Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Od Księgi Rodzaju do Apokalipsy, informacje o datach i miejscach powstania poszczególnych ksiąg i ich autorach

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Luba
Posty: 1494
Rejestracja: 18 mar 2017, 20:48

Post autor: Luba »

Listek pisze:
Rz 6:18 dos "i po uwolnieniu od grzechu, staliście się niewolnikami sprawiedliwości."

Czyli z deszczu pod rynne :-D

Faryzejskie nauki, prowadzace na manowce :-(


A co z Prawda, ktora daje wolnosc, Listku ?

Nie chcialbys wreszcie uwolnic sie z niewoli prawa, przez ktore poznajesz tylko ...grzech...?

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

Listek pisze: Ez 33:18 bgn "Kiedy sprawiedliwy odwraca się od swej sprawiedliwości oraz dopuszcza się bezprawia – wskutek tego musi on zginąć!"
To fakt.
Prawo Boże są wieczne i święte.
Bóg jest miłością i prawem Boga jest - byśmy my również trwali w miłości.
To jest prawda, którą dał nam Jezus Chrystus.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Luba,
dziękuję za Twój post, jest świetny. Bardzo dobre przemyślenia. Odniosę się do tego z przyjemnością, ale nie dzisiaj, bo mam na to za mało czasu, i nie chciałbym potraktować tego tekstu pobieżnie. :-D

Efroni,
zauważyłem, że polubiłeś słowo "demagogia". Na obnażanie i zwalczanie demagogi jest bardzo prosta recepta - rzetelna argumentacja. Natomiast, przeciwstawianie się demagogii, demagogią o większym kalibrze, prowadzi do kabaretu.
W kwestii mojego talentu. Jestem inteligentny, nawet bardzo. Tak wyposażył mnie Bóg. Ja ten talent wykorzystuję zgodnie z moją najlepszą wiarą i przekonaniami, czyli nie zakopałem go. Mój talent, mogę zagospodarować tylko ja i naprawdę jest mi przykro, że tak wiele osób sugeruje inne jego wykorzystanie. Myślę, że każdy coś dostał i powinien się zając swoim talentem, nie moim.
Z dualizmem jest tak, jak napisałem. Wygrzebałeś jakąś szczególną formę dualizmu religijnego. Formuła dualizmu religijnego jest w środowiskach chrześcijańskich nieznana.
Tutaj dominuje koncepcja jednego Boga, nawet w trynitarianizmie. Natomiast to, co Ty napisałeś, to jest najczystsza forma dualizmu poznawczego, oparta na rozumieniu świata jako zestawienia przeciwieństw. Ja założyłem kiedyś tutaj temat o dualizmie, ale nie było klimatu do dyskusji o tym temacie. Ja nie akceptuję dualizmu w przestrzeni duchowej, czyli m. in. tej, która dotyczy poznawania Boga. Dlaczego? Ponieważ ten rodzaj rozumowania prowadzi nieodwołalnie do obciążenia Boga autorstwem zła, czy jak sam napisałeś, kłamstwa. Bo niech do Ciebie dotrze, że owo Twoje zdanie o prawdzie i kłamstwie, nieodwołalnie implikuje, że Bóg jest twórcą zarówno prawdy, jak i kłamstwa. I to, że tego dosłownie nie napisałeś, nic nie znaczy.
Potem piszesz coś o wektorach, wychodząc od założenia, że dzień i noc to jedna doba. Otóż doba, to jest czas jednego obrotu ziemi dookoła osi. I przeważnie jest to dopełnienie się dnia i nocy. Jednak, gdybyś mieszkał na Lofotach, doba wcale nie składałaby się z dnia i nocy, ponieważ część dób składa się tam wyłącznie z dnia, lub wyłącznie z nocy. Zatem założenie o tym, jakoby dzień i noc tworzyły dobę, nie jest prawdą uniwersalną i nie da się z tego wnioskować o zależnościach pomiędzy dniem i nocą. Co dalej? Ciemność jest pojęciem umownym. Tak naprawdę nie istnieje. Ciemność to niedobór lub brak światła. Skoro ciemność nie istnieje, to jaki sens ma pisanie, że Bóg stworzył ciemność, jako przeciwieństwo światłości? Dlatego Bóg nie postawił ciemności naprzeciw światłu, dnia naprzeciw nocy, ani kłamstwa naprzeciw prawdzie. Bóg jest tylko źródłem prawdy i światła.
Naprzeciw dobra Bóg postawił życie (czytamy o tym jednoznacznie w pismach). Dlatego zakazał człowiekowi poznawania dobra. Dobro jest źródłem życia, tylko i wyłącznie, kiedy znamy je doskonale i wypełniamy bez uchybień. Kiedy człowiek zaczął podążać droga poznania dobra, doświadczał tylko porażek (Abel i Kain), dlatego stworzył prawo (Lamech), aby zunifikować rozumienie dobra. Dobro, to jest taki porządek, w którym wszystkie słabe ogniwa są eliminowane poprzez śmierć. Dlatego naprzeciw życia nie znajduje się się śmierć, tylko dobro wyrażane prawem. Natomiast siłą prawa jest rzeczywiście śmierć.(1 Kor 15,55: Śmierci, gdzież twój triumf? Gdzie twe żądło?" Bo żądłem śmierci jest grzech, a jego siłą jest Prawo. SŻ)
Drzewo Życia, to metafora porządku, który jest dla człowieka źródłem życia. Tą metaforę rozwinął Jezus, objawiając siebie, jako życie. To życie jest zawarte w prawdzie, czyli nauce Jezusa. Zatem Bóg uporządkował rzeczywistość w taki sposób, że drogowskazem do życia jest prawda, drogowskazem do dobra jest prawo. Czyli alternatywą dla życia jest dobro, zaś alternatywą dla prawa jest prawda.
Piszesz:
Spodobało się Wyższej Mądrości tak urządzić ten świat by postawić kłamstwo naprzeciw prawdy...

Dobry Bóg uczynił wszystko dobrym , bardzo dobrym
Czy nie widzisz, że te dwa zdania się wzajemnie wykluczają? Jeśli wszystko było dobre, to co tam robi kłamstwo?

Na zakończenie fragment dotyczący istoty życia wiecznego A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.
Efroni, czy Ty rozumiesz, że objawienie jedynego, prawdziwego Boga pochodzi od Jezusa i tylko od Jezusa? To znaczy, że owo objawienie nie pochodzi od Mojżesza i proroków.

efroni
Posty: 2552
Rejestracja: 11 kwie 2013, 8:15

Post autor: efroni »

Luba pisze:Niestety, efroni, nie nadazasz za tokiem rozumowania RM.

Brak ci tez odwagi, aby to przyznac.
Niestety , Luba , albo "po łebkach" czytasz to co tu piszę albo brak ci odwagi by to przyznać .
Nie raz i nie dwa pisałem, że jestem tym kim jestem i nie mam ani aspiracji, ani talentu by być pouczaczem (nauczycielem ) innych .
A ponieważ bardzo chcę [bardzo] osiągnąć to co jest celem i sensem mego życia, to tym samym jestem zmuszony pobierać nauki od nauczyciela .
Nie ma dla mnie innej drogi .
I trzeba być durniem do kwadratu , pozbawionym i rozumu i podstawowego instynktu życia by w ciemno , bez sprawdzania , łykać nauki pouczacza
[ kimkolwiek by on nie był i jakiekolwiek tytuły by on sobie nie nadał ]
Nie widzę żadnego powodu by RM wyłączyć z tej reguły . Bo niby dlaczego ?
Dlatego, że sam o sobie mówi, że swoje przemyślenia opiera na wewnętrznym przekonaniu, które [wg. niego] pochodzą od Ducha Prawdy ?
Luba pisze:To nie RM, lecz ty piszesz i faworyzujesz klamstwa i ich autorow...byc moze dlatego, ze nie ogarniasz swoim umyslem poziomow, w ktorych RM porusza sie tak swobodnie, majac do dyspozycji wolny umysl.

O tobie tego nie mozna powiedziec. Twoje myslenie ograniczone jest religia do tego stopnia, ze dzielisz swiat na dobry i zly, zarzucajac RM demagogie i brak biblijnej argumentacji
Wszystko mogę i wszystko mi wolno , ale nie odważyłbym się wejść na poziomy bałwochwalstwa [ unitarianizm (wiara w jednego Boga) jest błędem] w których RM porusza się tak swobodnie

Piszesz ogólnikami ,że faworyzuję kłamstwa i ich autorów a ponieważ nie podajesz ani przykładów faworyzowania kłamstwa , ani źródła, to posługujesz się takimi samymi "argumentami" jak RM [demagogia] .
Nie dzielę świat na dobry i na zły , to kolejne Twoje błędne założenie mające uzasadnić Twoje równie błędne wnioski, jakoby moje myślenie było ograniczone religią .
Luba pisze:Tymczasem sam nieswiadomie przytaczasz wers, ktory RM przytaczal wielokrotnie na poparcie PRAWDY, ze "wszystko, co stworzyl Bog, bylo dobre"....

RM przytacza jednak kolejny wers, w ktorym Bog poucza czlowieka, aby nie zrywal owocu z drzewa poznania dobra i zla, natomiast ty ten wers pomijasz, twierdzac za religijnymi pouczaczami, ze sposobem na zlo jest przezwyciezanie go dobrem...

Czy zapomniales, ze Bog powiedzial wyraznie, czym grozi poznanie dobra (i zla)...?

Kazda proba poznania dobra jest rownoznaczne z poznaniem zla...I zawsze grozi smiercia, niezaleznie od twojej dualnej wiary, efroni....
Kolejne błędne założenie . W pełni świadomie przytaczam wers, że wszystko co uczynił Bóg jest dobre ,a nawet bardzo dobre .
Nie zapomniałem co Bóg powiedział wyraznie, czym grozi poznanie dobra (i zla)
A Ty pamiętasz o wolnej woli i, że dzięki wolnej woli ma Człowiek (Adam) wybór ?
I dzięki temu wszystko może i wszystko mu wolno , oczywiście w granicach wyboru ?
Dlaczego miałby nie sięgnąć po zakazany owoc skoro ma wolny umysł , wolną wolę , wybór i możne wejść na zakazane poziomy poznania ?

Dlaczego mając jeszcze wolny od uprzedzeń religijnych umysł , wolną wolę , wybór nie może wejść na zakazane poziomy poznania ? Kto mu zabroni ? Bóg?
Okazuje się ,że nawet Bóg nie mógł [chyba, że siłą] , mu tego zabronić .
Dzięki temu i RM może teraz wchodzić w rejony zakazane i swobodnie się tam poruszać .
Kto mu zabroni ? Bóg ? Zakaz Boży ? Nie . To jest jego suwerenny wybór .

Człowiek (Adam) wybrał drogę poznania Dobra po przez doświadczanie zła i śmierci .
To był wolny i suwerenny wybór Człowieka (Adama) , mimo zakazu .

Bóg stworzył człowieka dobrym , na swój obraz i podobieństwo [jeno Bóg jest dobry] , obdarzonym wolną wolą [wyborem]
i to Człowiek [mimo zakazu]dokonał [ i dokonuje] wyboru i wkroczył da drogę poznania Dobra po przez poznawanie , doświadczanie zła i śmierci .
To stworzenie Boże, stworzone jako dobre, uruchomiło proces zła i nikt inny tylko ono a wszystko to dzięki wolnej woli [wolności do dokonania wyboru].
Bóg , w takiej sytuacji, może jedynie udzielać dobrych rad , pouczeń , wskazówek , nauk i nic więcej .

A człowiek , podobnie jak dziecko ignoruje dobre rady ojca , ignoruje dobre rady dobrego Boga, bo wie lepiej co jest dla niego dobre a co złe .
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają

Awatar użytkownika
Listek
Posty: 7838
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Listek »

efroni pisze:A człowiek , podobnie jak dziecko ignoruje dobre rady ojca , ignoruje dobre rady dobrego Boga, bo wie lepiej co jest dla niego dobre a co złe .
Tyle,ze tylko do pewnego czasu człowiek ignoruje dobre rady.
Gdy prawie wszystko się wali,wtedy człowiek woła :
Boże dopomóż !
Pragnę służyć sprawiedliwości,którą wyłożyłeś przez proroków, a w ostatnim czasie przez Swego Syna Jehoszuę.
Tylko na drodze Mesjasza Sprawiedliwego mam szansę powrócić do domu Ojca i cieszyć się życiem w błogosławieństwie.

Bunt przeciw przykazaniom Bożym doprowadza do nałogów,cudzołóstwa,bałwochwalstwa,kradzieży, do zabójstw,czarów,oszustw i wszelkiego bezprawia.

Nowo narodzony człowiek z ochotą wypełnia przykazania swego Boga ,a buntownik wykręca się na wszystkie strony,byle nie być posłusznym.



Izajasz 28,10 pec Bo w ludziach nigdy nie zanika skłonność do przeciwstawiania się każdemu przykazaniu Boga; wynajdują zawsze fałszywy wzorzec przeciw prawdziwemu.
Ostatnio zmieniony 07 maja 2019, 14:35 przez Listek, łącznie zmieniany 1 raz.
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Kilka refleksji na temat Unitarianizmu.
Unitarianizm opiera się całkowicie na fundamencie ST, z wyłączeniem dwóch pierwszych rozdziałów Genesis. Kluczowym wersetem, na którym bazuje jest Pwt 6,4: Słuchaj, Izraelu! PAN, nasz Bóg, PAN jest jeden. ubg. Do NT odnosi się fragmentarycznie, z bardzo silną tendencją przeinterpretowywania dosłownie wszystkiego. Bo Unitarianizm nie może dopuścić boskości Jezusa, jego równorzędności z Ojcem. Unitarianizm nie udziela i nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie: jaka była/jest natura Jezusa. Dlaczego Unitarianie pomijają dwa pierwsze rozdziały Genesis? Ponieważ tam jest trzykrotnie użyte słowo "ehad" i ani razu w znaczeniu "jeden", "ściśle jeden". A właśnie kurczowe trzymanie się argumentu, że "ehad" znaczy "jeden", stanowi istotę Unitarianizmu. 100% wystąpień słowa "ehad" przed zbłądzeniem, nie oznacza "jeden", "ściśle jeden". Dopiero po zbłądzeniu, "ehad" zaczyna znaczyć "jeden".
Zatem
Rodz. 1,5: ...I nastał wieczór i poranek, dzień pierwszy. Nie da się tego fragmentu przetłumaczyć jako "dzień jeden", ponieważ autor numeruje kolejne dni i nazwanie dnia pierwszego - jednym jest pozbawione jakiejkolwiek logiki.
Rodz. 1,9: Potem Bóg powiedział: Niech się zbiorą w jednym miejscu wody, które są pod niebem, i niech się ukaże sucha powierzchnia. I tak się stało.. Wód nie da się skupić w jednym miejscu, tym bardziej, że woda występuje w trzech postaciach skupienia. Zatem tutaj "ehad" zostało użyte w znaczeniu "ciążenia czegoś do jednego punktu". Uważam, że ten fragment należy rozumieć, jako poddanie wody ciążeniu grawitacyjnemu, które wymusza ciążenie materii w stronę jądra. Stąd "ehad" jest tutaj użyte w znaczeniu "skupienia czegoś na określonym punkcie".
Wreszcie najciekawsze użycie "ehad":
Rodz. 2,24: Dlatego opuści mężczyzna swojego ojca i swoją matkę i połączy się ze swoją żoną, i będą jednym ciałem. Tutaj "ehad" jest użyte w znaczeniu jedności dwóch niezależnych istot - mężczyzny i kobiety, jedności tak bliskiej, że określonej jako jedno ciało. Oczywiście tutaj każdemu uważnemu, natychmiast przypominają się słowa Jezusa, o jego całkowitej jedności z Ojcem oraz słowa mówiące, że związek mężczyzny i kobiety jest obrazem Boga.
Syntezując powyższe do Pwt 6,4 otrzymamy:
Słuchaj Izraelu, Bóg twój jest pierwszy, Bóg twój jest centralnym punktem, który skupia twoje myśli i uczucia, Bóg twój jest jednością, łączącą wszystkich ze sobą w jedno.
Niestety, niewiele osób rozumie w taki sposób Pwt 6,4 , a już Unitarianie na pewno nie.
To kilka najważniejszych argumentów, które stawiają mnie na określonej pozycji względem Unitarianizmu. Zatem nie chodzi tu o moją oryginalność, czy ekstrawagancję, ale o szanowanie fundamentalnych treści zawartych w pismach.

wuka
Posty: 9805
Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40

Post autor: wuka »

Listek pisze: Bunt przeciw przykazaniom Bożym doprowadza do nałogów,cudzołóstwa,bałwochwalstwa,kradzieży, do zabójstw,czarów,oszustw i wszelkiego bezprawia.

Nowo narodzony człowiek z ochotą wypełnia przykazania swego Boga ,a buntownik wykręca się na wszystkie strony,byle nie być posłusznym.

bo w człowieku nigdy nie zanika skłonność do przeciwstawiania się każdemu przykazaniu Boga , i tworzenia wzorca przeciwnego Bożemu.
No właśnie tego nie rozumiem. Czy uważacie, że np.ateista MUSI mieć takie cechy i upadłości, jakie tu wymieniłeś? Jeden - bałwochwalstwo na pewno nie dotyczy ludzi niewierzących, a raczej wyłącznie wierzących. Oczywiście, mam tu na myśli bałwochwalstwo religijne (a takie na przykład wytyka się katolikom - nie bez przyczyny). Co innego, jeśli rozszerzymy pojęcie bałwochwalstwa o lubienie czegokolwiek innego niż Boga i tylko Boga. Myślę, że w takim rozumieniu każdy człowiek jest bałwochwalcą, bo nikt nie jest w stanie całe życie myśleć wyłącznie o Bogu, służyć Mu 24/24 itp.
A czary? Czyż to nie nasze społeczeństwo, podobno w 98% złozone z katolików nie lubuje się w jasnowidzu Jackowskim ;-) , w horoskopach na każdy dzień, w przepowiedniach i objawieniach? Bez komentarza zostawię, bo...
Czy ludzie niewierzący lub wątpiący, albo wierzący inaczej to sami zabójcy i cudzołożnicy? No i pijacy i palacze? hmhm, na temat pijaków w naszym społeczeństwie można wiele...od hierarchów kościelnych (pasterzy owieczek i baranów) po liczne rzesze tzw.laikatu...
Kto się w naszym kraju rozwodzi, cudzołoży, bierze kościelne sluby kilka razy (opcja dla znajomych), czyż nie większość z tego 98% katolickiego społeczeństwa?
Coś wam powiem z włąsnego doświadczenia. Miałam kilkadziesiąt lat temu bardzo długi czas naprawdę bardzo ciężką sytuację życiową. W pierwszej kolejności i na długą metę, w sposób znaczący pomogli mi: zdeklarowany komunista (już niestety nie żyje, ale mam nadzieję, że jego dobroć bezinteresowna została dostrzeżona przez Najwyższego), ateiści, gej oraz inne osoby. Tylko JEDNA osoba była głęboko wierząca i żyjąca zgodnie z Bożymi prawami. Też przeszła przez niejedno piekło w życiu, ale trwa. Jest już bardzo stara (niech ci Bóg wynagrodzi Pani K.)

W świetle tego: coś tu jest nie tak z wierzącymi, teoria i wymądrzanie się na forach swoje, a życie w realu swoje. Bóg na niedzielną mszę, a potem hulaj dusza...do następnej spowiedzi :-D

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Efroni pisze:Dzięki temu i RM może teraz wchodzić w rejony zakazane i swobodnie się tam poruszać .
Kto mu zabroni ? Bóg ? Zakaz Boży ? Nie . To jest jego suwerenny wybór .
Byłem tam i wróciłem. Jak większość zostałem wychowany w religii. Moja moralność była kształtowana w stronę rozróżniania pomiędzy dobrem i złem. Tak było do dnia, kiedy zrozumiałem, że dobro to prawdziwy labirynt, czyli taki, który prowadzi donikąd, i z którego jest bardzo trudno się wydostać. Myślenie człowieka, indoktrynowane od niemowlęctwa, zostaje zaprogramowane niemal trwale. Dorosły człowiek, tak zsocjalizowany, porusza się w środowisku ludzi o tej samej mentalności i w zasadzie nie ma żadnych szans na wydostanie się z matrixa. Jeśli myśli, to odkrywa, że porusza się w ,środowisku, w którym kłamstwo bywa uczciwsze niż prawda, sprawiedliwość bywa niemoralna, moralność nie jest zawsze jednakowa ale relatywna. I wcale nie chodzi o patologię i tzw. grzech. Tak działa świat zbudowany na paradygmacie dobra i marzeniach o umiejętności rozróżniania dobra od zła.
Dwa przykłady:
- żona zabija swojego męża, bo była maltretowana wraz z dziećmi i bezsilna wobec oprawcy. Znikąd pomocy, bo rzecz dzieje się na zadupiu. Zrobiła dobrze czy źle? Czy należy ją pochwalić, czy ukarać?
- mąż zdradził żonę. Doszło do separacji. Okazało się, że to było białe małżeństwo, białe za sprawą postawy żony. Nie chciała współżyć, nie chciała mieć dzieci. Ponieważ byli osobami wierzącymi, rozwód nie wchodził w rachubę. Czy małżonek postąpił dobrze, czy źle? Czy współżyjąc z inną kobietą zdradził żonę, czy też jej nie zdradził?
Przekonanie, że człowiek kiedykolwiek posiądzie zdolność do rozróżniania pomiędzy dobrem i złem, to mrzonki ludzi o bardzo prostym myśleniu. Prawo, czyli ujednolicony, odgórnie narzucony porządek rozgraniczenia dobra od zła, nieustannie się rozrasta. A jakie proste było pierwsze prawo, czyli to, które ogłosił Lamech. Prawo Mojżeszowe też było stosunkowo proste. Teraz prawo to niezliczona ilość przepisów. To obrazuje labirynt, który powstaje, kiedy ludzie z uporem podążają drogą poznawania dobra. Są też ludzie, którzy łączą prawo z wiarą i z maniakalnym zaparciem zwiastują, jakoby rozwiązaniem wszystkich problemów, było przestrzeganie jakiegoś domniemywanego prawa bożego. Nie rozumieją kilku spraw;
- kilka tysięcy lat przestrzegania prawa religijnego , nie posunęło rozwoju moralnego ludzkości ani o krok do przodu
- prawa religijne są przyczyną największych hekatomb w dziejach
- pierwszy zakaz Boga dotyczy unikania poznawania dobra, co implikuje zakaz tworzenia praw.
Byłem tam i wróciłem. Z labiryntu wyprowadził mnie Jezus i jego nauka, która jest prawdą od Boga. Jedyny prawdziwy wybór, jaki ma człowiek, to wybór pomiędzy Drzewem Życia, a Drzewem Poznania Dobra. Inne wybory są jedynie złudzeniem. Zaś najmądrzejsze słowa w pismach, to jest zdanie wypowiedziane przez Boga: Możesz spożywać z każdego drzewa ogrodu; ale z drzewa Poznania Dobrego i Złego nie będziesz z niego spożywał; bo gdy z niego spożyjesz, wydany śmierci umrzesz. nbg

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Ciekawym tematem jest zbawienie. W popularnym rozumieniu, zbawienie jest traktowane jako "pójście do nieba", cokolwiek to znaczy. Religijni ludzie zapracowują sobie na to zbawienie, aby po fizycznej śmierci trafić do owego nieba. Wiedzą, że nie zabiorą z sobą rzeczy fizycznych. Zatem co zabiorą do nieba? Być może świadomość, tą, którą wypracowali w swoich umysłach tutaj, w czasie fizycznej egzystencji. Jaka to będzie świadomość? Na pewno przekonanie, że moja religia jest najmojsza. Zaraz potem dystans, niechęć, być może nienawiść do innych religii, czyli do heretyków i zwodzicieli. Poza tym, umiłowanie dóbr materialnych, wynikające z koncentracji myślenia i fizycznego zaangażowania na dorabianiu się, na posiadaniu. Z pewnością każdy zapamięta parę pobożnych piosenek, modlitw, wyuczonych pobożnych zachowań połączonych z religijnym slangiem.
Co będą w niebie robić ludzie z ta świadomością, którą z takim pietyzmem pielęgnują tutaj na ziemi? Niektórzy już wpadli na to, że religijna perspektywa nieba to okropne nudy połączone z niekończącym się celebrowaniem mszy, czy też innego rodzaju nabożeństw. A jeśli perspektywa owego nieba jest zupełnie inna, niż religijne wyobrażenia, to co tam będą robić ludzie z tą świadomością, którą ze sobą zabierają?

Jezus powiedział do łotra: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju
W raju, czyli gdzie? Czy chodzi o owo bycie zbawionym w niebie?
Raj, Eden, ogród boży - miejsce, w którym Bóg pozostawał w bliskości i przyjaźni z człowiekiem. Miejsce, w którym człowieka od Boga nie oddzielały żadne bariery, w tym bariera najpotężniejsza - myślenie. To miejsce człowiek utracił z powodu zbłądzenia. Zbłądzenia, czyli wyboru takiego rodzaju myślenia (opartego na dążeniu do dobra), które oddzieliło ludzi od Boga, zniekształciło w percepcji człowieka prawdziwy wizerunek Boga, czyli Boga Ojca. Błąd wykształtował w percepcji ludzi Boga znanego jako JHWH. Dopiero Jezus objawił Boga prawdziwego, Boga Ojca. Pierwsze zbłądzenie wygenerowało w historii ludzi mnóstwo porażek, bo tak jest specyfika wyborów opartych na poszukiwaniu dobra. Te porażki są kolokwialnie nazywane grzechami, a prawo umożliwia religijnym ludziom dokonywanie wyborów.
Ale czym jest zbawienie? Zbawienie tu i teraz?
W sensie najbardziej ogólnym i powierzchownym, zbawienie to zdolność odwrócenia skutków owego pierwszego zbłądzenia, które zapoczątkowało lawinę porażek. Czyli istotą zbawienia jest przemiana myślenia. Odrzucenie myślenia uwarunkowanego poznawaniem dobra, czyli myślenia opartego na prawie i uczenie się myślenia, które ma swoje źródło w Drzewie Życia. Świadomość i mentalność, które mają swoje źródło w Drzewie Życia, jest nie do pogodzenia, ze świadomością i mentalnością, które stały się udziałem ludzi po zbłądzeniu, czyli wynikających ze spożywania owoców z Drzewa Poznania Dobra.
Ludzie religijni dążą do osiągnięcia rzeczy niemożliwej, chcą być zbawieni zachowując swoje myślenie, które ma jedyne źródło w Drzewie Poznania Dobra. Chcą być na wieki z Bogiem, pielęgnując myślenie, które oddala ich od Boga Ojca. Dążą do Boga, nie rozróżniając pomiędzy JHWH i Bogiem Ojcem.
Zbawienie to odwrócenie (zniwelowanie) zbłądzenia. Zatem u podstaw zrozumienia istoty zbawienia, jest poznanie tego, co spowodowało zbłądzenie i na czym owo zbłądzenie polegało.

Awatar użytkownika
Listek
Posty: 7838
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Listek »

Zbawienie to odwrócenie (zniwelowanie) zbłądzenia. Zatem u podstaw zrozumienia istoty zbawienia, jest poznanie tego, co spowodowało zbłądzenie i na czym owo zbłądzenie polegało.
Odwrócenie (zniwelowanie) zbłądzenia to nic innego niż wyzwolenie z grzechów.

A do wybawienia z grzechów mocą Bożą konieczny jest Zbawiciel.

Do wytropienia własnych grzechów,czy jak to nazwałeś zbłądzeń, służy święte Prawo Boże.

Rz 7:7 bgn Lecz grzechu nie zrozumiem chyba że poprzez Prawo. I także pożądania bym nie dostrzegł, jeśliby Prawo nie mówiło: Nie będziesz pożądał."
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17693
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

Listek pisze:Do wytropienia własnych grzechów,czy jak to nazwałeś zbłądzeń, służy święte Prawo Boże.
Kolejna miałkość, bo gdyby zapytać Ciebie o KTÓRE PRAWO BOŻE chodzi, to znów wklepiesz tysiąc postów tak niekonkretnych, że aż rzygać się będzie chciało.
Gdzieś ty się urodził? :roll:
Oszołomstwu mówię NIE!

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Jeremiasz napisał:
...Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż Ja byłem ich Panem - mówi Pan - lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. I już nie będą siebie nawzajem pouczać, mówiąc: Poznajcie Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich - mówi Pan - odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę.

Listku,
są sprawy proste do zrozumienia, ale dla Ciebie nieosiągalne. Pierwsze przymierze, oparte na prawie, było dane do czasu i służyło jedynie dla przygotowania Narodu Wybranego na przyjście Pomazańca. Pomazaniec objawił Boga, którego poznajemy jako Ojca i poznamy jako Matkę, oraz przekazał w imieniu Boga, Jego prawdziwy zakon, który nazywał Prawdą. Ja o tej Prawdzie piszę.
Są ludzie, w których życiu wypełniło się powyższe słowo. Duch Prawdy zapisuje prawdziwy zakon Boga (Prawdę) w ich wnętrzu i nie potrzebują pouczenia, ponieważ znają Boga Ojca i żyją w świadomości przebaczenia i zapomnienia grzechów. Ciebie to jednak nie dotyczy. Ty codziennie, z ogromną pieczołowitością, czytaj przykazania Mojżesza, żebyś pamiętał i nieustannie sobie przypominał, że nie masz cudzołożyć, kraść, mordować itd. Utrwalaj się w święceniu szabatu, nakrywaniu głowy berecikiem i spożywaniu koszernego jaja z chrzanem na śniadanie. :-D

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Podstawowy i najważniejszy wybór, jaki ma do dyspozycji człowiek, to rozróżnienie pomiędzy Drzewem Życia i Drzewem Poznania Dobra. Jednak wraz ze spożyciem owocu poznania dobra, człowiek został odseparowany od Drzewa Życia i w zasadzie zatracił świadomość jego istnienia oraz jego wartości. Cały świat wartości, celów, motywacji został zamknięty w granicach Drzewa Poznania Dobra i Zła. Percepcja ludzi została skupiona na rozróżnianiu pomiędzy dobrem i złem. Fiksacja jest tak ogromna, że ludzie zupełnie nie rozumieją, iż odróżnienie dobra od zła jest możliwe tylko przy ocenie mocno spolaryzowanych zdarzeń i okoliczności, takich jak zabójstwo, kradzież, zdrada… Natomiast w normalnym, codziennym życiu, wybory są bardzo trudne, ponieważ kontrast pomiędzy wartościami, które wybieramy lub odrzucamy jest przeważnie niewielki. Tak właśnie jest w małżeństwie i rodzinie, czy relacjach sąsiedzkich. Moje dobro jest inne niż dobro mojej żony. Dobro w rozumowaniu rodzica jest inne niż jego dziecka. Dobre rozwiązania mojego sąsiada irytują mnie. Najczęściej bywa, że jedyną możliwością wyegzekwowania mojego dobra, bywa siła. Oczywiście siła różnorodnie pojmowana, np. jako przemoc lub złośliwość. Dlatego ludzie i społeczności, także narody, kierując się subiektywnie pojmowanym dobrem, pozostają w nieustannych napięciach i konfliktach. O co kłócą się małżonkowie? O wszystko, ponieważ każdy detal, może zostać zinterpretowany jako naruszenie dobra drugiej strony.
Ten system myślenia i kształtowania mentalności, w który wszedł człowiek, spożywając owoc poznania dobra, jest oparty na paradygmatach siły, racji, hierarchii i zależności. Jak długo ludzie będą się kierować wyborami opartymi na rozróżnianiu pomiędzy dobrem i złem, prawo, konflikty i walka będą podstawowym regulatorem wszelkich interakcji.
Ten system to pułapka. Nigdy nie był przeznaczony dla synów bożych, tylko dla istot fizycznych. Ludzie zamknięci w tym porządku, wytworzyli namiastki duchowości, które są realizowane w religiach i czekają, czekają, czekają… Jakoś nie potrafią dostrzec nawet najbardziej oczywistych wniosków; wiele tysięcy lat doświadczeń i wysiłków, nie przybliżyło ludzkości nawet na krok do zrozumienia istoty dobra. Czy to nie jest najwyższy czas, aby zrozumieć, że każdy porządek oparty na rozróżnianiu pomiędzy dobrem i złem to labirynt i pułapka? Prawo i religie nie przybliżają nas do Boga nawet na centymetr.
Miłość definiowana wg nowotestamentowych wskazówek jest nieosiągalna i niedostępna w porządku opartym na rozróżnianiu pomiędzy dobrem i złem.
Ludzie żyjący tylko w cieniu Drzewa Poznania Dobra, posiadają świadomość, że jedyne przesłanie od Boga dla człowieka, to jest prawo, określane jako boże lub mojżeszowe. Tymczasem tym podstawowym przesłaniem jest prawda, a nie prawo. Prawda objawiona przez Jezusa Pomazańca. Jezus nauczał prawdy, a nie prawa. Dlatego największym wyzwaniem dla ucznia Jezusa jest wyrwanie własnego umysłu z porządku tego świata, czyli porządku określonego przez Drzewo Poznania Dobra i poprzez podążanie za Jezusem, wdrażanie umysłu w prawdę, w porządek Drzewa Życia. Bardzo dużo o tym pisałem w temacie o Pnp. Ta przemiana umysłu to metanoja – zmiana myślenia. To śmierć dla porządku tego świata, dla cielesności, czyli systemu Drzewa Poznania Dobra, a narodzenie się na nowo dla prawdy, dla porządku Drzewa Życia.
To jest ogromna przemiana.
Zanikają pytania (w relacji z bliźnim); co jest dobre?, co jest racją?
Pojawiają się nowe wyzwania; co daje życie?, w jaki sposób mogę dawać innym życie?

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

To wszystko tak tu pięknie brzmi. Prawda, ale jaka?
Czy taką dał Jezus prawdę - Bóg jest miłością, Jezus mnie kocha, wierząc w Jezusa - jestem zbawiony?
Ale czy taka wiara wystarczy? Czy przez taką wiarę - mam pewność zbawienia?
Wszystko dla mnie beze mnie? Ja nic nie muszę. Jestem tylko taką bożą krówką, dla której z miłości sam Bóg cierpiał?
A gdzie zginęły te wszystkie nauki Jezusa w Ewangeliach - jak mamy żyć, jacy mamy być?
Jaką prawdę dał nam Jezus? Jakie świadectwo wiary dał nam Jezus? Jakiej wiary?
Jak ta wiara ma być wykładnią naszego życia?
Czy możemy sobie powiedzieć Jezu jestem zbawiony, bo ty mi dałeś zbawienie łaską, ale bez mojej wiary?
A czym jest wiara? Jak się ją wyraża? Jak się potwierdza,że się ją ma?
Czy wystarczą nasze oświadczenia, piękne słowa, a może głoszone alegorie?
Nie, nie, nie!
Wiarę poświadcza się swoim życiem. Swoim sposobem życia wydaje się jej świadectwo.
Czy mogę powiedzieć, że będę zbawiona, jeżeli będę kradła, cudzołożyła, gwałciła, poniżała, obnosiła się pychą, ignorowała przykazania miłości, będę bezwzględna i nie litościwa?
Zbawienie mamy dane łaską przez wiarę, ale wiarę jaką nauczał Jezus.
Wszystkie Ewangelie uczą tej wiary.
Ta wiara, to wypełnianie woli Bożej i życie zgodne z wolą Bożą.
Jeżeli ignorujemy tą wolę i żyjemy według własnych pożądliwości, to nie zbawienie otrzymujemy, ale zatracenie w mocy niegodziwca.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

RN
Posty: 7515
Rejestracja: 25 paź 2013, 19:49
Lokalizacja: Ziemia Łódzka

Post autor: RN »

Ludzie nie oszukujcie się.
Kto z Was robi wszystko tak, jak nauczał Jezus :?:
Kto z Was wyrzeka się wszystkiego co ma :?: Kto z Was dla bycia uczniem Jezusa ma mieć w nienawiści swoich najbliższych :?: Kto ma taką wiarę i czy kiedykolwiek ją będzie miał, aby przenosić góry, czy bez szkody dla organizmu pić truciznę :?:
Kto z Was drugiemu nie powiedział czy przynajmniej nie pomyślał, ze jest głupi :?: Każdy, a więc pozamiatane.
Macie się nie opierać złu i nadstawiać policzek, to dlaczego sam Jezus wypędził kupców ze świątyni przy pomocy splecionego bicza :?:

W tych naukach jest wiele utopii, aby można było je wszystkie przyjąć i według nich postępować. Świat jest inny. Człowiek ma swoje potrzeby, które nie są jego dodatkowymi zachciankami lecz stanowią o jego być, albo nie być.
WYŁĄCZ TELEWIZOR - WŁĄCZ MYŚLENIE

ODPOWIEDZ

Wróć do „Księgi”