Oczywiście, że różnice pomiędzy dzisiejszymi SJ a chrześcijanami z I wieku będą widoczne. Biblia zapowiadała, że pewne rzeczy będą widoczne dziś a nie było ich wtedy (albo były marginalne). Jednak to wciąż nie decyduje o tym, że mamy do czynienia z chrześcijanami lub nie.
Podajesz takie argumenty:
Otóż już w I wieku chrześcijanie wywodzący się z judaizmu uznawali Jezusa jako Pana i Boga. Jeszcze wtedy nie wierzono w Trójce Świętą, to efekt późniejszej ewolucji wiary. Jednak uznawali Ducha Świętego jako Osobę.
Gdybyś jeszcze podał na poparcie jakieś wersety, byłoby super. Ale, niestety są inne i nie potwierdzają tego, co mówisz. Owszem, chrześcijanie uznawali, że Jezus jest Pane i dzisiaj ŚJ również to uznają. Natomiast że jest Bogiem w takim sensie jak dzisiaj uważają wyznawcy Trójcy to absolutnie. Mam podawać szczegóły historyczne jak sie rozwijała ta nauka i czy w I wieku w to wierzono? Mam wrażenie, że rzucasz tylko hasło, ale po cichu wiesz, że nie masz racji.
Chrześcijanie w I wieku wierzyli w to:
A te, które opisano, opisano dlatego, żebyście uwierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i żebyście dzięki wierze mogli poprzez jego imię uzyskać życie. (Jana 20:31).
To jest cała wiara która rozmija się z tym, co napisałeś.
Z drugiej strony, co to by miało znaczyć, że Jezus jest Bogiem? Czy nie ukuto takiego stwierdzenia wbrew temu co chciał i czego uczył Jezus? Czy chciał, żeby tak go tytułować, skoro nawet nie chciał przyjąć tytułu Dobry, choć... był przecież dobry. Często podkreślał, że nic nie robi z własnej inicjatywy. Jaki sygnał przekazał Andejowi, gdy ten czyta, że stanowiska po prawej lub lewe w Królestwie, to nie kompetencja Jezusa ale jego Ojca? Przekaz jasny. Jezus chce dać do zrozumienia, że nie ma takich samych uprawnień jak Ojciec. A do wniosku, że jest równy pod każdym względem z Ojcem to jeszcze daleka droga, nawet jakby nazywać Jezusa Bogiem.
Jednak uznawali Ducha Świętego jako Osobę.
Nie czytasz. Przedstawiłem cytaty katolickich opracowań, że wiara w osobowego ducha św. była nieznana w I wieku. Kojarzysz rok 381 ne. i Sobór Konstantynopolski? Wróć do analizy, jeśli chcesz poznać prawdę.
Pierwsi chrześcijanie nigdy nie utożsamiali Jezusa z Michałem
Tak jak nie utożsamiali Marii z dziewicą po urodzeniu Jezusa

Jakie to ma znaczenie dla utożsamianiem z chrześcijanami?
Pierwsi chrześcijanie nie znali nauki o roku 1914. To, w co wierzą w tym zakresie ŚJ nie ma żadnego oparcia w wierze pierwszych chrześcijan.
Tak jak nie znali daty 70 rok ne. kiedy to wg. Jezusa Jerozolima miała być zburzona. Dzisiaj jednak bez krempacji używamy tej daty choć nie padła ona z ust ani Jezusa, ani innych pisarzy biblijnych. Co do roku 1914 też jej nie wymieniono w Biblii, jednak są zapowiedzi, że przed pojawieniem się nowego świata, trochę wcześniej Jezus obejmie władzę w niebie jako król. Obserwacja wydarzeń na świecie pomaga ustalić ten czas.
Nie wpadła im do głów niewidzialna obecność Chrystusa w niebie. Nie było takiego pojęcia.
Proponuję jednak coś poczytać na temat terminu PARUZJA. To właśnie termin, którym posługiwał się Jezus i apostołowie. Katolicy, pięknie wyjaśniają co on oznaczał w czasach Jezusa. Excursy do listów Pawła (wyd. KUL) zawierają komentarz do słowa Paruzja:
"Wyraz paruzja posiadał w greckiej literaturze klasycznej dwa znaczenia: obecność (jako przeciwieństwo nieobecności) oraz przybycie.
Te dwa zasadnicze znaczenia terminu przejął hellenizm, z tym jednak, że obok dotychczasowego posługiwania się nim w odniesieniu do zwykłych luda. rozwinął go w dwu kierunkach. Już od III w. prz. Chr. zaczął używać go przeważnie dla określenia przybycia względnie wizyty monarchy lub jakiegoś wyższego urzędnika. Paruzja była świętem ludowym. 'Aby je upamiętnić, wybijano specjalne monety. Nowa era rozpoczęła się np. w Grecji z paruzją cesarza Hadriana. Można więc mówić o technicznym aspekcie tego terminu w hellenizmie. Określał on radosny, triumfalny ingres monarchów obejmujących w posiadanie swoje stolice. To był jeden kierunek rozwoju znaczenia terminu paruzja.
Drugi kierunek — to jego zastosowanie religijne, sakralne, datujące się od IV w. prz. Chr. Rzeczownikiem Parousia określano obecność bóstwa, zwłaszcza przy wróżbach i misteriach.
Nie chodziło jednak o obecność widzialną, dostrzegalną dla przeciętnego niewtajemniczonego człowieka. Paruzja oznaczała skuteczną obecność bóstwa, a więc jego asystencję, określała pomoc udzielaną bohaterom narodowym, wreszcie; opatrzność nad całym światem. Paruzja przeto miała w świecie hellenistycznym dwa znaczenia." świeckie i religijne. Pomieszanie ich ułatwiały: kult monarchów oraz idea królestwa bogów. Warto podkreślić, że obydwa znaczenia łączyła nadto ich istotna, wspólna cecha, a mianowicie radość.
Omówione znaczenie paruzji przejął z hellenizmu judaizm, głównie literatura apokaliptyczna i Józef Flawiusz. Rzecz znamienna, że w LXX termin aporusia uwzględniony został tylko przez greckie księgi ST (Jdt 10, 18; 2 Mch 8, 12; 15, 21) i to w sensie wyłącznie naturalnym: obecność lub przybycie. W NT wyraz ten występuje 24 razy, w tym poza listami św. Pawła, 10 razy, zawsze w znaczeniu eschatologicznym. Św. Paweł posługuje się najczęściej tym terminem (14 razy) i to w dwojakim znaczeniu: 6 razy w ogólnym, określającym zwykłą obecność lub przybycie i 3 razy w sensie eschatologicznym.
Paruzja zatem w NT, w tym oczywiście i w Listach Pawiowych, jest podobnie jak w hellenizmie terminem technicznym, określającym chwalebne przyjście Mesjasza. Ale znaczenie pełne tego terminu daje dopiero kontekst. To właśnie w nim dźwięczy radość - istotny element hellenistycznej paruzji królów i cesarzy. I tu pełno chwały i majestatu: w tym głosie archanioła i dźwięku Bożej trąby, w orszaku świętych zmartwychwstałych i żyjących, wreszcie w tym porwaniu na obłoki na spotkanie Pana w przestworzach.
Św. Paweł mówi jednak i o paruzji Antychrysta (2 Tes 2, 9-12). Nie ma tutaj radości, ale jest pozór chwały, bo przyjście jego (Antychrysta) dokona się podług działalności szatańskiej w mocy wszelkiej, wśród znaków i cudów kłamliwych (2 Tes 2, 9)."
Może masz inną wiedzę na temat tego terminu, to chętnie się zapoznam. Co istotne w tym katolickim opracowaniu podkreśliłem i wyboldowałem.
Wśród pierwszych chrześcijan panowała demokracja, nie było żelaznej dyscypliny, nie było struktury pilnującej członków.
Demokracja? Nie Teokracja?
Nie wiem co masz na myśli pisząc o żelaznej dyscyplinie, czy pilnowaniu członków, dlatego się wstrzymam z komentarzem, aż wyjaśnisz o co chodzi.
W najstarszych dokumentach pozostawionych przez pierwszych chrześcijan nigdzie nie ma słowa Jehowa, ani Jahwe. Są używane słowa Kyrios oraz Theos, tj. Pan i Bóg. Słowo Jehowa pochodzić może najwcześniej z XIII wieku, a więc nie od pierwszych chrześcijan.
Skoro mówimy o chrześcijanach z I wieku to nie możesz się powoływać na odpisy NT z II wieku i nowsze

Nieuczciwie stosujesz argument, na zasadzie braku oryginałów. Jeśli ich nie mamy, to nie możemy stanowczo twierdzić, że chrześcijanie nie posługiwali się tym słowem. Z drugiej strony... poruszasz dwie kwestie, jedna to taka, czy używali Imienia Bożego a druga, to jak je wymawiali. To takie dziwne argumenty, bo imię Jezus też nie brzmiało tak, jak je dzisiaj wymawiamy i nikt z tego nie robi kwestii. No ale, jak już kiedyś pisałem, tylko imię Boga Jehowa/Jahwe/JHWH czy jeszcze inaczej, uwiera co niektórych. Natomiast mamy dowody, że pierwsi chrześcijanie używali LXX (Septuagintę) która zawierała Imię Boże pisane po hebrajsku. Chcesz się dowiedzieć o tym coś więcej? Polecam sprawdzić, jakie odnaleziono LXX z I wieku lub wcześniejsze i czy było tam zawarte Imię Boga, i porównaj z tymi LXX, z późniejszych wieków i czy w tych samych miejscach wciąż to Imię widniało. To kolejne element dla tych, którzy szukają prawdy a nie powielają wyświechtane (nieprawdziwe) poglądy o ŚJ.
Nawiasem, wyobraź sobie Jezusa, który w Synagodze czyta fragment proroka Izajasza i napotyka w tekście Tetragram JHWH. Jak go odczytał? A może zrobił w tym miejscu: Piiiip!