Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta:
- Baco spadniecie?
- Ni, nie spadnę?
- Spadniecie?
- Ni?
- No mówię wam że spadniecie?
- Eeee, ni spadnę? Nie przekonawszy bacy Turysta poszedł dalej.
Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł:
- Prorok jaki, czy co?

[/center]


