nazwę deizm upowszechnił filozof PIERRE BAYLE, który sam nie był deistą :roll:
Deizm oświeceniowy mógłby w ogóle nie powstać i pewnie by nie powstał, gdyby nie zachowanie największych kosciołów ortodoksyjnych.
To co oni wyprawiali, to większość z nas wie i ja tu już nie chcę tego przypominać, żeby nie było, iż wzniecam wojenki denominacyjne.
W każdym bądż razie, to niezadowolenie kumulowało się od długich wieków i z całą mocą wybuchło w epoce oświecenia.
Bóg deistów jest może i trochę inny od wyobrażeń Boga pozostałych wyznań, bo większość deistów wyobraża Go sobie jednak bezosobowo. Poza tym Bóg jest tylko dobry i jest dla wszystkich niezależnie od czasu, miejsca i rasy.
Zdaniem 18 wiecznych deistów, Bóg albo spełnia wszystkie cechy doskonałości, albo Go w ogóle nie ma. itd. itp.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

Atka333

Ja tu już nie mam siły na dalsze przedstawianie deizmu. Wy byście mnie zamęczyli.
Tym bardziej, że teraz wyszo na to, że deizm jest nietolerancyjny itd.

Atka333 z całym impetem rzuciła się na deizm i na mnie, bezbronnego człowieka. :-(
Ja myślałem, że dzięki deizmowi w naszych sercach atko333 zapanuje maj, a tu jest co najwyżej połowa stycznia.
Jeżeli do jutra sytuacja nie ulegnie poprawie, to dzwonię do adwokata :-D , bo dalsze pożycie w zaistniałych warunkach i w takiej atmosferze jest niemożliwe.

A teraz do rzeczy;
Na Twoje zarzuty odnośnie Jezusa odpowiada chrześcijański deista;

Ja nie wierzę, żeby Jezus mógł być Bogiem i na dowod tego podałem trzy ( moim zdaniem logiczne ) argumenty. Po to je podałem, aby nie wyszło na to, że ta wiara jest tylko wiarą bez pokrycia.
Ty natomiast możesz wierzyć inaczej i jak chcesz to udowadniaj sobie to na rożne sposoby.

A teraz odpowiada deista niechrześcijański;

Nie wierzę w religijne przekonania żydów, muzułmanów, chrześcijan lub innych kościołów. Mój umysł jest moim kościołem.
Tym samym wszelkie spekulacje dotyczące boskości Jezusa nie mają dla mnie większego znaczenia, lecz są wewnętrzną sprawą zainteresowanych kościołów.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

RN pisze:Atka333 z całym impetem rzuciła się na deizm i na mnie, bezbronnego człowieka.
Ja myślałem, że dzięki deizmowi w naszych sercach atko333 zapanuje maj, a tu jest co najwyżej połowa stycznia.
Jeżeli do jutra sytuacja nie ulegnie poprawie, to dzwonię do adwokata , bo dalsze pożycie w zaistniałych warunkach i w takiej atmosferze jest niemożliwe.
alez nie.... ;-)

odrzucaja mnie tylko..kategoryczne stwierdzenie w stylu: niestrawne, smieszne w stosunku do rzeczy..o ktorych tak naprawde nieiwelka mamy wiedze... ;-)

potrzebny jest dystans,,ktory wlasnie pozwoli nam nawzajem sie nie osmieszac..jak robia to do tej pory wszystkie denominacje..a takze pojedynczy ludzie..poniesieni emocjami .. ;-)
RN pisze:Ja nie wierzę, żeby Jezus mógł być Bogiem i na dowod tego podałem trzy ( moim zdaniem logiczne ) argumenty. Po to je podałem, aby nie wyszło na to, że ta wiara jest tylko wiarą bez pokrycia.
Ty natomiast możesz wierzyć inaczej i jak chcesz to udowadniaj sobie to na rożne sposoby.
logika tych argumentow jest bardzo zawezona ..bwiem opiera sie na zalozeniach,,ze rozumiemy w pelni czym jest rzeczywistosc nas otaczajaca...rzeczywistosc dnia codziennego oparta na prawach fiyki Newtona...
ale po pierwsze Bog nie jest z tego swiata..i Jego nie musza dotyczyc prawa naszego swiata.. ;-)
po drugie: tymbardziej,,ze i nas dotycza zupelnie jak sie okazuje tez inne.. wcale nie tak proste i logiczne..abys my w pelni mogli je pojac..a w kazdym razie jednoznacznie zdefiniowac... ;-)
RN pisze: Nie wierzę w religijne przekonania żydów, muzułmanów, chrześcijan lub innych kościołów. Mój umysł jest moim kościołem.
moim tez...ale umysl otwarty na rzeczy nowe i nie kpiacy z rzeczy,,ktorych nie rozumie... ;-)

adwokat nie potrzebny..deizm mi absolutnie nie przeszkadza... (a Ciebie darze sympatia)... :-P ale naprawde nie wiem,, czy troche by mnie nie uwieral.. :-D

ogolnie ciesze sie,,ze jestes deista...i to deista chrzescijanskim...
tolerancyjnym i pelnym milosci...

ja ponownie dodam..ze gdy nikt nie bedzie z deistow wysmiewal..moich pogladow na Jezusa Boga....i twierdzil..ze sa nielogiczne...z pozycji wlasnego zawezonego pojmowania rzeczywistosci..to mozesz mnie zaliczac do deistow chrzescijanskich... ;-)
bede duchowym czlonkiem deistycznej spolecznosci... :-D

postu mojego chyba jednak nie przeczytales..w calosci ;-)
"Respekt wynikajacy ze zrozumienia stoi dla mnie zawsze ponad respektem bioracym sie z ignorancji."(D. Adams - "Łosoś zwątpienia")

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

RN pisze:
KobietaZMagdali pisze:
RN pisze:Gdybyś jednak chciała mi udodowadniać nieomylność Biblii, to już wtedy nie będę taki tolerancyjny :mrgreen:
:mysli: to zależy. I jest, i nie jest...
Można precyzyjniej.
Raz jest , raz nie jest.
To znaczy w niedzielę jest, a od poniedziałku już nie. :-)
Ata Ci odpowiedziała:
co do pisma Swietego..to tez uwazam,,ze nie wolno go interpretwac samowolnie bez pomocy Ducha..Sw..
tzn..jakiejs madrosci,,ktora przychodzi z czasem...bowiem ewoluuje ona wraz ze swiadomoscia..poszerzajac nasze horyzonty...poznawcze..
To co zakiełkuje w nas po lekturze pisma z pomoca ducha jest natchnione i jeśli czytamy pismo w duchu to jest nieomylna. Jeśli patrzymy na nią jak na kodeks drogowy to nie można mówić o nieomlności.


Czemu uważasz, że cuda wykluczają się z deizmem. To chyba zależy z jakim. Bo jeżeli przyjmujemy Boga jako zegarmistrza, który nakręcił sprężynki i odsunął się na bok to rzeczywiście wizja cudów i tym bardziej Boska natura Jezusa są absurdem.
Ale deizm, który ty głosisz w którym Bóg jest jest pełen miłości do każdego stworzenia, nie tylko akceptuje Boga, który "zniża" się do stworzenia, ale również może ingerować w ich życie za pomocą cudów. Zresztą cudem jest całe funkcjonowanie świata, że komórki się replikują i zarastają ranę, że organizmy potrafią się odtruwać i oczyszczać, wszystkie cykle biologiczne działające z "zegarkiem w ręku".
Przyjmując istnienie Boga przyjmujemy istnienie świata duchowego, innego wymiaru. Dlatego zawężanie horyzontu raczej tu nie pasuje. Możemy nie wgłębiać się w jego mechanizmy, ale wiemy, że jest.
Moje przeżycia (objawienia) nie dotyczą Ciebie i na odwrót. Chociaż zakłada się, że dany człowiek może stać się instrumentem w ręku Boga, aby coś udowodnić drugiej, trzeciej osobie. W związku z takim założeniem, nie wolno wszystkich ludzi brać pod wspólny mianownik, bo możemy krzywdzić. Krzywdzić, bo zmuszamy do jedynie słusznych postaw, a tymczasem każdy może mieć swoją ''drogę''.Jedyne co ma umownie obowiązywać wszystkich, to przestrzegania'' złotej reguły''.
Poglad jakoby jeden człowiek dostał objawienie dla całej ludzkości jest przez deistów odrzucony.
Dla tego też deizm nie wierzy w religie objawioną w konkretnym czasie, przez jakiegoś proroka i w jednym miejscu i na dodatek dla wybranego narodu. Pomysł z wybranym narodem jest już zdecydowanie odrzucony, bo nie mieści się to w ramach sprawiedliwości Bożej.
Mam wrażenie, że często tu na forum przekłada się "kult bibli" traktowej jako kodeks karny nad osobistą relację z Jezusem lub zastępuje się tą relację przestrzeganiem przykazań. Ja prze kilka lat liznęłam ducha duszpasterstw młodzieżowych, skąd wyniosłam moim zdaniem podobne przekonania jak te powyżej cytowane. Każdy człowiek ma swoją drogę do Boga, często przez innych, nieraz przed doświadczenia, zdarzenie lub zwykłą potrzebę. Prawda objawiona po kolei w Biblii jest tym złotym środkiem o którym mówisz, uniwersalna dla każdego. Do tego dochodzi osobiste "objawienie" czerpane z relacji z Jezusem (głównie modlitwa) oraz osobistego czytanie Pisma czyli czytany wersety pod siebie, pod swoje życie lub na własne zrozumienie.

Myślę, że gdy pozostać przy najprostszej definicji deizmu
Deus = z łac. Bóg. Czyli wiara w Boga, którego poznaje się za pomocą własnego rozumu i doświadczeń.
To spora liczba chrześcijan się łapie. Ludzie często rozumowo dochodzą do Boga, dopiero potem sięgają po Biblię i stawiają na osobistą relację z Nim.

Właśnie uświadomiłam sobie dlaczego katolicy nie głoszą z Biblią w ręku. Zamiast wersetów sypanych z rękawa często słyszałam osobiste świadectwa ludzi jak poznali Boga, jak go pokochali. Być może uważa się, że ważniejsze jest najpierw osobiste poznanie (objawienie) potem sięgamy po Pisma.
RN wychodzi na to, że wielu katolików to deiści :mrgreen: zwłaszcza ci co wierzą, ale z różnych przyczyn do kościoła i po sakramenty nie trafiają (mocno potępiani przez niektóre "Biblijne" denominacje :mrgreen: )
Co jako"fanatyczny obrońca kk" popieram :mrgreen:
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

RN pisze:Ja tu już nie mam siły na dalsze przedstawianie deizmu. Wy byście mnie zamęczyli.
Dwie kobiety tak Cię wymęczyły... Biedaku... Coś kiepsko u Ciebie z kondycją....... :mrgreen:
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

Atka333

Ja ten deizm chrześcijański opisywałem bardziej na zasadzie, aby go przedstawić jako światopogląd, czy wyznanie, a nie jako wlasną religię.
Trochę się pomyliłaś co do mojego światopoglądu, ale to już nie ważne.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

KobietaZMagdali pisze:
Właśnie uświadomiłam sobie dlaczego katolicy nie głoszą z Biblią w ręku. Zamiast wersetów sypanych z rękawa często słyszałam osobiste świadectwa ludzi jak poznali Boga, jak go pokochali. Być może uważa się, że ważniejsze jest najpierw osobiste poznanie (objawienie) potem sięgamy po Pisma.
RN wychodzi na to, że wielu katolików to deiści :mrgreen: zwłaszcza ci co wierzą, ale z różnych przyczyn do kościoła i po sakramenty nie trafiają (mocno potępiani przez niektóre "Biblijne" denominacje :mrgreen: )
Co jako"fanatyczny obrońca kk" popieram :mrgreen:
O tym, że wielu katolików to deiści, to już Ci napisałem kiedyś w temacie o mariawitach :-D
Chodzi tylko o to, że oni o tym nie wiedzą, że będąc wiernymi KK, tak naprawdę są innego wyznania :-)
Dodać tu należy, że taki stan rzeczy jest niezwykle grożny dla samego KK, bo ci ludzie stanowią bombę z opóznionym zapłonem.

Deizm jest niezwykle prostym wyznaniem, pozbawionym jakiś zawiłych opracowań teologicznych, których wywody, jak wiadomo i tak do końca nie można, ani potwierdzić, ani zaprzeczyć.
Deizm jest odpowiedzią religijną dla nawet najwcześniej żyjących na ziemi ludzi.
Czy Bóg tak miał skonstruować świat, żeby neandertalczyk zrozumiał co On od niego oczekuje, dopiero po tym, jak ten wniknie w tajniki fizyki kwantowej :?: :aaa:
Albo Mojżesz napisze mu Torę :-) :?:
Zasady są proste.
Deszcz pada, trzeba się schować, bo się zmoknie :-D
Słonce grzeje, trzeba znalezć cień
Jest zimno, trzeba się ubrać. itp. :-)
Przecież ludzie zwani homo sapiensy, erectusy, habilitysy, australiopiteki nie mieli Biblii, a ile tysięcy, czy milionów lat żyli wcześniej za nim ona powstała. Bóg nie interesował się nimi :aaa: :?: Mowił róbta co chceta, a póżniej was krew Chrystusa zbawi :aaa: :?:
Czym kierowali się ci ludzie :?: No chyba swoim rozumem i nabywanym stopniowo doświadczeniem.
A jaki światopogląd zakłada poznanie i komunikację z Bogiem za pomocą rozumu i doświadczenia :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Dlatego deizm nie boi się ewolucji :-) i tego jak powstał człowiek, czy nawet jak on w swoich początkach wyglądał. Wszystko idzie wkomponować.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

KobietaZMagdali pisze: Dwie kobiety tak Cię wymęczyły... Biedaku... Coś kiepsko u Ciebie z kondycją....... :mrgreen:
Ja nie wiedziałem, że kobiety, to takie straszne istoty ;-)
Od deizmu by chciały tylko brać, brać , brać......A Pan powiedział;
''Więcej jest szczęścia w dawaniu, aniżeli w braniu'' :-D
Poza tym obie ( Madzia i Atka333) nabawiły się w swoich macierzystych kosciołach anginy i teraz wytykają czerwone języki i mówią - deizm wylecz :mrgreen:
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

KobietaZMagdali pisze:Czemu uważasz, że cuda wykluczają się z deizmem. To chyba zależy z jakim. Bo jeżeli przyjmujemy Boga jako zegarmistrza, który nakręcił sprężynki i odsunął się na bok to rzeczywiście wizja cudów i tym bardziej Boska natura Jezusa są absurdem.
Ale deizm, który ty głosisz w którym Bóg jest jest pełen miłości do każdego stworzenia, nie tylko akceptuje Boga, który "zniża" się do stworzenia, ale również może ingerować w ich życie za pomocą cudów. Zresztą cudem jest całe funkcjonowanie świata, że komórki się replikują i zarastają ranę, że organizmy potrafią się odtruwać i oczyszczać, wszystkie cykle biologiczne działające z "zegarkiem w ręku".
Przyjmując istnienie Boga przyjmujemy istnienie świata duchowego, innego wymiaru. Dlatego zawężanie horyzontu raczej tu nie pasuje. Możemy nie wgłębiać się w jego mechanizmy, ale wiemy, że jest.
Jeśli chodzi o cuda, to charakterystyczny dla deizmu jest pogląd, że Bóg nie po to stworzył prawa natury, aby je teraz przez jakieś cudactwa łamać. Jednak w wyjątkowych sytuacjach, gdy Bóg będzie chciał, to cud może dokonać.
Te przypadki, które przytaczasz są właściwie dla zdrowego człowieka wpisane w jego naturę.
To wszystko wygląda na cud, ale to są rzeczy zbyt powszechne, aby je cudem nazywać.
Na przykład takie poczęcie, to dopiero jest cud , ale nikt rano nie mówi, że w nocy dokonał cudu :mrgreen:
Cudem by było, jakby sama kobieta, sobie ten cud zrobiła :-).
Ogólnie słowem cud, operuje się ostrożnie, aby nie popaść w niekonsekwencje, ale i tak się wydaje, że trochę to popadanie następuje ;-)
Trudno bowiem powiedzieć, czy w obszarze osobistych doświadczeń, co do których jestem przekonany, że nie były one dziełem przypadku. lecz celową ingerencją Siły Wyższej, takie stany można nazwać prawem natury, czy jednak cudem. :?:
Tutaj dostrzegam pewien zgrzyt, a to boli.
Nie wiem, gdzie jest granica i nie podejmuje się wyjaśniania.
Najgorszą rzeczą byłoby, gdybym w tym co wierzę zaczął dostrzegać sprzeczności.





KobietaZMagdali pisze:Co jako"fanatyczny obrońca kk" popieram :mrgreen:
Przepraszam bardzo.........ale zdaje się, że Ty nie jesteś fanatyczna katoliczka, tylko starokatoliczka :-)
Żądam wyjasnień, bo w przeciwnym razie rozpatrzę donos do biskupów Jaworskiego (mariawici) lub Wysoczańskiego ( polskokatolicki) :-D
KobietaZMagdali pisze:Ale deizm, który ty głosisz w którym Bóg jest jest pełen miłości do każdego stworzenia,:

To nie tyle ja głoszę, co stwierdzam co głosili i głoszą inni. A że mieszczę się pod tym parasolem to jeszcze nie oznacza, że wszystko bezkrytycznie przyjmuje.
Zresztą sama wiesz po katolikach, że deistą nie jest trudno zostać :mrgreen:
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

ata333
Posty: 7729
Rejestracja: 20 mar 2012, 23:01

Post autor: ata333 »

RN pisze: A że mieszczę się pod tym parasolem to jeszcze nie oznacza, że wszystko bezkrytycznie przyjmuje.
Zresztą sama wiesz po katolikach, że deistą nie jest trudno zostać
RN pisze:Trochę się pomyliłaś co do mojego światopoglądu, ale to już nie ważne.

no to jestes tym deista czy nie... :-P

KobietaZMagdali pisze: Mam wrażenie, że często tu na forum przekłada się "kult bibli" traktowej jako kodeks karny nad osobistą relację z Jezusem lub zastępuje się tą relację przestrzeganiem przykazań. Ja prze kilka lat liznęłam ducha duszpasterstw młodzieżowych, skąd wyniosłam moim zdaniem podobne przekonania jak te powyżej cytowane. Każdy człowiek ma swoją drogę do Boga, często przez innych, nieraz przed doświadczenia, zdarzenie lub zwykłą potrzebę. Prawda objawiona po kolei w Biblii jest tym złotym środkiem o którym mówisz, uniwersalna dla każdego. Do tego dochodzi osobiste "objawienie" czerpane z relacji z Jezusem (głównie modlitwa) oraz osobistego czytanie Pisma czyli czytany wersety pod siebie, pod swoje życie lub na własne zrozumienie.

o jakze madre slowa.. :-D

KobietaZMagdali pisze: Właśnie uświadomiłam sobie dlaczego katolicy nie głoszą z Biblią w ręku. Zamiast wersetów sypanych z rękawa często słyszałam osobiste świadectwa ludzi jak poznali Boga, jak go pokochali. Być może uważa się, że ważniejsze jest najpierw osobiste poznanie (objawienie) potem sięgamy po Pisma.
RN wychodzi na to, że wielu katolików to deiści zwłaszcza ci co wierzą, ale z różnych przyczyn do kościoła i po sakramenty nie trafiają (mocno potępiani przez niektóre "Biblijne" denominacje )
zgadzam sie... ;-)


RN pisze:Przecież ludzie zwani homo sapiensy, erectusy, habilitysy, australiopiteki nie mieli Biblii, a ile tysięcy, czy milionów lat żyli wcześniej za nim ona powstała. Bóg nie interesował się nimi Mowił róbta co chceta, a póżniej was krew Chrystusa zbawi
Czym kierowali się ci ludzie No chyba swoim rozumem i nabywanym stopniowo doświadczeniem.
A jaki światopogląd zakłada poznanie i komunikację z Bogiem za pomocą rozumu i doświadczenia
Dlatego deizm nie boi się ewolucji i tego jak powstał człowiek, czy nawet jak on w swoich początkach wyglądał. Wszystko idzie wkomponować.

powiem,,Ci,, RN-ku drogi..z e ze S.T wciaz mam problem...i na dzien dzisiejszy nie potrafie go skutecznie rozwiazac... ;-)

natomiast uwazam,, ze N.T jest przekazem praw uniwersalnych..ktore i na pozioie litery...przemawiaja efektywnie do kazdego pokolenia...
ludzie prosci odbierali go prosto...jako przekaz Prawa Milosci..
niepotzrebne byly tylko podzialy ze wzgledu na np,, lepsze czy gorsze zrozumienie misji..czy natury Mesjasza..

dzis jednak dysponujac coraz to wieksza wiedza..a moze raczej swiadomoscia naszej nieiwedzy.. ;-) powinnismy sie zdystansowac do tych zagadnien..i pozostawic je osobistym przekonaniom kazdego wierzacego...

a nasze dyskusje dotyczace tych spraw..powinny sie opierac nie na fundamencie agresywnego przekonywania do wlasnego widzenia tych rzeczy.. a raczej do pokazywania slusznosci ROWNIEZ wlasnych zapatrywan.. ;-)

slowo Boze wcale nie musi byc tak jednoznaczne jak nam sie wydaje...
moze byc tak niejednoznacznie definiowalne jak sam Jego autor czyli Bog.. :)


a nauczyc ma nas wlasnie tolerancjii..a nie jak do tej pory nietolerancji i agresji.. ;-)

tutaj podoba mi sie wlasnie deizm... :-D

(chociaz wypunktowales go chyba troche niefortunnie..:))

ogolnie rrzecz biorac powinnismy dzis jako bardziej swiadomi odkrywac zapisy Slowa na ich glebszych poziomach..
odkrywac wszystkie dlugosci i szerokosci tego Boskiego przekazu .. ;-)

no wlasnie..ale deizm odrzuca N.T jako slowo Boga .. ;-)
"Respekt wynikajacy ze zrozumienia stoi dla mnie zawsze ponad respektem bioracym sie z ignorancji."(D. Adams - "Łosoś zwątpienia")

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

RN pisze:Przepraszam bardzo.........ale zdaje się, że Ty nie jesteś fanatyczna katoliczka, tylko starokatoliczka :-)
Żądam wyjasnień, bo w przeciwnym razie rozpatrzę donos do biskupów Jaworskiego (mariawici) lub Wysoczańskiego ( polskokatolicki) :-D
Ja też tak myślałam, ale userzy wyprowadzili mnie z błędu:
Manna z nieba pisze:Tego się nie spodziewałam po Tobie, wydawało mi się, że jesteś poważną dyskutantką.
Osobą poszukującą, rozsądną.
Nie dostrzegłam fanatyzmu w obronie KK w Twoich postach.
Chyba powinnam również uważniej czytać.
Chyba sobie wyznanie muszę zmienić... :mrgreen:
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

ata333 pisze:

no to jestes tym deista czy nie... :-P
TAK :mrgreen: . Ale moje poglądy są bliższe deizmowi niechrześcijańskiemu, bo jest ponad religiami i tym samym wydaje się być ponad podziałami. Poza tym takim deizmem daje się w miarę sensownie wytłumaczyć dzieje ludzkości od samego początku istnienia.
Religie zinstytucjonalizowane powstawały w czasie istnienia świata i kiedy układano ich doktryny, raczej nie miano pojęcia o ludach prehistorycznych, dlatego ich nie uwzględniano.
Prawdziwy deizm, to wiara, że;
BÓG JEST DLA WSZYSTKICH LUDÓW NIEZALEŻNIE OD CZASU, MIEJSCA ZAMIESZKANIA CZY KOLORU SKÓRY I JEST TO WIARA OPARTA NA ROZUMIE I DOŚWIADCZENIU, A NIE NA TZW. ŚWIETYCH KSIĘGACH POWSTAWAŁYCH Z RZEKOMEGO NATCHNIENIA BOGA.
Warto tu jeszcze dodać, że w dysputach toczących się między pierwszymi ( 18 wiecznymi) deistami, a ortodoksją chrzescijańską i żydami, deiści chętnie udowadniali swoje racje przytaczając ogromne (liczebnie) ludy wschodniej Azji - głównie Chińczyków - którym w ogóle nie było dane poznać Chrystusa i Jego nauk. Skoro Bóg jest stworzycielem wszystkich ludzi, to dlaczego miałby pominąć ludność zamieszkałą na tamtych obszarach - pytano :?: Do tego jeszcze porównywano liczbę ludności Chin z Izraelem :mrgreen: co było już nokautem.

Należy też zaznaczyć, że przykładowy człowiek prehistoryczny nie mógł wiedzieć o tym, że jego religia to deizm. Deizm z końcówką - izm oznacza, że jest to jakiś prąd filozoficzny. Natomiast Deus oznacza z łac. tylko Boga. To co tych ludzi doświadczało i dawało im zrozumienie można nazwać DEUS.

Jeśli chodzi o deizm chrześcijański to nic tak specjalnie do niego nie mam, poza tym, że ich optymistyczna wersja jakoby Jezus był posłany przez Boga jako prorok natury, nie do końca mnie przekonuje. Chodzi o to, że są mizerne powody, aby przypuszczać, że sam Jezus tak o sobie myślał.
On raczej czuł się Bożym posłańcem na czasy ostateczne dla narodu żydowskiego.
Niechętnie ''uzdrawiał'' innych poza swoimi, bo przecież został ''posłany'' do zaginionych owiec Izraela itp.












ata333 pisze:powiem,,Ci,, RN-ku drogi..z e ze S.T wciaz mam problem...i na dzien dzisiejszy nie potrafie go skutecznie rozwiazac... ;-)

natomiast uwazam,, ze N.T jest przekazem praw uniwersalnych..ktore i na pozioie litery...przemawiaja efektywnie do kazdego pokolenia...
Ja natomiast mam poważne wątpliwości czy w ogóle Bogu zależało, aby powstał NT.
Kilka przykładów;
1. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus pisał jakieś listy czy ewangelie
2. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus kazał komukolwiek spisywać swoje nauki
3. Pierwsze księgi NT. powstają dopiero 20 lat po ukrzyżowaniu Jezusa.
4. Jedna z najważniejszych ewangelii (Jana) na którą często się powołują chrześcijanie w swoich przykładach, powstała aż 60 - 70 lat po śmierci Jezusa i rzekomo jej autorem miał być jeden z Jego uczniów. Czy po tak długim czasie i w takim wieku piszącego, można wiernie odtworzyć nauki Jezusa :?: Tymczasem chrześcijanie (zwłaszcza strona protestancka) toczy spory niemal o każdą literę.


ata333 pisze:dzis jednak dysponujac coraz to wieksza wiedza..a moze raczej swiadomoscia naszej nieiwedzy.. ;-) powinnismy sie zdystansowac do tych zagadnien..i pozostawic je osobistym przekonaniom kazdego wierzacego...
Całkowicie się zgadzam.
ata333 pisze:a nasze dyskusje dotyczace tych spraw..powinny sie opierac nie na fundamencie agresywnego przekonywania do wlasnego widzenia tych rzeczy.. a raczej do pokazywania slusznosci ROWNIEZ wlasnych zapatrywan.. ;-)
Całkowicie się zgadzam.


ata333 pisze:tutaj podoba mi sie wlasnie deizm... :-D

(chociaz wypunktowales go chyba troche niefortunnie..:))
Wypunktowanie było na podstawie mojej subiektywnej oceny.
Które punkty należałoby bezwzględnie odrzucić :?: :-) A, które ostatecznie mogłyby pozostać. :?:


ata333 pisze:no wlasnie..ale deizm odrzuca N.T jako slowo Boga .. ;-)
Deizm chrześcijański nie odrzuca, tylko jedynie trakuje wybiórczo.
Deizm niechrześcijański też NT się nie brzydzi :-) , ale nie uważa go za nieomylne, podyktowane słowo Boże.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

KobietaZMagdali pisze: Chyba sobie wyznanie muszę zmienić... :mrgreen:
No tak.
Kościół katolicki to nie pasuje, bo za długą ma nazwę :-)
Znam jedno 5 literowe wyznanie na literę ''D'' i w dodatku pozbawione fanatyzmu. :-D
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

RN pisze:Znam jedno 5 literowe wyznanie na literę ''D'' i w dodatku pozbawione fanatyzmu. :-D
No, ale jak ja podobno jestem fanatyczką, słyszałam to już od dwóch osób :mrgreen: No to kiedys trzeba się przyznać przed samą sobą :mrgreen: taki comming out wyznaniowy. :mrgreen:
RN pisze:Ogólnie słowem cud, operuje się ostrożnie, aby nie popaść w niekonsekwencje, ale i tak się wydaje, że trochę to popadanie następuje ;-)
Trudno bowiem powiedzieć, czy w obszarze osobistych doświadczeń, co do których jestem przekonany, że nie były one dziełem przypadku. lecz celową ingerencją Siły Wyższej, takie stany można nazwać prawem natury, czy jednak cudem. :?:
Ostrożnie na pewno. Ale czy koniecznie musimy stawiać granicę czy to Siły wyższe czy natura. to raczej subiektywne wrażenie. Zresztą cud uzdrowienia może polegać na tym, że np. zaczną się regenerowć/rozmnażać pewne komóki w wyniku czego odzyskuje się wzrok lub zaczyna chodzić. to natura czy siła wyższa? może nie należy bać się tego słowa tylko zdać na intuicję?
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

Awatar użytkownika
Parmenides
Posty: 2011
Rejestracja: 10 sie 2011, 14:53
Kontakt:

Post autor: Parmenides »

RN pisze:Ja natomiast mam poważne wątpliwości czy w ogóle Bogu zależało, aby powstał NT.
Sądzę, że to wyjątkowo interesująca kwestia i warto ją szerzej przedyskutować.
1. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus pisał jakieś listy czy ewangelie
2. Nie ma żadnych dowodów, aby Jezus kazał komukolwiek spisywać swoje nauki
3. Pierwsze księgi NT. powstają dopiero 20 lat po ukrzyżowaniu Jezusa.
4. Jedna z najważniejszych ewangelii (Jana) na którą często się powołują chrześcijanie w swoich przykładach, powstała aż 60 - 70 lat po śmierci Jezusa i rzekomo jej autorem miał być jeden z Jego uczniów. Czy po tak długim czasie i w takim wieku piszącego, można wiernie odtworzyć nauki Jezusa :?: Tymczasem chrześcijanie (zwłaszcza strona protestancka) toczy spory niemal o każdą literę.
1. Nic na to nie wskazuje. właściwie można być pewnym, że nie pisał (wyjątek: palcem po piasku)
2. Nie ma.
3 i 4. Tu istnieje cała literatura, która to omawia.

Na początek można się zastanowić jaka jest (najważniejsza/pierwotna/dodatkowa) rola słowa (wg niektórych, naukowych źródeł zupełnie inna, niż się powszechnie uznaje).
Można przywołać Platona i jego stwierdzenie o istnieniu innej mowy, jego rozważania o powstaniu i znaczeniu pisma oraz formę jego dialogów.
Czy Jezus rozumiał słowo i pismo tak samo jak my czyli inaczej mówiąc, czy Słowo mówione i Słowo pisane było tym samym?
Gotama Buddha też nie napisał żadnych pism, jego słowa spisywali z pamięci uczniowie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pozostałe wyznania i ruchy niechrześcijańskie”