Andej pisze: ↑03 lis 2026, 12:46
Bóg stworzył każdego człowieka z przeznaczeniem do zbawienia. Jestem przekonany, że Bóg oczekuje od każdego człowieka takiego postepowania, które prowadzi do zbawienia. Wierzę głęboko w to, że Bóg nikogo z góry nie skreśla. Każdemu daje szansę na zbawienia. Ta szansa to jest zaproszenie do zbawienia.
Mówimy o zaproszonych na wesele. Na ogół nie zaprasza się wszystkich ludzi, tylko jakieś szczególne grono, rodzinę, przyjaciół itd. Ale kto zaprasza na wesele wszystkich bez wyjątku?
Jestem przekonany, że zbawienie to uczestnictwo w uczcie weselnej.
A niebie jest mieszkań wiele. Dla każdego jest przygotowane.
Błąd logiczny, WIELE nie oznacza: dla każdego, dla wszystkich.
To od nas samych zależy, że pozostanie ono puste, czy też przyjmiemy Bożą łaskę i będziemy żyć zgodnie z Jego wolą, aby dostąpić zbawienia - wesela.
Nie. Na wesele s idą zaproszeni goście. Od gospodarza zależy kto będzie zaproszony. Nie od gościa.
Obraz uczty/biesiady w tradycji żydowskiej i nowotestamentowej jest metaforą samego zbawienia (eschatologicznej radości, udziału w Królestwie Bożym i społeczności z Bogiem). W teologii biblijnej zaproszenie na Ucztę Królestwa jest utożsamiane z zaproszeniem do zbawienia.
Owszem, ale Ty zbawienie sprowadzasz tylko do nieba. Dlaczego?
Jednak zgubiłem w swojej refleksji bardzo ważną myśl. Otóż, nikt nie wchodzi na ucztę bez zaproszenia. Gospodarz wysyła sługę, aby zaprosić kogo tylko spotka, aż dom się zapełni.
Gospodarz najpierw wysyła sług do osób zaproszonych. Ci zlekceważyli zaproszenie. Dopiero wtedy słudzy zapraszają, tych, którzy się nie spodziewali zaproszenia.
Przynajmniej przeczytałbyś tą przypowieść, gdy ją komentujesz
Zaprasza wszystkich, jak leci. Bo każdy jest zaproszony do zbawienia.
W drugiej fazie tak. Tylko, że wpuścili, jak podał Jezus, tylko tyle, aż sala się zapełniła. Reszta nie weszła.
Myśla przewodnią jest to, że trzeba mieć świadomość tego zaproszenia. Aby z niego skorzystać, trzeba czuć się zaproszonym. Także wtedy, gdy nie rozumie się tego zaproszenia.
Dziwnie tłumaczysz. Jeśli ktoś jest zaproszony to powinien rozumieć gdzie, po co na co itd.
Choć jest to trudne do zrozumienia, ale także ci, którzy nie dowiedzieli się nigdy o Bogu są zaproszeni do zbawienia. I mogą znaleźć się na uczcie weselnej.
Nie. Napiszę najprościej jak potrafię. Na ucztę weselną są zapraszani ci ze sług Bożych, których wybrał sam Bóg. Zrodził ich z ducha i są dziećmi Bożymi. Te osoby wiedzą, że pójdą do nieba, aby razem z Jezusem sprawować władzę nad... uwaga teraz! ... nad zbawioną ludzkością.
Mylisz pojęcia. Tak jak możesz pomylić rekrutację zarządu firmy od zwykłych pracowników. Jeden i drugi w firmie, ale nie każdy, kto w niej pracuje jest w zarządzie. Jezus w swojej działalności rozpoczął kompletować grono królów i kapłanów w rządzie Królestwa Bożego. Na Ostatniej Wieczerzy zawarł z pierwszymi z nich przymierze co do królestwa, że będą zasiadać na tronach.
To nie przywilej dla każdego. Nie umniejszając niczego innym.