Henryk pisze:jednak treść to całkiem inna bajka.
A co, jeśli to właśnie jest ta bajka?
ST to czas, w którym ludzie przećwiczyli na sobie dążenie do doskonałości. Zasada naczelna prawa brzmiała (i obowiązuje nadal): kto wykona wszystko i nie uchybi w niczym. Konfrontacja z Jezusem powinna uświadomić każdemu, że dążenie do Boga poprzez wypełnianie prawa jest niewykonalne, jest błędem. I Bóg nigdy nie oczekiwał od człowieka doskonałości. Nikt, kto urodził się z niewiasty, nie był i nie będzie doskonały, włączając w to ziemska misję Jezusa. Pierwsi ludzie też tacy nie byli.
Napisałem, że idea doskonałości, przełożona na relacje ludzkie jest bardzo toksyczna i rujnująca. Dlaczego?
Każdy człowiek ma świadomość własnych niedomagań, uchybień, zranień, kompleksów, popełnionych błędów, chowanych urazów do kogoś itd. Presja środowiska oparta na idei doskonałości, wymusza na ludziach ukrywanie postaw, zachowań, doświadczeń i myśli, które się nie mieszczą w przyjętych normach. Człowiek nie ma takich miejsc i stosownego czasu, aby się pozbywać ograniczeń, które niesie w sobie. Środowisko chce oglądać poprawny wizerunek tego człowieka, a on sam, jeśli chce utrzymać szacunek ze strony otaczających go ludzi, musi zakładać stosowne maski. To powoduje, że ludzie przez całe swoje życie noszą w sobie bagaże, z którymi nie potrafią nic zrobić.
Jakie to bagaże? Kompleksy wyniesione z przeróżnych konfrontacji życiowych. Marzenia, np. te intymne, o których nie ma jak powiedzieć komukolwiek, bo norma klasyfikuje je jako zboczenie. Świństwo zrobione komuś w odwecie. Wielu mężczyzn ukrywa swoje ciągotki do pornografii. Świadomość braku własnej wartości. Poczucie bycia gorszym, w porównywaniu się z innymi. Dużo można by tu pisać...., a rzecz jest w tym, że w środowisku, którego wartościowanie jest oparte na dążeniu do doskonałości, naprawdę nie wiadomo, co z tymi bagażami i ograniczeniami począć, aby nie narazić się na osąd i napiętnowanie. dlatego ludzie ukrywają to w sobie, przez całe życie powiększając toksyczne obciążenie własnej osobowości. Kiedy obciążenie staje się zbyt duże, ludzie szukają antidotum. Alkohol, używki, alienacja, agresja, seks itp.
Oczywiście w kościołach istnieje antidotum, i co ważne, czasami działa. Wówczas słyszymy o tym w formie tzw. świadectw. Ale tutaj jest pewien haczyk; kościoły prowadzą rejestry tylko tych modlitw, które zostały wysłuchane. Rejestru modlitw niewysłuchanych się nie prowadzi, bo taki nie ma racji bytu. Ale gdyby ten rejestr istniał, to jaka byłaby proporcja pomiędzy oboma rejestrami?
Albo inaczej, czy Bóg jest zainteresowany rozwiązywaniem ludzkich problemów w sposób ponadnaturalny, czyli cudowny?
Ogromna ilość naszych problemów ma swoje źródło w toksycznych normach, które pielęgnujemy. Zaś najistotniejszy wpływ na istnienie toksycznych norm, ma myślenie oparte na doskonałości. Co nas podnieca i ładuje pozytywnie? Wygrana naszego sportowca/ców. Podglądamy ludzi, którzy osiągają tzw. szczyty, czyli np. celebrytów. Pragniemy, aby nasze dziecko, było najlepsze. Dlaczego tak? Bo w naszych umysłach mamy wgrany program dążenia do doskonałości. Nawet w wiedzy o Bogu, wiele osób podkreśla doskonałość , tak, jakby to miało dla nas istotne znaczenie.
Istotą treści, które Jezus chce zaszczepić swoim uczniom jest dojrzałość, dojrzewanie. Żeby jednak w umyśle człowieka zrobić miejsce dla dojrzałości, konieczne jest rugowanie myślenia związanego z doskonałością. To ważna część metanoi, przemiany myślenia. Kiedy w umyśle człowieka, dojrzałość zaczyna zastępować doskonałość, przychodzi uzdrowienie. relacje posadowione na dojrzałości, przestają być toksyczne. Dojrzałość rozumie błędy, uchybienia, kompleksy i wyciąga rękę z przyjaźnią. Dojrzałość nie oczekuje zakopywania we wnętrzu człowieka jego ograniczeń i bagaży, lecz chce je ze zrozumieniem usuwać. Dojrzałość wymiata śmieci spod dywanu, w przeciwieństwie do doskonałości, która je tam ukrywa przed innymi osobami.
Bóg nie chce ludzi leczyć w sposób ponadnaturalny. Dlaczego? Ponieważ w Jezusie dał nam prawdę, której (prawdy) ważną częścią jest dojrzewanie, zaś dojrzewanie niesie w sobie uzdrowienie. Wszelkie uzdrowienie: fizyczne, emocjonalne, mentalne, myśli, postaw i zachowań.