KobietaZMagdali pisze:RN, Bardzo wykluczająca ta lista

a przecież miało być otwarcie...
Które punkty są dla Ciebie, nie do zaakceptowania
Domyślam się, że zdegradowany Jezus, ale co jeszcze
Te punkty są co prawda orientacyjne, ale jednak charakterystyczne dla znacznej większości tej grupy. Wszyscy na pewno tak nie myślą.
Najprostsza definicja deizmu jest taka, jak z jej nazwy wynika.
Deus = z łac. Bóg. Czyli wiara w Boga, którego poznaje się za pomocą własnego rozumu i doświadczeń.
To, że deiści wyżej cenią religię naturalną od objawionej, nie wynika z ich ''urzędowego'' statutu, tylko jest konsekwencją powyższego.
Na tym ''fundamencie'' rodzą się różne pomysły, zapatrywania i z pewnością są osoby wśród chrzescijańskich deistów, którzy wierzą w biblijne cuda

chociaż to nie jest charakterystyczne dla tego środowiska i tacy stanowią mniejszość. Słyszałem o takich.
Poza tym, z tych punktów wcale nie wynika ułomność deistów

lecz z jednej strony wielka pokora, bo nie obiecują rzeczy, których żadna ludzka instytucja nie może zapewnić ( odpuszczanie grzechów, zbawienie itp). Z drugiej zaś strony, deizm ma to do siebie, że stawia na indywidualność i przez to daje jednostce
wolność.
Jest to możliwe dzięki założeniu, że Bóg objawia się ( komunikuje ) przede wszystkim indywidualnie z człowiekiem i zapewne dla każdego ma inny ''program'', inne pouczenie itd.
Moje przeżycia (objawienia) nie dotyczą Ciebie i na odwrót. Chociaż zakłada się, że dany człowiek może stać się instrumentem w ręku Boga, aby coś udowodnić drugiej, trzeciej osobie. W związku z takim założeniem, nie wolno wszystkich ludzi brać pod wspólny mianownik, bo możemy krzywdzić. Krzywdzić, bo zmuszamy do jedynie słusznych postaw, a tymczasem każdy może mieć swoją ''drogę''.Jedyne co ma umownie obowiązywać wszystkich, to przestrzegania'' złotej reguły''.
Poglad jakoby jeden człowiek dostał objawienie dla całej ludzkości jest przez deistów odrzucony.
Dla tego też deizm nie wierzy w
religie objawioną w konkretnym czasie, przez jakiegoś proroka i w jednym miejscu i na dodatek dla wybranego narodu. Pomysł z wybranym narodem jest już zdecydowanie odrzucony, bo nie mieści się to w ramach sprawiedliwości Bożej.
Natomiast to, że każdy indywidualnie może być pouczony, strofowany itp. przez Boga i nie zależy to od duchowych pośredników, mesjaszy, kosciołów i ciort wie co jeszcze

nazwane zostało
religią naturalną, bo w naturalny sposób jest dostępna dla każdego bez pośredników o których wspomniałem wyżej. W ramach deistycznie rozumianej religii naturalnej jest też poznawanie świata i jego praw, przez obserwację, naukę i na wszelkie mozliwe sposoby, które jednak wtedy są do zaakceptowania, kiedy są zgodne z rozumem.
Jeśli są jakieś wątpliwości, temat zostaje odstawiony.
Deizm jest jeszcze pod tym wzgledem charakterystyczny, że nie '' trawi'' tajemnic w religii.
John Toland pisał w swojej książce ''Chrześcijaństwo bez tajemnic'', że jest nie do pomyślenia, żeby stwórca, który po raz pierwszy przemawia o czymś do swojego stworzenia, mówił o tym w tajemniczy niezrozumiały sposób.
Pierwsi deisci byli w sumie chrześcijanami, tylko chcieli to chrześcijaństwo ''zracjonalizować''
Różnie to im wychodziło, bo i w różny sposób za to się zabierali.
Dla
Matthewa Tindala chrześcijaństwo jest stare jak stworzenie swiata
Jezus był deistą, który nauczał religii naturalnej, a Jego celem ziemskiej przygody było odwięść żydów od błędów i zabobonów, w które popadli.
Poza tym Jezusa nawet nazywał zbawicielem.
Morgan nie mógł patrzeć na ST. i chyba z nich wszystkich był jego najbardziej zajadłym przeciwnikiem.
John Toland i inni akceptowali Biblię( NT.), ale po oczysczeniu ze zjawisk nadprzyrodzonych i tajemniczych.
Zaś co myślał
Thomas Paine możesz przeczytać u mnie na stopce
Z tymi pomysłami na chrześcijanstwo, można się zgadzać lub nie. Pewne jest jednak to, że takie coś miało miejsce w historii i tak rodził się oświeceniowy deizm.