Religie nauczyły ludzi postrzegać Boga jako byt doskonały, idealny , perfekcyjny. Jeśli tak pojmujemy Boga, to w sposób zupełnie naturalny, nasza świadomość nakazuje nam myśleć o relacji z Bogiem, jako o samodoskonaleniu, podążaniu drogą do doskonałości, perfekcyjnym przestrzeganiem zasad (prawa).Efroni pisze:Jeżeli dążenie do dojrzałości duchowej nie jest powiązane z doskonaleniem duszy człowieka [swojej duszy] , to z czym jest powiązane dążenie do dojrzałości duchowej ?
Jeśli uczymy się pojmować Boga jako Ojca (Matkę), na pierwszy plan w naszej duchowej świadomości wychodzi dojrzałość, a Boga postrzegamy jako byt doskonale dojrzały.
Czy różni się doskonałość od dojrzałości? Przede wszystkim doskonałość koncentruje uwagę człowieka na nim samym, na samodyscyplinie, na perfekcjonizmie, na walce z jego wadami i uchybieniami (grzechami). Dojrzałość zaś to stan, który jest osiągany jedynie poprzez relacje. Dojrzałość osiągamy poprzez interakcje z innymi ludźmi, a w szczególności z tymi, którzy nas znają i nie możemy się ich pozbyć z naszego życia poprzez trzaśnięcie drzwiami (np. małżeństwo).
Dojrzewanie duchowe to przede wszystkim zdolność do nawiązywania relacji i cierpliwa wytrwałość w podtrzymywaniu tychże (przykazanie miłości bliźniego). Paradygmat "podtrzymywania relacji" jest niezwykle skutecznym narzędziem dojrzewania duchowego. O Mistrzu Paweł napisał w taki sposób: Zachowujcie to nastawienie umysłu, jakie było też u Jezusa Chrystusa, który chociaż istniał w postaci Bożej, nie brał pod uwagę zagarnięcia, mianowicie tego, żeby być równym Bogu. Przeciwnie, ogołocił samego siebie i przybrał postać niewolnika, i stał się podobnym do ludzi. Co więcej, gdy się znalazł w kształcie człowieka, ukorzył się i stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci na palu męki. Flp. 2,5 pnś.
Od urodzenia człowiek jest kształtowany. Nazywamy to socjalizacją. Jednak nie jest kształtowany w stronę zbliżania się do Boga, przyjmowania Jego prawdy (Tory). Chociaż wiele osób jest całkowicie przekonanych, że służą Bogu, to naprawdę są jedynie wyznawcami religii. Przykładem niech będą Żydzi, którzy czekali, a jednak nie rozpoznali Pomazańca. Zatem można, w dobrej wierze, tak ukształtować umysł człowieka, że ten w swojej gorliwości i najlepszych pragnieniach, pozostanie głuchy i ślepy.
Rozwój duchowy to przemiana myślenia (metanoja), polegająca na takim uporządkowaniu umysłu, aby wszelkie przeszkody oddzielające człowieka od Boga były usuwane, natomiast myśli i cele zbliżające człowieka do Boga były wzmacniane i pielęgnowane. W tym procesie, łatwiejszą częścią jest tzw. walka z grzechem, rozumianym jako wykonywanie złych uczynków. Jednak przychodzi czas dokonywania wyborów z pomiędzy wartości, które dotychczas stanowiły kanon religijnego świata, w którym tkwi człowiek. Ja ten stan nazywam pisaniem Biblii, co dla wielu jest drażniące, gorszące, lub nadmiernie zarozumiałe.
Dojrzałość duchowa to stan harmonii: wewnętrznej, w relacjach z bliźnim oraz w zbliżaniu się do Boga, o czym już wiele pisałem. Harmonia to stan docelowy, to Ogród w którym Bóg osadził człowieka, aby go uprawiał i strzegł.