RN pisze:Czy takie wydarzenie, jak kuszenie Jezusa mogło mieć miejsce
Dla mnie, jako człowieka odrzucającego istnienie szatana sprawa staje się jasna, że takie wydarzenie nie mogło mieć miejsca.
Zwróćmy jednak uwagę jak wygląda scena kuszenia Jezusa.
Zaczyna się od tego, że Duch, który w postaci gołębicy zstąpił na Jezusa, po chrzcie prowadzi Go na pustynie, aby ten był kuszony.
Jak to się stało, że Duch Boży prowadzi na pokusę, skoro podobno Bóg nikogo nie wystawia na pokusy
A jeżeli Jezus jest Bogiem to czy sam się zaczął kusić, bo chciał się sprawdzić:?:
Czy gdy odpowiada szatanowi nie będziesz kusił Pana Boga swego, to chce przez to powiedzieć, że jest Bogiem szatana
I wreszcie jak to się stało, że przy takim kształcie ziemi i rozmieszczeniu na niej ludzi, z wysokiej góry szatan pokazuje Jezusowi wszystkie królestwa świata

Czy nawet z najwyższej góry można zobaczyć Amerykę
Czytam powyższe bzdurzenie i zastanawiam się, czy już w życiu zetknąłem się z czymś porównywalnie niekompetentnym. RN przygodę z literaturą najlepiej zacząć od książki kucharskiej. Natomiast jeśli chodzi o ew. Mateusza, to pierwsze cztery rozdziały opisują tożsamość Jezusa. Pierwszy jest oczywisty, w drugim opisane jest wypełnienie proroctw, w trzecim spełnienie obietnic, a w czwartym jest opisana zależność pomiędzy Jezusem a porządkiem kapłańskim.
Jeśli ktoś chociażby w niewielkim stopniu zna starożytny porządek kapłański, to wie, że ten porządek miał dwa wymiary:
- zewnętrzny, to sterowanie ludźmi poprzez obrzędy i rytuały, sprawowanie władzy duchowej (i realnej) nad masami
- wewnętrzny, to władza nad ówczesnymi osobami publicznymi: królowie, władza polityczna, osoby decyzyjne, itp.
Ten wymiar wewnętrzny był otoczony ścisłą tajemnicą i co do zasady związany z tzw. wyroczniami, ale nie tylko. Można o tym poczytać nieco w literaturze starożytnej, np. Platon opisuje swoje doświadczenia w tym temacie.
O co chodzi?
Ludzie sprawujący znaczące funkcje w starożytności, przechodzili tzw. inicjację w ośrodku kapłańskim i otrzymywali "namaszczenie" kapłańskie do sprawowania określonej funkcji. Zarazem deklarowali posłuszeństwo kapłanom, co w dzisiejszych czasach jest nazywane "paktem z diabłem". Ktoś może myśli, że ten rytualny obrządek ustał i należy do odległej przeszłości? Nie, to trwa i mnóstwo osób ze świecznika jest i dzisiaj namaszczonych do sprawowania określonych funkcji i ról. Kto się orientuje, to rozpoznaje po symbolice, która jest jawnym świadectwem podporządkowania kaście kapłańskiej.
Więc,
Mt 4, to dokładny opis inicjacji kapłańskiej dokonywanej nad adeptem. Zatem przyjęcie pokarmu od kapłana, powierzenie swojego życia w jego ręce, oddanie mu pokłonu ( chwały), czyli uznanie jego całkowitego autorytetu nad sobą. Jezus jest tutaj ukazany, jako osoba nie mająca nic wspólnego z kapłaństwem, a wręcz jest ukazany w relacji wrogości do porządku kapłańskiego. Zatem jeśli ktoś jest związany z kapłaństwem (nie mylić z księdzem), pozostaje w relacji wrogości do Jezusa. To mniej więcej o to chodzi w owym kuszeniu na pustyni.
RN pyta o Amerykę. No koń by się uśmiał.