Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Od Księgi Rodzaju do Apokalipsy, informacje o datach i miejscach powstania poszczególnych ksiąg i ich autorach

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Listek
Posty: 7838
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:25
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Listek »

wybrana pisze:Pokarmem stałym jest dla nas Jezus Chrystus, gdy zawierzymy i powierzymy z pełną ufnością Chrystusowi swoje życie
Mlekiem to jest przyjęcie zbawienia z łaski czyli w darze, dzięki dziełu Mesjasza.

Pokarmem stałym jest nauka słowa Boga i wdrażanie go w swoje życie.

A Słowem Boga są podane na zawsze Boże przykazania .Wypełnia się je na wzór Syna Bożego w miłości i sprawiedliwości.

Ps.119.(27) Pan jest Bogiem: niech nas oświeci!
Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Tora Twoja jest prawdą Ps.119,142
"I będzie ci jako znak na ręce twojej i jako przypomnienie między oczyma twoimi, aby prawo Boga było zawsze w ustach twoich." Wj 13:9

Jachu
Posty: 10663
Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Jachu »

Mleczko,to cienki pokarm dla tych,którzy zadawalają się podstawowymi naukami z Biblii,
Pokarm twardy to taki,który zawiera głębsze nauki dotyczące zbawienia i OKUPU,który jest osią całego planu Zbawienia. To twardy pokarm i niewielu jest w stanie,pojąć go i przyswoić.
Hebr. 5:6-12
6. Jak i na innym miejscu mówi: Tyś kapłanem na wieki Według porządku Melchisedeka.
7. Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany;
8. I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał,
9. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego
10. I został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka.
11. O tym mamy wiele do powiedzenia, lecz trudno wam to wyłożyć, skoro staliście się ociężałymi w słuchaniu.
12. Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego.
(BW)


Mechisedek biblijny,był jednocześnie i królem i arcykapłanem wskazywał na Chrystusa
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

Jachu pisze:Mleczko,to cienki pokarm dla tych,którzy zadawalają się podstawowymi naukami z Biblii,
Pokarm twardy to taki,który zawiera głębsze nauki dotyczące zbawienia i OKUPU,który jest osią całego planu Zbawienia. To twardy pokarm i niewielu jest w stanie,pojąć go i przyswoić.
Hebr. 5:6-12
6. Jak i na innym miejscu mówi: Tyś kapłanem na wieki Według porządku Melchisedeka.
7. Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany;
8. I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał,
9. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego
10. I został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka.
11. O tym mamy wiele do powiedzenia, lecz trudno wam to wyłożyć, skoro staliście się ociężałymi w słuchaniu.
12. Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego.
(BW)


Mechisedek biblijny,był jednocześnie i królem i arcykapłanem wskazywał na Chrystusa
Pokarm stały, to pokarm duchowy.
Tylko Duch Chrystusa - go udziela.
Trzeba powierzyć swoje życie Chrystusowi i oddać się w Jego opiekę i prowadzenie.
Trzeba zaufać Chrystusowi.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

Jachu
Posty: 10663
Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Jachu »

Jan. 4:23-26
23. Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali.
24. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie.
25. Rzekła mu niewiasta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz [to znaczy Chrystus]; gdy On przyjdzie, wszystko nam oznajmi
26. Rzekł jej Jezus: Ja, który mówię z tobą, jestem nim.
(BW)
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Wielu ludzi czyta pisma, ale jakich treści szukają w tej lekturze? Najwięcej osób szuka i odnajduje w pismach potwierdzenie prawdziwości religii, którą wyznają. To wręcza zabawne jest, jak wiele osób nie znajduje w pismach żadnych treści osobistych, a jedynie te, które utwierdzają ich w religijnych przekonaniach. No coż, rozumiem to, ponieważ sam taki byłem.
Wiele osób sądzi, że lektura pism doprowadzi ich do znajomości przepisu na życie wieczne, na zbawienie, ale pisma mają tylko jeden cel - wskazują na Jezusa, źródło prawdy.

To osobista więź z Jezusem prowadzi człowieka do życia i prawdy.
Czego człowiek powinien się dowiedzieć z pism? Kim jest? Jaka jest jego tożsamość? Jakie cele powinien sobie wyznaczać w życiu? Jakimi wartościami powinien się kierować? Co jest jego fundamentem? Co powinno być jego fundamentem. Jak i na jakich paradygmatach budować relacje z bliźnimi?

Kiedy Bóg powołał człowieka do istnienia, wskazał mu fundament i wartości: toksyczność samotności, zakaz poznawania dobra i zła oraz budowanie fizycznej oraz duchowej egzystencji w oparciu o trwałą, monogamiczną, heteroseksualną relację mężczyzny i kobiety, którą nazywamy małżeństwem.
Współcześnie, ludzie religijni, zupełnie pomijają te podstawowe zalecenia.
Samotność traktuje się marginalnie, a bywa, że jako cnotę (celibat).
Wielkim kuriozum jest, że religie wmawiają ludziom konieczność rozróżniania pomiędzy dobrem i złem, negują w ten sposób podstawowe zalecenie Boga. Co ciekawsze, wielu jest takich, którzy wierzą w systemowe rozróżnienie pomiędzy dobrem i złem, nazywane popularnie prawem, i wierzą w to, że istnieje jakieś prawo Boga narzucone człowiekowi.
Małżeństwo jest w religiach postrzegane i traktowane bez należnego respektu, a najczęściej z całkowitym lekceważeniem.
Zachęcam wszystkich do lektury pism, bez indoktrynalnej, religijnej interpretacji.

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

RM pisze:Wielu ludzi czyta pisma, ale jakich treści szukają w tej lekturze? Najwięcej osób szuka i odnajduje w pismach potwierdzenie prawdziwości religii, którą wyznają. To wręcza zabawne jest, jak wiele osób nie znajduje w pismach żadnych treści osobistych, a jedynie te, które utwierdzają ich w religijnych przekonaniach. No coż, rozumiem to, ponieważ sam taki byłem.
Wiele osób sądzi, że lektura pism doprowadzi ich do znajomości przepisu na życie wieczne, na zbawienie, ale pisma mają tylko jeden cel - wskazują na Jezusa, źródło prawdy.

To osobista więź z Jezusem prowadzi człowieka do życia i prawdy.
Czego człowiek powinien się dowiedzieć z pism? Kim jest? Jaka jest jego tożsamość? Jakie cele powinien sobie wyznaczać w życiu? Jakimi wartościami powinien się kierować? Co jest jego fundamentem? Co powinno być jego fundamentem. Jak i na jakich paradygmatach budować relacje z bliźnimi?

Kiedy Bóg powołał człowieka do istnienia, wskazał mu fundament i wartości: toksyczność samotności, zakaz poznawania dobra i zła oraz budowanie fizycznej oraz duchowej egzystencji w oparciu o trwałą, monogamiczną, heteroseksualną relację mężczyzny i kobiety, którą nazywamy małżeństwem.
Współcześnie, ludzie religijni, zupełnie pomijają te podstawowe zalecenia.
Samotność traktuje się marginalnie, a bywa, że jako cnotę (celibat).
Wielkim kuriozum jest, że religie wmawiają ludziom konieczność rozróżniania pomiędzy dobrem i złem, negują w ten sposób podstawowe zalecenie Boga. Co ciekawsze, wielu jest takich, którzy wierzą w systemowe rozróżnienie pomiędzy dobrem i złem, nazywane popularnie prawem, i wierzą w to, że istnieje jakieś prawo Boga narzucone człowiekowi.
Małżeństwo jest w religiach postrzegane i traktowane bez należnego respektu, a najczęściej z całkowitym lekceważeniem.
Zachęcam wszystkich do lektury pism, bez indoktrynalnej, religijnej interpretacji.
RM, jestem pełna podziwu mądrości twoich wpisów.
Pisz, bo masz naprawdę talent.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Dzięki Wybrana, pozdrawiam.

Brak rozróżniania pomiędzy prawdą i prawem, prowadzi większość do braku zrozumienia i odróżnienia dojrzałości od doskonałości.
Doskonałość wywodzi się z prawa i jej źródłem jest Drzewo Poznania Dobra. To ogromnie toksyczna kategoria, jeśli się ją stosuje w relacjach międzyludzkich. Bywa chyba częstą okolicznością, że rodzice kierują w stronę dzieci wymagania oparte na oczekiwaniu doskonałości. Wymagania i rygor mają wychować młodego człowieka, pozbawić go wad i uczynić perfekcyjnym w spełnianiu oczekiwań rodziców. Często małżonkowie oczekują od siebie wzajemnie doskonałości i piętnują wzajemnie swoje wady, aż do wyczerpania sił witalnych. Liderzy duchowi indoktrynują wiernych wizjami osiągania doskonałości,... bo Bóg jest doskonały, itd.

Tymczasem świat nie jest doskonały i właśnie takim stworzył go Bóg. Pierwszy człowiek nie był doskonały i Jezus - w swojej ziemskiej misji - także nie był doskonały. Istnienie niedoskonałego świata, Bóg uwarunkował poprzez podporządkowanie go (świata) pod swoje doskonałe prawo. Doskonałe prawo Boga, warunkujące trwanie i rozwój świat fizycznego, nie było przeznaczone nigdy dla człowieka. Człowiek został wyłączony spod tego prawa, poprzez umieszczenie go (człowieka) w Ogrodzie. Także Jezus mówił o swoim Królestwie, że nie jest z tego świata, z fizycznego porządku rzeczy. Istotą doskonałego prawa pochodzącego od Boga, jest to, że narzuca istotom fizycznym podległym jego (prawa) jurysdykcji, rygor dążenia do doskonałości.
Ogród był i jest spod tego rygoru wyłączony. Istotą ogrodu było i jest dążenie do dojrzałości. Jeśli w kontekście Ogrodu (Królestwa Jezusa) pojawia się idea doskonałości, to zawsze jej sens należy rozumieć, jako dążenie do bycia doskonałym w dojrzałości. Zilustruję to przykładem. Jabłko doskonałe musi wyglądać jak z katalogu, ponieważ istotny jest jego wygląd. Jabłko doskonale dojrzałe może mieć parcha i być robaczywe, istotny jest jego smak i zapach.

Człowiek podążając drogą poznania dobra, czyli funkcjonując pod prawem, wszedł pod rygor dążenia do doskonałości. Dlatego kryterium doskonałości pojawia się tak często w religiach i jest podstawową kategorią ludzi, którzy kierują się przekonaniem, że Bóg oczekuje od człowieka przestrzegania jakiegoś prawa. Ale przecież (przepraszam) nawet największy matoł wie, że doskonałość jest nieosiągalna, a dążenie do niej można odwzorować jedynie pracą Syzyfa. Dążenie do doskonałości to pułapka, przypominająca zestaw treningowy chomika. Biedaczek biega w swoim walcu długie dystanse, a przecież pozostaje ciągle w tym samym miejscu. Tak właśnie jest z ludźmi stawiającymi sobie cele duchowe w postaci sięgania po doskonałość, z tą uwagą, że często kończą jako rozgoryczeni frustraci, bądź hipokryci.

Celem duchowym, jaki Bóg stawia przed człowiekiem, jest dążenie do dojrzałości. Dojrzałość to porządek istnienia i rozwoju, w którym człowiek wyciąga wnioski ze swoich upadków i błędów. Pozbywa się emocjonalnych bagaży w postaci zranień, doznanych krzywd, pragnienia odwetu czy zemsty. Nie przechowuje w swojej pamięci uraz. Nie buduje poczucia własnej wartości poprzez poniżanie czy deprecjonowanie innych osób. Nie wytyka błędów, ale skupia się na zaletach. Nie pali mostów, nie rujnuje, ale odbudowuje i dąży do porozumienia.
W naszych tłumaczeniach często można czytać o nakazach doskonałości. To są błędy w tłumaczeniu. Niestety tłumacze często kierują się uwarunkowaniami religijnymi.
Istotą prawdy i naśladowania Jezusa jest dążenie do dojrzałości. Dojrzałość ma swoje źródła w Drzewie Życia.
Istotą religii i myślenia opartego na prawie jest dążenie do doskonałości. To jest porządek śmierci, wywodzący się z Drzewa Poznania Dobra.

Henryk
Posty: 12401
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

RM pisze:Tymczasem świat nie jest doskonały i właśnie takim stworzył go Bóg. Pierwszy człowiek nie był doskonały i Jezus - w swojej ziemskiej misji - także nie był doskonały.
Bezkrytyczna fanka pisze:
RM, jestem pełna podziwu mądrości twoich wpisów.
Pisz, bo masz naprawdę talent.
Zgadzam się z Nią, co do drugiego zdania. Masz talent do pisania.
Forma świetna, jednak treść to całkiem inna bajka. :-(

Jeden widzi mądrość w czyichś słowach, inny wręcz odwrotnie.
Ale przecież wolno ci pisać... :-|

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

Henryk pisze:
RM pisze:Tymczasem świat nie jest doskonały i właśnie takim stworzył go Bóg. Pierwszy człowiek nie był doskonały i Jezus - w swojej ziemskiej misji - także nie był doskonały.
Bezkrytyczna fanka pisze:
RM, jestem pełna podziwu mądrości twoich wpisów.
Pisz, bo masz naprawdę talent.
Zgadzam się z Nią, co do drugiego zdania. Masz talent do pisania.
Forma świetna, jednak treść to całkiem inna bajka. :-(

Jeden widzi mądrość w czyichś słowach, inny wręcz odwrotnie.
Ale przecież wolno ci pisać... :-|
Ty widzisz tylko to, co chcesz zobaczyć.
A RM -ma talent do pisania i logicznego pojmowania.
Jednak wyciągając pojedyńcze zdania z kontekstu i tworzenie własnych teorii - skąd my to znamy.
RM napisał:
[guote] Wiele osób sądzi, że lektura pism doprowadzi ich do znajomości przepisu na życie wieczne, na zbawienie, ale pisma mają tylko jeden cel - wskazują na Jezusa, źródło prawdy.
[/guote]
Henryku - to są najpiękniejsze słowa RM.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Henryk pisze:jednak treść to całkiem inna bajka.
A co, jeśli to właśnie jest ta bajka?

ST to czas, w którym ludzie przećwiczyli na sobie dążenie do doskonałości. Zasada naczelna prawa brzmiała (i obowiązuje nadal): kto wykona wszystko i nie uchybi w niczym. Konfrontacja z Jezusem powinna uświadomić każdemu, że dążenie do Boga poprzez wypełnianie prawa jest niewykonalne, jest błędem. I Bóg nigdy nie oczekiwał od człowieka doskonałości. Nikt, kto urodził się z niewiasty, nie był i nie będzie doskonały, włączając w to ziemska misję Jezusa. Pierwsi ludzie też tacy nie byli.
Napisałem, że idea doskonałości, przełożona na relacje ludzkie jest bardzo toksyczna i rujnująca. Dlaczego?
Każdy człowiek ma świadomość własnych niedomagań, uchybień, zranień, kompleksów, popełnionych błędów, chowanych urazów do kogoś itd. Presja środowiska oparta na idei doskonałości, wymusza na ludziach ukrywanie postaw, zachowań, doświadczeń i myśli, które się nie mieszczą w przyjętych normach. Człowiek nie ma takich miejsc i stosownego czasu, aby się pozbywać ograniczeń, które niesie w sobie. Środowisko chce oglądać poprawny wizerunek tego człowieka, a on sam, jeśli chce utrzymać szacunek ze strony otaczających go ludzi, musi zakładać stosowne maski. To powoduje, że ludzie przez całe swoje życie noszą w sobie bagaże, z którymi nie potrafią nic zrobić.
Jakie to bagaże? Kompleksy wyniesione z przeróżnych konfrontacji życiowych. Marzenia, np. te intymne, o których nie ma jak powiedzieć komukolwiek, bo norma klasyfikuje je jako zboczenie. Świństwo zrobione komuś w odwecie. Wielu mężczyzn ukrywa swoje ciągotki do pornografii. Świadomość braku własnej wartości. Poczucie bycia gorszym, w porównywaniu się z innymi. Dużo można by tu pisać...., a rzecz jest w tym, że w środowisku, którego wartościowanie jest oparte na dążeniu do doskonałości, naprawdę nie wiadomo, co z tymi bagażami i ograniczeniami począć, aby nie narazić się na osąd i napiętnowanie. dlatego ludzie ukrywają to w sobie, przez całe życie powiększając toksyczne obciążenie własnej osobowości. Kiedy obciążenie staje się zbyt duże, ludzie szukają antidotum. Alkohol, używki, alienacja, agresja, seks itp.
Oczywiście w kościołach istnieje antidotum, i co ważne, czasami działa. Wówczas słyszymy o tym w formie tzw. świadectw. Ale tutaj jest pewien haczyk; kościoły prowadzą rejestry tylko tych modlitw, które zostały wysłuchane. Rejestru modlitw niewysłuchanych się nie prowadzi, bo taki nie ma racji bytu. Ale gdyby ten rejestr istniał, to jaka byłaby proporcja pomiędzy oboma rejestrami?
Albo inaczej, czy Bóg jest zainteresowany rozwiązywaniem ludzkich problemów w sposób ponadnaturalny, czyli cudowny?
Ogromna ilość naszych problemów ma swoje źródło w toksycznych normach, które pielęgnujemy. Zaś najistotniejszy wpływ na istnienie toksycznych norm, ma myślenie oparte na doskonałości. Co nas podnieca i ładuje pozytywnie? Wygrana naszego sportowca/ców. Podglądamy ludzi, którzy osiągają tzw. szczyty, czyli np. celebrytów. Pragniemy, aby nasze dziecko, było najlepsze. Dlaczego tak? Bo w naszych umysłach mamy wgrany program dążenia do doskonałości. Nawet w wiedzy o Bogu, wiele osób podkreśla doskonałość , tak, jakby to miało dla nas istotne znaczenie.
Istotą treści, które Jezus chce zaszczepić swoim uczniom jest dojrzałość, dojrzewanie. Żeby jednak w umyśle człowieka zrobić miejsce dla dojrzałości, konieczne jest rugowanie myślenia związanego z doskonałością. To ważna część metanoi, przemiany myślenia. Kiedy w umyśle człowieka, dojrzałość zaczyna zastępować doskonałość, przychodzi uzdrowienie. relacje posadowione na dojrzałości, przestają być toksyczne. Dojrzałość rozumie błędy, uchybienia, kompleksy i wyciąga rękę z przyjaźnią. Dojrzałość nie oczekuje zakopywania we wnętrzu człowieka jego ograniczeń i bagaży, lecz chce je ze zrozumieniem usuwać. Dojrzałość wymiata śmieci spod dywanu, w przeciwieństwie do doskonałości, która je tam ukrywa przed innymi osobami.
Bóg nie chce ludzi leczyć w sposób ponadnaturalny. Dlaczego? Ponieważ w Jezusie dał nam prawdę, której (prawdy) ważną częścią jest dojrzewanie, zaś dojrzewanie niesie w sobie uzdrowienie. Wszelkie uzdrowienie: fizyczne, emocjonalne, mentalne, myśli, postaw i zachowań.

Henryk
Posty: 12401
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

RM pisze: I Bóg nigdy nie oczekiwał od człowieka doskonałości.
Zaprzeczasz wyraźnym słowom zapisany w Biblii. :-(
Nikt, kto urodził się z niewiasty, nie był i nie będzie doskonały, włączając w to ziemska misję Jezusa. Pierwsi ludzie też tacy nie byli.
A jednak, aby wypełnić przepisy Zakonu, wymagana była doskonałość i tego wymagał Bóg.
Takim był Jezus, wbrew temu, co tu piszesz!
A udoskonalił się poprzez zwalczanie przeciwności, poprzez cierpienia.
Doskonałość będzie także wymagana w przyszłości, w królestwie Bożym!
Każdy człowiek ma świadomość własnych niedomagań, uchybień, zranień, kompleksów, popełnionych błędów, chowanych urazów do kogoś itd.
Nie do końca zgadzam się z Tobą. Wcale nie każdy.
Tak składa się, że żądzą nami ludzie cyniczni, przekonani o swojej wielkości, nieomylności, wyjątkowości.
Ludzie pozbawieni sumień i litości. Oni nie podarują żadnego „zranienia”, żadnej obrazy.
Oni niejako wymuszają na nas określone zachowania, o ile sami się temu nie sprzeciwimy.
Dopiero prosty, „szary człowieczek” ma świadomość swych niedomagań.
Nie darmo napisano, że mamy trzech wrogów: Szatana, własne ciało któremu folgujemy, upiększamy i stroimy, oraz przykłady idące ze świata.
Presja środowiska oparta na idei doskonałości, wymusza na ludziach ukrywanie postaw, zachowań, doświadczeń i myśli, które się nie mieszczą w przyjętych normach.
Jakoś obracam się w innych środowiskach.
Tam panuje presja na uczciwą pracę, wzajemne pomaganie sobie, uczciwość, dbanie o rodzinę.
Znamy swoje słabości i niedomagania.
Podglądamy ludzi, którzy osiągają tzw. szczyty, czyli np. celebrytów. Pragniemy, aby nasze dziecko, było najlepsze. Dlaczego tak? Bo w naszych umysłach mamy wgrany program dążenia do doskonałości.
Bardzo ubogi duchowo i intelektualnie jest ten, co widzi doskonałość u celebrytów...
To jest właśnie ten trzeci wróg...
- Być jak reszta świata... nie wyróżniać się...
Mt 7:14 bt5 "Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!"

wybrana
Posty: 4455
Rejestracja: 17 mar 2017, 23:08
Lokalizacja: Polska

Post autor: wybrana »

RM
Piszesz na temat udoskonalania życia człowieka. Człowiek pragnie byś postrzegany jako doskonały w oczach innych ludzi. Pragnie mieć najlepsze rzeczy materialne, bo wtedy wzrasta jego ego - jego samoocena względem innych ludzi. Często też postrzega innego człowieka po ilości dóbr materialnych jakie posiada. Rzeczy materialne - bytowe są ważne w naszym ziemskim cielesnym życiu i mamy pragnąć - by były dobre i zaspokajały nasze potrzeby bytowe i potrzeby naszej rodziny. Są to rzeczy ważne, ale nie najważniejsze. Te rzeczy doczesne kiedyś zostawimy i nic ze sobą do następnego życia już tylko duchowego - nie zabierzemy.
Najważniejsze jest nasze udoskonalanie duchowe. Tak, mamy się udoskonalać, by wzrastać w świętości Bożej. Ale to udoskonalanie dotyczy naszej wewnętrznej przemiany duchowej. A co nam pomaga w tym udoskonalaniu? - nasze dążenia i pragnienia. Nigdy nie będziemy dostatecznie doskonali, ale może pragnąć, by stawać się lepsi.
Ta wewnętrzna walka duchowa rozgrywa się w każdej duszy człowieka. Duch Boży pragnie nas przyciągać w stronę świętości Bożej, a zły duch będzie działał destrukcyjnie na nasze myśli, nasze dążenia, nasze plany. Zły duch będzie nas zwodził i okłamywał, by oddalić nas od Boga.
Nawet będzie czynił nam fizyczne zło, byśmy obwiniali za to Boga.
Tak jak Jezus powiedział - zwyciężajcie, tak ja zwyciężyłem.
Dlatego tak bardzo duże znaczenie ma to, byśmy trwali blisko Boga, by Boża opatrzność nas chroniła.
Mamy udoskonalać najpierw nasze życie duchowe, a reszta będzie nam dodana, bo gdy stajemy się dziećmi Bożymi, to reszta wszystkiego będzie nam dodana.
Gdy Bóg błogosławi, to i materialnie nam niczego nie zabraknie.
Jezus Chrystus jest naszą zbroją i zwycięstwem-umacnia nas.

Henryk
Napisałeś takie zdanie:
A udoskonalił się poprzez zwalczanie przeciwności, poprzez cierpienia.
Doskonałość będzie także wymagana w przyszłości, w królestwie Bożym!

I tu się z tobą zgadzam.
A dlaczego udoskonalamy się poprzez zwalczanie przeciwności - poprzez cierpienie?
Dlaczego my, którzy pragniemy Boga - cierpimy?
Wyjaśniają to słowa Jezusa, które czytamy w Biblii - skierowane do Apostołów.
Mnie zabiją i was też będą wyłączać z Synagogi i zabijać. Uczeń nie może być większy od swego Pana.
Kto zabija? kto prześladuje, niszczy - wiernych Boga?
Szatan i jego zastępy, bo nienawidzi Boga i wszystko, co Bóg stworzył.
Dlatego tak ważna jest dla nas duchowa społeczność z Bogiem, by Bóg nas chronił swoją opatrznością. Nawet gdy ktoś niszczy nasze ciało- ducha nie może zniszczyć, ale mamy my walczyć i dążyć do zwycięstwa ducha Bożego w naszej duszy.
Dlatego nawet gdy cierpimy - nie obwiniamy Boga - nie złorzeczymy Bogu - nie odwracamy się od Boga, ale mamy ufność w Bogu, że zło obróci w dobro dla nas.
JEZUS MOIM ZBAWCĄ

Jachu
Posty: 10663
Rejestracja: 09 lis 2008, 20:55
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Jachu »

RM pisze:Tymczasem świat nie jest doskonały i właśnie takim stworzył go Bóg. Pierwszy człowiek nie był doskonały i Jezus - w swojej ziemskiej misji - także nie był doskonały. Istnienie niedoskonałego świata, Bóg uwarunkował poprzez podporządkowanie go (świata) pod swoje doskonałe prawo. Doskonałe prawo Boga, warunkujące trwanie i rozwój świat fizycznego, nie było przeznaczone nigdy dla człowieka. Człowiek został wyłączony spod tego prawa, poprzez umieszczenie go (człowieka) w Ogrodzie. Także Jezus mówił o swoim Królestwie, że nie jest z tego świata, z fizycznego porządku rzeczy. Istotą doskonałego prawa pochodzącego od Boga, jest to, że narzuca istotom fizycznym podległym jego (prawa) jurysdykcji, rygor dążenia do doskonałości.
1 Moj. 1:1-21
1. Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
2. A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.
3. I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się światłość.
4. I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił tedy Bóg światłość od ciemności.
5. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień pierwszy.
6. Potem rzekł Bóg: Niech powstanie sklepienie pośród wód i niech oddzieli wody od wód!
7. Uczynił więc Bóg sklepienie, i oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem; i tak się stało.
8. I nazwał Bóg sklepienie niebem. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień drugi.
9. Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się stało.
10. Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre.
11. Potem rzekł Bóg: Niech się zazieleni ziemia zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi! I tak się stało.
12. I wydała ziemia zieleń, ziele wydające nasienie według rodzajów jego, i drzewo owocowe, w którym jest nasienie według rodzaju jego. I widział Bóg, że to było dobre.
13. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień trzeci.
14. Potem rzekł Bóg: Niech powstaną światła na sklepieniu niebios, aby oddzielały dzień od nocy i były znakami dla oznaczania pór, dni i lat!
15. Niech będą światłami na sklepieniu niebios, aby świecić nad ziemią! I tak się stało.
16. I uczynił Bóg dwa wielkie światła: większe światło, aby rządziło dniem, i mniejsze światło, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy.
17. I umieścił je Bóg na sklepieniu niebios, aby świeciły nad ziemią.
18. I rządziły dniem i nocą oraz aby oddzielały światłość od ciemności. I widział Bóg, że to było dobre.
19. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień czwarty.
20. Potem rzekł Bóg: Niech zaroją się wody mrowiem istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią pod sklepieniem niebios!
21. I stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to było dobre.
(BW)


Byle jakość, w wiedzy i zrozumieniu i błędy logiczne. Nie stać ciebie na więcej ???

Bóg mówi,że było bardzo dobre, a RM kwestionuje. Jak takiego nazwać sklasyfikować ???
Żenada.
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.

RM
Posty: 3679
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Post autor: RM »

Henryku,
piszę zgodnie z Biblią, a zaprzeczam tłumaczeniom Biblii. W tekstach źródłowych NT chodzi o dojrzałość, który to termin jest nagminnie tłumaczony jako doskonałość. Polecam Stronga.
Jeśli chodzi o środowisko, to ja też obracałem się głównie w środowisku tzw. porządnych ludzi. Ale, dawno temu, przez wiele lat, działałem jako terapeuta małżeński i prowadziłem grupy małżeńskie. Dlatego wiem, co może się kryć za porządną i uczciwą fasadą.
Wybrana,
ja pisałem o wchodzeniu w dojrzałość, dojrzewaniu, a nie o udoskonalaniu. Owszem, dojrzałość ma w sobie coś z doskonałości, ale to zupełnie inna droga w porównaniu do samodoskonalenia.
Jachu,
litości. Gdzie tam (w tej wklejce) jest mowa o doskonałym świecie. Czy sądzisz, że pojęcie dobra jest tożsame z doskonałością. W akcie dobrej woli odsyłam Ci tą "żenadę" i przyklej sobie na monitor.

Awatar użytkownika
tola
Posty: 664
Rejestracja: 31 maja 2017, 12:57

Post autor: tola »

Tymczasem świat nie jest doskonały i właśnie takim stworzył go Bóg.

Pierwszy człowiek nie był doskonały i Jezus - w swojej ziemskiej misji - także nie był doskonały.


RN-jak ty wpadłeś na to,że Jeszuah nie był Doskonały?
Jeszua=YHVH

ODPOWIEDZ

Wróć do „Księgi”