Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Od Księgi Rodzaju do Apokalipsy, informacje o datach i miejscach powstania poszczególnych ksiąg i ich autorach

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
radek
Posty: 5376
Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
Lokalizacja: Choszczno
Kontakt:

Post autor: radek »

Listek pisze:Nowo narodzony człowiek jest kapłanem
Luk 18:16 eib "(16) Jezus natomiast przywołał ich i powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, przestańcie im przeszkadzać, takich jak one jest Królestwo Boże."

Mat 18:3 eib "i powiedział: Zapewniam was, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, na pewno nie wejdziecie do Królestwa Niebios."

Nawrócenie polega na przywróceniu wartości tego co straciliśmy dorastając

J 6:39 eib "A to jest wola Tego, który Mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co Mi dał, nic nie stracił, lecz wzbudził to w dniu ostatecznym."
1Kor 1:27 BT5
Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć

Wielbiciel Pełni

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

efroni pisze:Synonimem wiary jest niewiedza
Cały post za długi i zbyt dla mnie zagmatwany, ale to zdanie rzeczywiście warte podkreślenia. Żadna monoteistyczna wiara, która wyszła z Bliskiego Wschodu, nie szanowała wiedzy. Raczej właśnie niewiedzy przypisywała wartość, a wiedzę kwitowała wzruszeniem ramion. Nawet w kabalistycznym Drzewie Życia wiedza była co najwyżej osią symetrii/punktem równowagi, ale własnego "sefirot" doczekała się dopiero, gdy thelemici od Crowleya wepchnęli Da'at kolanem do schematu. I stało się to dlatego, że Crowleya wyśmiali i wypchnęli ze Złotego Brzasku post-różokrzyżowcy i post-alchemicy, nie że miało to jakiś głębszy sens. I było to na początku XX wieku, a nie w wieku XIII jak Zohar czy II/III wieku jak Sefer Jecira.

No więc tak, wiedza jest ortogonalna (a czasem nawet sprzeczna) z wiarą.

Henryk
Posty: 12401
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

efroni pisze:Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy
Synonimem wiary jest niewiedza .
To samo potwierdza- nie wiedzieć czemu- Andżelika_FS.

A ja powiem, że oboje mylicie się!

Wierzę, że gdy dotknę gorącej szklanki to się sparzę.
Wierzę, że podrzucając kamień w górę on zawsze wróci z powrotem.
Wierzę, że gdy kogoś zepchnę z wysokiej skały to go zabiję.
Wierzę, gdy kogoś obrażę, to ten pogniewa się na mnie.
Wierzę, że rozładowany akumulator jest przyczyną awarii samochodu.
Wierzę, że gdy będę pluł pod wiatr, to skończy się to trochę...głupio.

Jak myślicie: skąd wynika ta moja wiara?
Wiara jest konsekwencją zdobytej wiedzy.
Jeśli chcę wierzyć Bogu, muszę Go pierw poznać. Mamy wystarczająco środków ku temu, aby tę wiedzę zdobyć!
Leży i można brać darmo.

Niestety, jest też wiara nie poparta znajomością. Wtedy jest to jedynie naiwność i łatwowierność.
Na tej pożywce żyje współczesny (i nie tylko współczesny) kler wszystkich odłamów religii.

Awatar użytkownika
Metanoia
Posty: 642
Rejestracja: 09 cze 2016, 17:54
Lokalizacja: Osobowość z Pogranicza

Post autor: Metanoia »

Wiara jest zawsze konsekwencją braku doświadczenia.
Ukryta Bestia, a prywatnie siostra Badziewitka od Matki Bożej Badziewnej
Chwała Tobie Chryste

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17680
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

Metanoia pisze:Wiara jest zawsze konsekwencją braku doświadczenia.
Niestety, to kolejne zdanie, które przekonuje mnie, że nie pojmujesz spraw wiary.
Kompletnie się mylisz. Tylko, że tą kwestię zapewne sprowadzisz do swojego 'osobistego oświecenia' (nie wiadomo skąd i od kogo!) i tyle.
To dokładnie tak, jak przekonywać schizofrenika, że nie jest Napoleonem :-D
Bez leczenia się nie da.
Twoje wpisy są kolejnym dowodem na to, że posługując się terminami biblijnymi, chcesz zarazem tą Biblię zdeprecjonować.
Prezentujesz tak dużą dawkę niekonsekwencji, że... aż staje się to... 'atrakcyjne'. Tylko że atrakcyjne dla podobnych schizofreników.
Oszołomstwu mówię NIE!

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Efroni,
przejrzałem Twój post, dostrzegłem po raz kolejny ględzenie o ex cathedrach, pouczaczach i obejrzałem Jasia Fasolę, otwartego w kolejnej karcie. Czy Ty dostrzegasz, że w każdym poście piszesz to samo? To jest beznadziejne przynudzanie.
Istota trwania ludzi religijnych, bez względu na na to, czy są teistami, czy też ateistami, polega na trwaniu przy wypracowanych schematach, chodzeniu nieustannie tymi samymi ścieżkami. Oglądanie się za siebie, to stagnacja, czyli niechęć do kreatywności, do otwartości na nowe.
Tak jak w religiach chrześcijańskich, wierni od zawsze powielają te same schematy. Pełna przewidywalność, jak w McDonald.
Tymczasem jeden z najpiękniejszych opisów Boga brzmi: Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu.
Kiedy mężczyzna łączy się z kobietą, powinien opuścić ojca i matkę, kiedy Bóg powoływał Abrama, powiedział, aby wyszedł z domu ojca, kiedy Duch Prawdy przychodzi do człowieka, mówi opuść schematy, opuść tradycję. Człowiek przygnieciony tradycją, wepchnięty w schematy, zdeterminowany instynktem stadnym, jest trwale niezdolny do budowana osobistej relacji z Bogiem.
Istotą stagnacji jest oglądanie się za siebie, a sens istnienia ludzi pogrążonych w stagnacji, to powielanie tych samych cykli. Najwyraźniej jest to widoczne w Kościele Rzymskim. Od dziesiątek wieków, kolejne pokolenia robią to samo z drobnymi modyfikacjami. Helo, może czas to przerwać, ... hmmm, nikt nie słyszy.

efroni
Posty: 2552
Rejestracja: 11 kwie 2013, 8:15

Post autor: efroni »

Henryk pisze:
efroni pisze:Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy
Synonimem wiary jest niewiedza .
To samo potwierdza- nie wiedzieć czemu- Andżelika_FS.

A ja powiem, że oboje mylicie się!

Wierzę, że gdy dotknę gorącej szklanki to się sparzę.
Wierzę, że podrzucając kamień w górę on zawsze wróci z powrotem.
Wierzę, że gdy kogoś zepchnę z wysokiej skały to go zabiję.
Wierzę, gdy kogoś obrażę, to ten pogniewa się na mnie.
Wierzę, że rozładowany akumulator jest przyczyną awarii samochodu.
Wierzę, że gdy będę pluł pod wiatr, to skończy się to trochę...głupio.

Jak myślicie: skąd wynika ta moja wiara?
Wiara jest konsekwencją zdobytej wiedzy.
Jeśli chcę wierzyć Bogu, muszę Go pierw poznać. Mamy wystarczająco środków ku temu, aby tę wiedzę zdobyć!
Leży i można brać darmo.

Niestety, jest też wiara nie poparta znajomością. Wtedy jest to jedynie naiwność i łatwowierność.
Na tej pożywce żyje współczesny (i nie tylko współczesny) kler wszystkich odłamów religii.
Nie , nie tak a tak .
Wiem, że gdy dotknę gorącej szklanki to się sparzę.
Wiem, że podrzucając kamień w górę on zawsze wróci z powrotem.
Wiem, że gdy kogoś zepchnę z wysokiej skały to go zabiję.
Wiem, gdy kogoś obrażę, to ten pogniewa się na mnie.
Wiem, że rozładowany akumulator jest przyczyną awarii samochodu.
Wiem, że gdy będę pluł pod wiatr, to skończy się to trochę...głupio.

Skąd ta wiedza ? To wynik przeżyć , doświadczeń , nauki .
Taka wiedza [z tego świata] z wiarą nie ma nic wspólnego [ z wiarą dotyczącą świata nadprzyrodzonego] .
Poznając dzieła Leonardo da Vinci poznaję go jako archetyp "człowieka renesansu" , jako największego malarza w historii świata ,
jako polihistora [osoba posiadająca rozległą wiedzę z wielu różnych dziedzin ]

W podobny sposób poznajemy Boga jako Stwórce .
Bóg w tym świecie jest zakryty .
To po przez dzieła, które dokonał poznajemy naszego Stwórcę , naszego Boga .
Tak jak po przez skomplikowany mechanizm zegarka poznajemy , kunszt , geniusz zegarmistrza ,
tak i poznając skomplikowane prawa rządzące przyrodą tego świata , poznając prawa rządzące słonecznym układem planetarnym ,
poznając prawa rządzące kosmosem, poznając prawa rządzące najmniejszymi cząstkami materii [fizyka kwantowa],
poznaję inteligencję , geniusz , mądrość , miłość Stwórcy ,poznaję inteligencję , geniusz , mądrość , miłość zdumiewającą , niemożliwą do oszacowania .

Wiara nie jest prostopadła [ortogonalna] do wiedzy a tym bardziej nie jest jej przeciwna .
Wiara współgra z wiedzą a dzięki temu możliwy jest ciągły rozwój nauk tego świata a tym samym nauki o świecie nadprzyrodzonym
Biblijna definicja wiary mówi o świecie nadzmysłowym , nadprzyrodzonym , ponadmaterialnym
Wiara jest poręką tych dóbr [nadzmysłowych] , których się spodziewamy a których zmysłami nie jesteśmy w stanie dostrzec ,
dowodem tych rzeczywistości [ponadmaterialnych] , których nie widzimy


To że w Ogrodzie Edenu rosły dwa drzewa ; Drzewo Wiedzy [gnoza] i Drzewo Życia[wiara] świadczy o tym, że były one przeznaczone dla Człowieka
[cały Ogród i wszystko co w nim jest , jest dla Człowieka]
Dla człowieka roztropnego , który powinien z nich mądrze korzystać a nie zaorywać jedno albo drugie .
To również jest dowodem na to, że wiara nie jest ani prostopadła do wiedzy ani do niej przeciwna .
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają

Awatar użytkownika
Listek
Posty: 7838
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Listek »

Istotą stagnacji jest oglądanie się za siebie, a sens istnienia ludzi pogrążonych w stagnacji, to powielanie tych samych cykli. Najwyraźniej jest to widoczne w Kościele Rzymskim. Od dziesiątek wieków, kolejne pokolenia robią to samo z drobnymi modyfikacjami. Helo, może czas to przerwać, ... hmmm, nikt nie słyszy.
Najwyższa pora wyjść z cykli babilońskich.

Tradycję trudniej rozbić niż atom.
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Ups,
a czym zamierzasz zastąpić, jak to nazwałeś "cykle babilońskie" :?:

Awatar użytkownika
Listek
Posty: 7838
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Listek »

RM pisze: czym zamierzasz zastąpić, jak to nazwałeś "cykle babilońskie"
Po wyjściu z cyklu świąt babilońskich duch Boży wprowadza w cykl świąt Boga.
Nie jest to tylko Pascha.
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9

Henryk
Posty: 12401
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

RM pisze:Ups,
a czym zamierzasz zastąpić, jak to nazwałeś "cykle babilońskie" :?:
Jak to? Nie wiesz? :-D
Sabat i rok sabatowy.
Rok pięćdziesiąty i zwrot majątków.
Coroczne święta z pielgrzymką do Jerozolimy...
Dziesięciny dla Pastora...
Święto namiotów, trąb, świateł...

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Acha,
czyli z deszczu pod rynne, albo spod rynny na deszcz. Cykle i schematy, Ty (Listek) znasz ten najlepszy.

Awatar użytkownika
Queza
Posty: 7773
Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
Lokalizacja: Bieszczady

Post autor: Queza »

Kobieta na szczęście ma swój własny cykl...
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.

Carl Gustaw Jung

Henryk
Posty: 12401
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

Queza pisze:Kobieta na szczęście ma swój własny cykl...
Nie przejmuj się.
One też przeminą. :-D

Awatar użytkownika
Queza
Posty: 7773
Rejestracja: 30 mar 2012, 17:52
Lokalizacja: Bieszczady

Post autor: Queza »

Henryk pisze:
Queza pisze:Kobieta na szczęście ma swój własny cykl...
Nie przejmuj się.
One też przeminą. :-D
Teraz trwa czas, kiedy Jezus ma swój własny cykl i się żyje przez cały rok według Jego cyklu życia, to jest od narodzin do śmierci i zmartwychwstania, później wniebowstąpienia. Jego życie wyznacza co roku święta i to On jest tu w centrum, a nie Mojżesz, zresztą Mojżeszowe święta są mnie ważne bo Mojżesz nie był Bogiem, Jezus i wyznaczone przez Niego święta są ważniejsze.
To niesamowite jak bardzo można się załamać spotykając niewłaściwą osobę, i jak pięknie można rozkwitnąć, gdy spotka się tę właściwą.

Carl Gustaw Jung

ODPOWIEDZ

Wróć do „Księgi”