Wnuczka do babci: Babciu, widziałaś moje tabletki ? Było na nich napisane LSD ...
Babcia: Pie..ć tabletki, widziałaś tego smoka w kuchni ?!
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
Rozumiem BoaDusicielu, że chcesz pomóc. Bądź ostrożny bo pełzasz po grząskim prochu.BoaDusiciel pisze: ↑13 lut 2021, 18:50Radek, a to znasz ?
Wnuczka do babci: Babciu, widziałaś moje tabletki ? Było na nich napisane LSD ...
Babcia: Pie..ć tabletki, widziałaś tego smoka w kuchni ?!
![]()
Masz rację, ale gdy człowiek zatraca Ducha Bożego, to wchodzi pod juryzdykcje ducha ciemności.RM pisze: ↑18 lis 2020, 18:19Wybrana,
większość ludzi nie różni się od zwierząt. Miałem dawno temu w szkole taki przedmiot "Biologiczne mechanizmy zachowania" i po ukończeniu szkoły nie byłem już w stanie odrzuć świadomości, że na poziomie biologicznym, człowiek jest takim samym ssakiem jak koń czy krowa, z takimi samymi mechanizmami zachowań społecznych i osobniczych. To, że Bóg udziela człowiekowi swojego Ducha, nie jest determinantem, ale opcją. Opcją dostępną w Jezusie. Powiedzmy sobie rzecz oczywistą, dla ogromnej większości ludzi, to napisałem powyżej jest bzdurne, i oni są przekonani, że to konfabulacje kogoś nawiedzonego. Bo myślenie większości nie sięga poza pełną miskę, wygodny kąt do spania i posiadanie żerowiska, które zabezpiecza egzystencjalne potrzeby. Czy istnieje chociażby cień podejrzenia, że ci ludzie (posiadający przecież duszę) mają w sobie jakikolwiek ślad Ducha Bożego?
Rozważ to, ponieważ dusza człowieka nie jest obdarzona Duchem Bożym. Aczkolwiek może się to stać w każdej chwili, jeśli człowiek zapragnie i otworzy się na słowa Jezusa. Tak więc Kohelet, który znał i obserwował ludzi pozostających w jurysdykcji Drzewa Poznania Dobra, napisał bardzo słuszną obserwację: człowiek i koń różnią się jedynie intelektem i kształtem.
Potwierdzenie powyższych rozważań znaleźć można w przypowieści o synu marnotrawnym. Ew.Łuk15 ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł sięRM pisze: ↑15 lis 2020, 15:31Zmartwychwstanie.
Postanowiłem podzielić się refleksjami na powyższy temat. Myślę, iż należy wyjść od fundamentalnej kwestii: aby mówić o zmartwychwstaniu, konieczna jest wcześniejsza śmierć. Nie może być zmartwychwstania, jeśli nie było śmierci. Zatem w zależności od tego, w jaki sposób człowiek pojmuje śmierć, tak też będzie rozumował na temat zmartwychwstania.
O śmierci już pisałem poniżej , poświęcając sprawie oddzielny temat w dziale "Pojęcia". Nawiążę więc jedynie krótko, iż temat śmierci pojawia się po raz pierwszy w pismach w połączeniu z Drzewem Poznania Dobra, jako integralna część porządku przypasowanego do tego Drzewa. Jest to śmierć duchowa, czyli utrata przez ludzi pierwiastka ducha w sobie, połączona z trwałym oddzieleniem od Boga pojmowanego jako Ojciec (i Matka), a przyjęciem wizerunku Boga pojmowanego w ST jako JHWH. Wbrew przekonaniom większości chrześcijan, sprawa śmierci fizycznej w Ogrodzie się nie pojawia.
Teraz kilka wypowiedzi Jezusa:
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. J 5,24 bw
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. J 8,51 bw
Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy. Mk 9,1 bw
W powyższych fragmentach Jezus mówi, że to czego naucza, prowadzi uczniów bezpośrednio do życia wiecznego i jest połączone z ominięciem śmierci. Zatem uczniowie Jezusa nie umierają, i jako tacy, nie mogą zmartwychwstać. Bo jak ma zmartwychwstać ktoś, kto nie umarł?
Inny ciekawy dialog toczy się w Jana 11, w historii dotyczącej wskrzeszenia Łazarza wersety 24-26: Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Marta miała wiedzę na temat zmartwychwstania, pochodzącą z religii, którą wyznawała. Ta wiedza nakazywała oczekiwać na mające nastąpić zmartwychwstanie w dniu ostatecznym. W tą jej wiarę wypływającą z religii, wchodzi Jezus ze słowami prawdy, że kto żyje i w niego wierzy, nie umrze na wieki - zatem także nie zmartwychwstanie.
Tutaj wydaje mi się konieczne, takie ogólne odniesienie do treści o zmartwychwstaniu zawartych w listach. Otóż Paweł, jako były faryzeusz, posiadał podobnie jak Marta, wiedzę o zmartwychwstaniu, wywodzącą się religijnej przeszłości. Ta wiedza nigdy nie została zweryfikowana, wiec w listach temat zmartwychwstania dotyczy wszystkich i jest ujmowany w kontekście śmierci fizycznej, czyli śmierci ciała.
Pierwsi ludzie poszli drogą wiodącą od Drzewa Życia do Drzewa Poznania Dobra. Jezus prowadzi swoich uczniów tą samą drogą, tylko w drugą stronę; od Drzewa Poznania Dobra do Drzewa Życia. Zatem podążania za Jezusem, wprowadza uczniów w porządek Drzewa Życia w czasie trwania ich fizycznej egzystencji. Jezus prowadzi człowieka do narodzenia z ducha, czyli do zmartwychwstania duchowego i nie ma żadnej potrzeby, ani żadnego uzasadnienia, aby inicjacja duchowa miała następować po śmierci fizycznej. Duchowa inicjacja jest dostępna dla każdego tu i teraz, zgodnie z credo wielu wyznawców Chrystusa: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
Zgodnie z powyższym, sugeruję wielu osobom, aby zastąpiły nadzieję związaną ze zmartwychwstaniem, na praktykowanie nauczania Jezusa tu i teraz. Dlaczego tak?, ponieważ Jezus chce tu i teraz prowadzić każdego do życia wiecznego. On przeprowadza ze śmierci do życia każdego człowieka, który zechce mu zaufać i podążać za nim. Niestety sporo osób czeka ze swoją duchową inicjacją na zmartwychwstanie mające nastąpić po fizycznej śmierci.
W rozważaniach pominąłem sprawę zmartwychwstania samego Jezusa. Pewnie o tym napiszę w kolejnym poście.
Nieziem, moj duchowy bracieNieziem pisze: ↑20 kwie 2021, 23:54Potwierdzenie powyższych rozważań znaleźć można w przypowieści o synu marnotrawnym. Ew.Łuk15 ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się
To słowa wsprost o zmartwychwstaniu. Marnotrawny fizycznie żył, i poszedł w świat. Żyjąc fizycznie w świecie jest określany jako martwy, w więc jego śmierć jest tu przedstawiana nie w fizycznym wymiarze. Jego śmierć związana jest nie z biologicznymi funkcjami organizmu człowieczego (które przecież nie ustały), ale z jego byciem poza domem ojca. Tylko tyle i aż tyle: jest umarły bo daleko od ojca. Czyli śmierć marnotrawnego oznacza rozłąkę z domem rodzinnym. Jego zmartwychwstanie nastąpiło gdy powrócił do domu ojca. Zmartwychwstanie syna oznacza być w domu z ojcem.
Nie tak jak z marnotrawnym było z Jezusem. Jezus był znalazł się na świecie nie dlatego, że chciał zostawić dom ojca i "żyć na całego" na świecie. Jezus uczynił to tylko ze względu na mnie - człowieka, który będąc na świecie nie zna drogi do domu, ani nawet nie wie, że istnieje jakiś dom. Po to Jezus przyszedł aby mnie stąd zabrać, aby mnie uratować. Idąc za Jezusem dochodzi się do domu ojca. Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem.
Jezus zgodził się opuścić dom i wykonać to, co zlecił Jemu Ojciec. Dokonał tego. Wykonało się.
Bardzo dobrze ująłeś temat, bo wierzący w Jezusa nie umiera. Chociaż by jego ciało umarlo, to on zyje wiecznie.RM pisze: ↑21 kwie 2021, 19:44Interesujący jest opis zamieszczony w J 11,23-26: Jezus zapewnił: Zmartwychwstanie twój brat. Marta na to: Wiem, że zmartwychwstanie - przy zmartwychwstaniu, w dniu ostatecznym. Wtedy Jezus skierował do niej słowa: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem; kto we Mnie wierzy, choćby nawet umarł - żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. W tym fragmencie, Marta reprezentuje tradycyjny, religijny pogląd na zmartwychwstanie. Taki pogląd reprezentuje i dzisiaj mnóstwo Chrześcijan. Jezus burzy ten religijny porządek myślenia Marty, mówi: to się dzieje tu i teraz, bo ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Uważam, że te słowa Jezusa są fundamentalne do zrozumienia istoty zmartwychwstania i życia - Ja jestem. W odróżnieniu od sensu zawartego w odpowiedzi Jezusa, Chrześcijanie wyznają: on przyjdzie. I tu dla mnie tkwi zasadniczy niuans pomiędzy nauczaniem Jezusa a chrześcijańskimi dogmatami. Chrześcijaństwo podąża drogą Marty, mającego nastąpić ostatecznego zmartwychwstania, ale nie tego naucza Jezus. Wiele treści eschatologicznych ma swoje korzenie w ST, a nie stricte w nauczaniu Jezusa. Ja nie neguję opcji mającego nastąpić powszechnego zmartwychwstania (jakkolwiek pojmowanego), lecz piszę o tym, że dla ludzi po Chrystusie, powinny być ważne nauczanie i słowa Mistrza.
Dlatego myślę, że i temat zmartwychwstania Jezusa i temat powszechnego zmartwychwstania oraz sprawy eschatologiczne, trzeba by porozdzielać w taki sposób, aby poznać, co ma swoje korzenie w ST, a co w Jezusie. Bo na dzień dzisiejszy, większość osób rozumie to, jako jeden ciąg wydarzeń i w taki sposób temat jest popularnie przedstawiany. To powoduje m. in., że Jezus i jego nauczanie tracą swoją wyrazistość, wmieszane w ogół treści.
Nie wiem, czy tym właśnie jest zbawienie.Sens zbawienia to właśnie podążania za Jezusem