Andej pisze:Dla Żydów była równość między ojcem i synem. Dlatego wyznanie, że między nim jest relacja jedności Ojciec Syn była oburzająca. Na tym polega czynienie się równym Bogu Ojcu. Na bezpośrednim synostwie.
Jaka równość? Serio uważasz, że w czasach Jezusa syn w pojęciu potocznym jest równy ojcu? Tak pewnie byś chciał wierzyć, ale skąd zaczerpnąłeś taki wniosek? Piszesz, że bezpośrednie synostwo czyni Jezusa równym ojcu. Dziwne zdanie. Od kiedy takie wnioski nazywamy logicznymi? Syn nigdy nie będzie równy ojcu, czy to w ziemskiej rodzinie, czy tej niebiańskiej. Od kiedy to na wykazanie równości używamy tak nieadekwatnego porównania? To wprowadza czytelników Biblii w błąd. Jeśli bym chciał wykazać równość pod każdym względem z drugą osobą, to już lepiej pasuje porównanie; Brat - Brat. Najlepiej bliźniaki. Tu wszyscy wiedzą o co chodzi. A tak proste słowa i oczywiste skojarzenia muszą zostać pogwałcone, żeby zrozumieć, że Jezus jest Bogiem. Toż to czysta filozofia Andej, a nie czysta Biblia.
"Ja jestem" nie może być Przez Ciebie tak odczytane, jak odczytali to Żydzi, dla których było to równoznaczne z uważaniem się za Boga. JA JESTEM jest jednoznacznym odniesieniem do imienia Boga.
I tutaj to samo. Tak chcesz, ale tak udowodnić nie ma czym. Skąd wniosek, że żydzi, słysząc z usta Jezusa, który mówi o sobie Jestem (gr. ego eimi) skojarzyli z wypowiedzią Jehowy - Jestem który Jestem (gr. ego eimi ho on). Tak kojarzą dzisiaj katolicy, ale słuchacze w I wieku też? Jak to udowodnisz? To prawda, że jeden i drugi zwrot brzmi podobnie, ale... podobieństwa niech pozostaną podobieństwami i nie należy ich ze sobą mylić. Np. kiedy mówię, że jestem GŁODNY nie należy mylić z tym, że jestem GODNY czegoś tam, choć słowa brzmią podobnie. Podobnie ze słowem Jestem. Powtórzę: Jezus NIGDY nie użył pełnej frazy z Wj 3:14. Używał słowa Jestem w potocznym znaczeniu, jak wielu innych ludzi, których przez to nie zrównuje się z Bogiem. To Ty nadajesz temu słowu dziwne znaczenie.
Okrzyk Tomasz to, lubisz powoływać siena grekę, to "Ho kyrios mou kai ho theos mou", co oznacza że odnosi się to do jednej osoby. Świadczy o tym spójnik "kai". Aby oddać najlepiej sens tych słów należałoby je przetłumaczyć jako To Ty jesteś moim Panem i to Ty jesteś moim Bogiem” albo To Ten jest moim Panem i to Ten jest moim Bogiem”.
Poza tym Tomasz był prawowiernym pobożnym Żydem, zatem nie ośmieliłby sie użyć słowa Bóg, gaby bnie był o tym przekonany. Nie ośmieliłby się na bluźnierstwo.
To jest sprawa, którą często poruszam w rozmowach z Trynitarzami. Dlaczego utarł się sposób myślenia, że nazwanie kogoś Bogiem oznaczałoby, że zrównuję go z Bogiem Ojcem? Chodzi o mylne wyobrażenia na temat tytułu Bóg. W Biblii to słowo było używane powszechnie i nie tylko w odniesieniu do Boga Jehowy Najwyższego.
Mojżesz został nazwany Bogiem i to przez samego Boga JHWH.
Sędziowie w Izraelu otrzymują miano Bogów.
Aniołowie są boskimi.
Szatan nazwany jest Bogiem.
Więc... czy te tytuły zrównują ich z najwyższym Bogiem JHWH? Nie.
Dlaczego nazwanie Jezusa Bogiem miałoby w tym przypadku jednak go zrównywać z Bogiem Ojcem?
Tylko nie wyskakuj z zarzutem wiary w wielobóstwo

Tomasz znał Pisma i teksty, które podałem (przynajmniej część). Zrobił coś, za co nie ukamienowano ani Mojżesza ani sędziów nie uznano za bluźniących. Bo nikt nie używał słowa Bóg jako zjednującego z Bogiem Jehową.
To tekst Biblii powinien kształtować nasz sposób myślenia a nie odwrotnie, nasze, często współczesne schematy myslenia narzucamy wydarzeniom biblijnym.