na wesoło :)
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
Umiera papież. U wrót raju sw Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.
- Dobra - mówi sw Piotr - Czekaj tu, idę spytać szefa. (tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim
namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać. Po chwili wraca Jezus
zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.
- Dobra - mówi sw Piotr - Czekaj tu, idę spytać szefa. (tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim
namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać. Po chwili wraca Jezus
zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
Jadą w pociągu Żyd i młody wikary. Siedzą vis-a-vis siebie.
Raptem Żyd pyta:
- Jak ksiądz awansuje, to kim zostanie?
- Mogę zostać proboszczem - odpowiada wikary
- A później? - pyta Żyd
- Później mogę zostać kanonikiem.
- A jeszcze później - Jeszcze później mogę zostać prałatem
- A dalej co? - Dalej, gdybym miał wybitne zasługi, to mogę zostać biskupem
- Można jeszcze więcej?
- Tak, można. Z woli Ojca Świętego mógłbym zostać kardynałem
- Ten wasz Ojciec Święty to papież, czy dobrze gadam? On całym waszym Kościołem
rządzi, co?
- Tak, całym
- To dopiero byłby awans proszę księdza! No bo jeszcze wyżej...
Wikary kręci głową: - Wyżej już nie można. Przecież nie mogę zostać Panem
Bogiem.
A na to Żyd:
- Dlaczego nie? Jednemu z naszych się udało!
Raptem Żyd pyta:
- Jak ksiądz awansuje, to kim zostanie?
- Mogę zostać proboszczem - odpowiada wikary
- A później? - pyta Żyd
- Później mogę zostać kanonikiem.
- A jeszcze później - Jeszcze później mogę zostać prałatem
- A dalej co? - Dalej, gdybym miał wybitne zasługi, to mogę zostać biskupem
- Można jeszcze więcej?
- Tak, można. Z woli Ojca Świętego mógłbym zostać kardynałem
- Ten wasz Ojciec Święty to papież, czy dobrze gadam? On całym waszym Kościołem
rządzi, co?
- Tak, całym
- To dopiero byłby awans proszę księdza! No bo jeszcze wyżej...
Wikary kręci głową: - Wyżej już nie można. Przecież nie mogę zostać Panem
Bogiem.
A na to Żyd:
- Dlaczego nie? Jednemu z naszych się udało!
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia
i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa!
Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym
zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś
czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację
drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą
Weronikę!
i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa!
Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym
zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś
czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację
drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą
Weronikę!
-
Paulina_____
- Posty: 122
- Rejestracja: 26 lip 2006, 2:25
- Lokalizacja: Warszawa
Pewnego razu Bóg chciał zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał więc
sprowadzić telewizor, włączył - akurat kobieta rodziła. Męczy się ona
okrutnie, krzyczy, więc Bóg pyta aniołów:
- Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu..." - odpowiada któryś z
aniołów.
- Tak? No... tego... ja tak żartowałem...
Przełącza kanał - górnicy. Zharowani, spoceni, walą kilofami. Bóg znowu pyta:
- A to co to jest? Oni musza się tak męczyć?
- Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałeś, powiedziałeś..." - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to
takie żarty były, ja żartowałem...
Przełącza, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, od zewnątrz i
wewnątrz, przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów -
dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp, itd. Bóg się uśmiecha
promieniście:
- O, to mi się podoba! A co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
sprowadzić telewizor, włączył - akurat kobieta rodziła. Męczy się ona
okrutnie, krzyczy, więc Bóg pyta aniołów:
- Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu..." - odpowiada któryś z
aniołów.
- Tak? No... tego... ja tak żartowałem...
Przełącza kanał - górnicy. Zharowani, spoceni, walą kilofami. Bóg znowu pyta:
- A to co to jest? Oni musza się tak męczyć?
- Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałeś, powiedziałeś..." - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to
takie żarty były, ja żartowałem...
Przełącza, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, od zewnątrz i
wewnątrz, przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów -
dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp, itd. Bóg się uśmiecha
promieniście:
- O, to mi się podoba! A co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
-
CZEK0LADA
-
CZEK0LADA
-
CZEK0LADA
-
CZEK0LADA
-
CZEK0LADA
- Miriam
- Posty: 2211
- Rejestracja: 26 lip 2006, 16:15
Podczas lekcji pani zadaje dzieciom pytanie:
- Dzieci, skąd się bierze prąd, kto odpowie?
- Wszystkie dzieci milczą.
- Nagle zgłasza się Jasio i mówi: Z piekła.
- Jak to z piekła, pyta pani.
- No tak, odpowiada Jasio. Bo gdy tylko u nas w domu nie ma prądu,
mama zaraz mówi: Już te diabły ten prąd wyłączyli.
- Dzieci, skąd się bierze prąd, kto odpowie?
- Wszystkie dzieci milczą.
- Nagle zgłasza się Jasio i mówi: Z piekła.
- Jak to z piekła, pyta pani.
- No tak, odpowiada Jasio. Bo gdy tylko u nas w domu nie ma prądu,
mama zaraz mówi: Już te diabły ten prąd wyłączyli.


