Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Katoliczką nie jestem, ale byłam. Przyszłam na świat w głęboko wierzącej, katolickiej rodzinie. Dorastałam w wierze. Interesowałam się
Zawsze możemy sprawdzić jaką wiedzę o katolicyzmie posiadasz. Proste pytania, jakie poglądy Jana XXII potępiła Bulla napisana przez Benedykta XII? Co Pelagiusz zarzucał św. Augustynowi?
Mogę odpowiedzi wyciągnąć z głowy. Mogę zapytać wujka google. Ale ważniejsze jest coś innego. Ja tu nie przyszłam na egzamin, więc dlaczego chcesz sprawdzać moją wiedzę? Nie odpowiadam, bo to nie ma żadnego znaczenia. Nie czuję potrzeby udowadniania Ci czegokolwiek. Nawet jakbym nic nie wiedziała o katalicyzmie, tematem było to, że nie podoba mi się katechizacja w ramach lekcji szkolnych, za które (pośrednio, w podatkach) płacę.
Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Przeszłam całą ścieżkę pewnego ruchu charyzmatycznego wewnątrz katolicyzmu
Aha. Czyli byłaś w jakiejś pseudokatolickiej która z nauczaniem Kościoła Katolickiego, ma niewiele wspólnego. I twierdzisz że odbilaś od katolicyzmu? ciekawe rzeczy wypisujesz
To największy ruch charyzmatyczny w Polsce (w czasach mojego uczestnictwa) w obrębie katolicyzmu. Nie jest pseudokatolicki. Jest usankcjonowany. Nie wymieniam jego nazwy, żeby nie jątrzyć. Ja ich nadal szanuję.
Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Mój powód jest taki, że katechizacja nie daje wiedzy, a tylko ortodoksję
I prawidłowo. Odejście od ortodoksji ma konsekwencje eschatologiczne
Niech sobie odejście od ortodoksji ma konsekwencje eschatologiczne. Na zdrowie. Ja przecież pisałam tylko, że nauczanie religii w szkole, jak biologii i matematyki (płacenie katechetom jak nauczycielom) a jednocześnie zostawianie kontroli katechetów biskupowi (program, kontrola, powoływanie/odwoływanie) jest bez sensu. Ortodoksji uczy się w w salkach przykościelnych. Pała z wypracowania na j.polskim nie ma konsekwencji eschatologicznych. Dlaczego takie konsekwencje ma mieć pała z klasówki na religii?
Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Żeby tekst i przypisy były realne, a nie pisane przez księży dla księży
Wyciągasz wniosek na fałszywej przesłance. Przypisy w Biblii Tysiąclecia są dla każdego kto ją czyta
Czyli kolejny przypadek gdy przyczepiłeś się, chociaż nie przeczytałeś/nie pamiętasz do czego nawiązywałam. Sprawa jest jasna. Nie mamy obiektywnego tłumaczenia z koine. Mieć nie będziemy, bo nie ma już ludzi, którzy pierwotny tekst by przetłumaczyli "żyjąc" w koine a nie tylko "znając" koine. EMET wyrażał żal, że tak jest. Ja ten żal podzielałam.
Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Siostro
Jestem mężczyzną
Przepraszam. Nie chciałam Ci uchybić, po prostu patrzyłam na awatar, a nie na deklarację płci. Powinnam pamiętać, a gdybym nie pamiętała, powinnam popatrzeć na znaczek deklaracji, a nie obrazek w awatarze.
Quinque pisze:Andżelika_FS pisze:Na forum rozpętała się nagonka polegająca na zaglądaniu do kieszeni innych i sprawdzaniu jaką i komu dają jałmużnę
No widzisz, jako że interesuje się historią ideii. To takie wypominanie komuś ile ma pieniędzy. Zaraz kojarzy mi się z rewolucją francuską(później komuna paryska), a następnie bolszewicką. Gdzie Lenin był ideowym kontynuatorem tej pierwszej. A przynajmniej ją zachwalał pod niebiosa
Rozumiem, dlaczego przyszedł Ci do głowy rok 1789 i 1917. Rzecz jednak w tym, że dwa czy trzy lata temu na tym forum był wątek, w którym "ludzie Biblii" obrzucali się błotem i udowadniali sobie kto jest lepszy a kto gorszy bo dał jałmużnę na tą organizację albo inną. No i wtedy ja zaprotestowałam, że tak nie wypada, a EMET zaprotestował z własnych powodów. To był ten trzeci wyjątek, kiedy zgodziłam się z EMETem. Jak myślę i mnie i EMETowi przyznałbyś rację w tamtej rozmowie.
Pomyśl. Post, który Ci się nie spodobał i na który odpowiedziałeś (o tym w czym zgadzam się z EMETem), to nie było moje credo. To było wskazanie jedynych trzech przypadków (na kilkaset moich postów i pewnie tysiące jego), które pamiętałam, w których zgodziłam się z nim na tym forum. To przecież nie znaczy, że jestem śJ. To przecież znaczy tylko tyle, że można być tak daleko od siebie jak ja i EMET, a mimo to jakoś tutaj współistnieć (a nawet, w bardzo wyjątkowych sprawach, zgadzać się).