Jakby to pobity był określony jako bliźni to ta przypowieść byłaby pozbawiona głębszego sensu. A sensem tej przypowieści jest końcowa wymiana słów między Panem Jezusem, a pytający Go faryzeuszem. To jeszcze raz posłuchajmy, o czym była mowa, pozwól że sparafrazuję,krzysiekniepieklo pisze: ↑03 sty 2025, 19:46Jak by ten pobity był określony przez Jezusa jako bliźni, to nie miał bym tej przypowieści nic do zarzucenia. No ale bliźnim został określony ten, który pomaga. Ja zawsze uważałem, że ten pobity, to bliźni. W zasadzie każdy człowiek, to bliźni. No i dopiero niedawno otworzyły mi się oczy, że to, co miałem za oczywistość, to takie oczywiste nie jest. A jak jeszcze bliżej się przyjrzałem, to uznałem, że to do nauki Jezusa nie pasuje, bo gdzie indziej jest to dużo lepiej wyjaśnione.
-Spośród tych trzech: kapłana, lewity i Samarytanina, kto okazał się bliźnim pobitego?
-Ten, który okazał miłosierdzie pobitemu.
- Idź, i TY czyń podobnie.
A teraz Twoja propozycja, czyli bliźnim jest pobity. Jaka wtedy by z tego wypływała nauka? Daj się pobić? Szukaj pobitych? A gdy jeszcze przypomnimy sobie, że pobity był Izraelitą, a ci, którzy przeszli obok byli jego ziomkami, a pomógł mu "obcy", to jaka miałaby być z tego nauka względem pobitego? Chyba taka, że na swoich nie ma co liczyć, albo coś bardziej dosadnie.
Dla mnie natomiast sens ma zapis, który czytam wprost w Łuk.10. Pan Jezus nauczył faryzeusza postawy miłosierdzia. Co nieJezusowego jest w byciu miłosiernym?
Jeszcze jedno. Taką przewrotność zauważam. Tak najeżdżasz na faryzeuszy. A gdy w tej przypowieści Pan Jezus nie daje faryzeuszowi odpowiedzi jakiej oczekiwał, Ty masz Jezusowi to za złe, ba, wręcz sam przyjmujesz faryzejską postawę, bo sam oczekujesz na wyraźne wskazanie Kto jest moim bliźnim? A że go nie ma, odrzucasz te słowa jako Jezusowe.
Jak sam napisałeś, w zasadzie bliźnim jest każdy człowiek. To teraz jeszcze przyjmij naukę jaką zawarł tu Pan Jezus, i nie dyktuj Jemu, jak powinien nauczać. Widocznie uznał, że faryzeuszowi brakowało właśnie postawy miłosierdzia, a jednym z głównych celów nauczania Pomazańca była metanoja czyli zmiana myślenia. W tym konkretnym przypadku z postawy szukania "kto jest bliźnim" na "ty bądź bliźnim dla innych".